Archiwa tagu: Kornel Morawiecki

Politycy dzielą Polaków jak niewolników

W kurzu bitewnym kampanii wyborczej trudno jest dostrzec niuanse, mniejsze grupy, ale nade wszystko – wspólnotę Polek i Polaków. Społeczeństwo wydaje się podzielone na pół, na dwa zaciekle zwalczające się obozy. Jest to podział wykreowany przez polityków, w rzeczywistości więcej nas łączy, niż się nam wydaje

„Warto o tym pamiętać, bo po wyborach ciągle będziemy żyć w jednym kraju” – pisze socjolog, badacz trendów Paweł Ciacek. Jest on też działaczem społecznym zaangażowanym w działania profrekwencyjne, m.in. w kampanię „Zabierz głos, bo go stracisz” organizowaną przez Fundację Batorego.

Paweł Ciacek twierdzi na podstawie badań, że nie dzielimy się na dwa plemiona, tylko na pięć grup – są to:

  • łagodni tradycjonaliści
  • religijni patrioci
  • męscy tradycjonaliści
  • otwarci obywatele
  • otwarci rozważni Polacy

„Istnieje wiele fundamentalnych kwestii zarówno obyczajowych, jak i politycznych, co do których jesteśmy zgodni. Zgodność w poglądach na poziomie ponad 70 proc. to bardzo dużo” – pisze Ciacek. I apeluje:

„W imię naszych wartości  i potrzeby zapewnienia reprezentacji różnym grupom trzeba iść do urn i zagłosować 13 października. Trzeba jednak też pamiętać, że po wyborach ciągle będziemy żyć w jednym kraju i że wiele nas łączy”.

Na polaryzacji zyskują politycy

Jesteśmy różni, jednak nie możemy powiedzieć, że dzielimy się na dwa przeciwstawne obozy. Obywatele mają dobrą intuicję, gdy przypisują źródła tego poglądu politykom, dla których taka polaryzacja niewątpliwie jest korzystna. Podgrzewanie temperatury sporu, wyostrzanie różnic, piętnowanie dyskusji i odstępstw od obowiązującej linii zabija szczerą rozmowę i mobilizuje poparcie – a o to przecież w perspektywie krótkoterminowej politykom chodzi.

Tym bardziej widać, że to od samych obywateli będzie zależeć, który z poglądów się sprawdzi: czy za 100 lat Polska będzie liderem Europy, czy też jej skansenem, czy będzie nam lepiej, czy gorzej. Obecnie opinie w tej kwestii są prawie równo podzielone.

Według badań opinii publicznej rośnie przekonanie, że polaryzacja poglądów jest w Polsce coraz mocniejsza: 47 proc. Polek i Polaków zgodziło się ze stwierdzeniem, że „społeczeństwo polskie jest bardziej podzielone, skonfliktowane niż przed wyborami 2015 roku” (CBOS, 2017). W tym samym pomiarze respondenci, pytani o przyczyny narastających konfliktów, nie pozostawiają złudzeń: to politycy oraz największe partie polityczne (PiS i PO) są głównym powodem kłótni. Rzut oka na sytuację ekonomiczną Polek i Polaków zdaje się potwierdzać ten pogląd. Wskaźniki optymizmu konsumenckiego nigdy nie były tak wysokie, samoocena sytuacji materialnej jest na historycznie wysokim poziomie. Zatem przyczyn napięć społecznych, nie należy upatrywać w sytuacji ekonomicznej, lecz gdzie indziej.

Dzieli nas najnowsza historia

Odpowiedzi w sondażu kampanii społecznej „Jesteśmy różni. Jesteśmy Polską”, zorganizowanej w tym roku przez Fundację Stefana Batorego i Kulturę Niepodległą, wskazują pola kontrowersji. Na pierwszy plan wysuwa się historia i to ta najnowsza.

Nie możemy zgodzić się co do oceny wydarzeń i postaci historycznych z ostatnich lat. Aż 45 proc. Polek i Polaków wskazuje, że czasy PRL były okresem odbudowy, a prawie tyle samo (55 proc.) uznaje je za „okupację”. Co ciekawe, negatywnie ten okres oceniają młodzi, czyli grupa, która nie ma osobistego doświadczenia Polski z tamtego okresu. Ich opinia jest prawdopodobnie wynikiem sposobu przedstawiania tego czasu w mediach i słowach polityków różnych opcji, dla których stosunek do wydarzeń historii najnowszej to jeden z punktów sporu.

W tym kontekście nie dziwi fakt, że stan wojenny jest przedmiotem sprzecznych ocen. Wśród pytanych 52 proc. uznaje jego wprowadzenie za zdradę, a za konieczność – 48 proc. Okrągły stół jest przez nieznaczną większość – 64 proc. – uznawany za sukces, a nie zdradę, czyli sprzeniewierzenie się narodowym interesom.

Postać Lecha Wałęsy, jednego z głównych aktorów wydarzeń najnowszej historii, jest przedmiotem istotnych kontrowersji w ocenach. I tutaj, podobnie jak w przypadku oceny czasów komunizmu, społeczeństwo niemal idealnie podzieliło się na pół: 55 proc. uważa, że przyznanie Lechowi Wałęsie Nagrody Nobla jest powodem do dumy, a 45 proc. nie zgadza się z tym poglądem. Wciąż nie mamy jednoznacznej oceny powstania warszawskiego: według większości to niepotrzebna strata dla narodu – 57 proc. twierdzi, że powstanie pociągnęło za sobą zbyt wiele ofiar, a według 43 proc. ten zryw był potrzebny.

Jednoczy nas za to stosunek do bitwy pod Grunwaldem, którą zdecydowanie uznajemy za zwycięstwo (choć blisko 20 proc. pytanych uważa, że nie możemy tak twierdzić).

Dzieli nas stosunek do obecnego rządu (37 proc. osób twierdzi, że dba on o Polskę, reszta uznaje, że niszczy państwo), do Smoleńska (według 65 proc. pytanych był to wypadek, pozostali sądzą, że nastąpił zamach). Polacy i Polki mają też odmienny stosunek do flagowego dla polityki społecznej PiS programu 500 plus (57 proc. twierdzi, że jest szkodliwy dla budżetu, a 47 proc. – że pomaga budżetowi domowemu).

Jeśli podział, to niekoniecznie na pół

Teza o podziale na „dwie Polski” sprawdza się, kiedy pytamy o kwestie historyczne, zwłaszcza o historię najnowszą naszego kraju. Gdy jednak analizujemy odpowiedzi na sondażowe pytania o wartości, upodobania, styl życia, poglądy na związki czy na tematy religijne, to widać grupy respondentów podobnych do siebie, a jednocześnie różniących się poglądami od innych. Takich spójnych grup w polskim społeczeństwie da się wyodrębnić przynajmniej pięć. Teza o podziale naszego społeczeństwa na dwa wzajemnie zwalczające się obozy ma więc bardziej publicystyczny niż socjologiczny charakter.

Podział na pięć

Jak można opisać grupy wyłaniające się z analizy danych z sondażu „Jesteśmy różni. Jesteśmy Polską”?

Największą i najbardziej typową są „łagodni tradycjonaliści” – osoby wierzące, które jednocześnie pozwalają na odstępstwa od publicystycznej linii polskiego Kościoła katolickiego, np. w kwestii finansowania in vitro, a także uznają, że homoseksualizm to orientacja seksualna, a nie zboczenie. Grupa ta jest najbardziej pragmatycznie nastawiona do rzeczywistości, a z przyszłością nie wiąże specjalnych nadziei („jest tak, jak jest, i pewnie lepiej już nie będzie”). Pragmatycy nie żyją skrajnościami. Są zwolennikami Kościoła katolickiego, a zarazem nie odżegnują się od wspierania WOŚP.

Drugą dużą grupę stanowią „religijni patrioci”, którzy całkowicie identyfikują się z oficjalnym stanowiskiem Kościoła katolickiego, często z tym konserwatywnym, wyrażanym podczas niedzielnych kazań. Dla tej bardzo religijnej, najczęściej wiejskiej grupy imigranci stanowią zagrożenie, a 500 plus przynosi jednoznacznie pozytywne korzyści.

Wśród Polek i Polaków o bardziej konserwatywnych poglądach można wyróżnić jeszcze zdecydowanie męską grupę. „Męscy tradycjonaliści” są nastawieni zdecydowanie najmniej ekologicznie, widzą w gospodarce opartej na węglu powód do dumy, a nie zagrożenie. Uważają, że feminizm trzeba zwalczać, bo prawdopodobnie uznają go za zagrożenie dla ich własnej pozycji społecznej. Będą nas bronić przed imigrantami, którzy stanowią w ich pojęciu istotne niebezpieczeństwo.

Z analizy danych sondażowych wyłania się także grupa o zdecydowanie progresywnych poglądach. Dla „otwartych obywateli” kwestie ekologiczne mają fundamentalne znaczenie, a wegetarianizm nie jest tylko indywidualnym wyborem, lecz aktem odpowiedzialności za losy planety. Feminizm i szersza walka o prawa kobiet to akt wyrównania dziejowej niesprawiedliwości. W tym kontekście kwestie religijne schodzą na plan dalszy i stanowią raczej obiekt ataku niż coś, czym powinno kierować się w życiu.

Duży odsetek naszego społeczeństwa stanowią „otwarci rozważni Polacy” (przedstawiciele starszego pokolenia), którzy choć nie są bardzo progresywni, to jednak mają dużą tolerancję na zachowania odmienne od społecznego mainstreamu. Są zwolennikami finansowania in vitro, homoseksualizm to dla nich orientacja seksualna, a feminizm według nich niekoniecznie trzeba zwalczać. Jedzą mięso, ale ekologiczny styl życia uważają za konieczność. Choć są religijni, to nie do końca wierzą w świętość papieża, i uważają, że miejsce religii jest na plebanii, a nie w szkole.

Dużo nas łączy

Pozwolę sobie na uwagę natury generalnej (brzmi ona dosyć banalnie, ale jest ważna w kontekście omawianych analiz): w każdej grupie, niezależnie od jej wielkości, spotykamy różnych ludzi. Nawet jeśli mamy podobne poglądy, to różnimy się temperamentami. Nawet gdy zbliżają nas do siebie charaktery, mamy np. inne hobby. W różnicach nie ma nic złego, przeciwnie – mogą być one zbawienne, bo zróżnicowana grupa ma szansę wykorzystać wiele kompetencji. Z tego potencjału różnorodności da się czerpać tylko wtedy, gdy istnieją wspólnie podzielane wartości, na rzecz których można razem działać.

W badaniu „Jesteśmy różni. Jesteśmy Polską” zobaczyliśmy wiele obszarów, w których istnieją kwestie wspólne dla wszystkich Polek i Polaków. W pierwszej kolejności jest to rodzina, która dla prawie wszystkich stanowi wartość najwyższą, zdecydowanie stawianą ponad sukcesem zawodowym (uznaje tak 87,1 proc. społeczeństwa). Rodzinę tworzy związek mężczyzny i kobiety (za tym poglądem opowiedziało się 79,8 proc.) – w tym sensie Polki i Polacy są tradycjonalistami. W kwestiach związanych z prokreacją jesteśmy społeczeństwem progresywnym – chcemy używać prezerwatyw, a nie kalendarzyka, popieramy też in vitro (odpowiednio 75 proc. i 83 proc.). Jesteśmy zwolennikami badań prenatalnych (90 proc.).

Jedną z największych trosk społeczeństwa okazuje się przyszłość. Ocieplenie klimatu dla zdecydowanej większości Polek i Polaków jest faktem (76 proc.), a smog stanowi istotne zagrożenie (92 proc.). Choć zgadzamy się co do diagnozy stanu rzeczy, to jednak wyniki badania nie pozwalają stwierdzić, czy mamy podobne pomysły na wyjście z tych zagrożeń.

Badanie pokazuje, że staliśmy się odpowiedzialnymi obywatelami, dla których płacenie podatków to oczywistość (76 proc.). Jesteśmy także zgodni co do tego, że Unia Europejska przyniosła dużo korzyści Polsce (73 proc.), i choć cenimy niezależność (większość jest za utrzymaniem własnej waluty oraz prymatu prawa krajowego nad europejskim – odpowiednio 77 proc. i 71 proc.), to zasadniczo zgadzamy się, że Polska należy do rodziny krajów europejskich i powinna zostać w UE.

Istnieje wiele fundamentalnych kwestii zarówno obyczajowych, jak i politycznych, co do których jesteśmy zgodni. Zgodność w poglądach na poziomie ponad 70 proc. to bardzo dużo. Zatem nawet jeśli polskie społeczeństwo (tak zresztą jak każde inne na świecie) dzieli się na mniejsze grupy ludzi o poglądach podobnych do siebie, to jednak istnieje wiele wartości i poglądów, które Polki i Polaków łączą. W imię naszych wartości  i potrzeby zapewnienia reprezentacji różnym grupom trzeba iść do urn i zagłosować 13 października. Trzeba jednak też pamiętać, że po wyborach ciągle będziemy żyć w jednym kraju i że wiele nas łączy.

Małgorzata Kidawa-Błońska – miodzio. Czytaj tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

Na Marszu Równości w Lublinie tydzień temu zatrzymano małżeństwo z domowej roboty ładunkiem wybuchowym. Miał zostać użyty przeciwko uczestnikom manifestacji. Czyżby głoszenie z ambon o „tęczowej zarazie” wywołało efekt „samotnych wilków” prowadzących prywatny dżihad po tym, czego nasłuchali się od radykalnych imamów w meczetach Londynu czy Paryża?

„Przyzwolenie na język pogardy stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa”

RPO Adam Bodnar czuje rosnące zagrożenie homofobicznym terroryzmem. Zaraz po zatrzymaniu małżeństwa z Lublina wydał oświadczenie „STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy!”:

„Wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT. (…) Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej. Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. (…)

Z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia…

View original post 2 674 słowa więcej

 

Oprawca Kaczyński? Orwell napisał, że ludzie głosujący na oprawcę nie są ofiarami, są współwinni

Manuela Gretkowska na temat zbliżających się wyborów parlamentarnych w kontekście sfery kultury i działalności ministra Piotra Glińskiego (PiS).

Kmicic z chesterfieldem

Zaskakujące, że najmniej zdeterminowani są wyborcy PiS. Trzy tygodnie przed wyborami „Rzeczpospolita” postanowiła zbadać, na ile wyborcy poszczególnych komitetów wyborczych czują się zdeterminowani, aby 13 października oddać głos. Sondaż został wykonany przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS, w dniach 6-7 września 2019 r. na grupie 1100 osób.

Okazuje się, że najbardziej zdeterminowani czują się wyborcy Lewicy, na którą głos chce oddać 13,1 proc. badanych. W 94 proc. deklarują, że są bardzo, w 6 proc. – raczej zdeterminowani.

Podobnie ma się sytuacja w Koalicji Obywatelskiej. Jej elektorat aż 89 proc. jest bardzo lub raczej zdeterminowanych, 10 proc. – średnio, a tylko 1 proc. czuje się mało zmobilizowany do głosowania. Na KO głos chce oddać 22,7 proc. respondentów.

Dość wysoki poziom determinacji jest wśród wyborców Konfederacji – to aż 84 proc. W 12 proc. określony został on jako średni. Jednak poparcie dla Konfederacji to tylko 3,4 proc.

W sondażu dotyczącym determinacji elektoratu słabo wypada…

View original post 2 556 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz ma pomysła na strajk nauczycieli, uczniowie nie muszą posiadać wiedzy, zaliczyć im na wiarę

Nie pomogły „genialne” propozycje i pomysły partii rządzącej skierowane do nauczycieli, nie pomogła oddelegowana do negocjacji Beata Szydło. Nauczyciele w poniedziałek rozpoczynają strajk i trudno w obecnej chwili powiedzieć do kiedy może on potrwać. Pod wielkim znakiem zapytania stoją egzaminy gimnazjalistów i ósmoklasistów.

Rozwiązanie wszystkich wątpliwości znalazła posłanka Krystyna Pawłowicz i w swoim jedynym stylu ogłosiła je na Twitterze. Według Pawłowicz zachowanie nauczycieli jest nieetyczne i antyuczniowskie, dlatego zwróciła się ona swoim wpisem bezpośrednio do minister Zalewskiej z prośbą o odgórne zaliczenie wszystkich egzaminów.

Ale na tym nie kończy się kuriozalny wpis Pawłowicz, bo w dalszej części namawia rodziców, by za brak opieki nad dziećmi składali wnioski do prokuratury. „Dyrektorzy muszą przyjąć wszystkie dzieci i zapewnić im opiekę. Nie bierzcie ich do pracy. W razie odmowy i braku lekcji – składajcie wnioski do prokurator i skargi do kuratorów przeciw organizatorom i dyrektorom szkół” – pisze Pawłowicz.

Nauka jest niepotrzebna, wystarczy wiara w polski Kościół. Takiego dna nie sięgaliśmy w historii, jak za czasów PiS i sojuszu partii Kaczyńskiego z Kościołem.

Depresja plemnika

Od lat zastanawiałam się co też uczą w seminariach duchownych przyszłych „władców dusz”. Kiedyś chodziło mi o jeden temat: o przemoc domową. Czy w seminariach duchownych mają jakąś psychologię? Czy poznają dane dotyczące przemocy i uczą się wrażliwości, która pomaga reagować?

Myślałam, ile mógłby zrobić taki ksiądz dobrego, gdyby raz na miesiąc podczas kazania potępił przemoc wobec słabszych: kobiet, dzieci, zwierząt. W żadnym kościele tego nie robią. Nie uczą ich tego, a czego uczą? Egzorcyzmów? Nacjonalizmu? Nietolerancji? Są pazerni i nie dają sobie rady z własną seksualnością (przy takiej liczbie przesądów nie trudno o różne dewiacje).

Księży bardziej wzrusza abstrakcyjne cierpienie Jezusa (pozór tego wzruszenia) niż realne cierpienie wiernych, bardziej się przejmują ile wezmą na tacę i jaką mają władzę niż co zrobić, by pomóc ludziom.

Kto ich kształci? Czego się tam uczą? Kto tam chodzi? Myślę, że odpowiedzi na te pytania są kluczem do zrozumienia średniowiecznej kondycji naszego kleru…

View original post 2 040 słów więcej

Ciemnogród PiS i kościelny

– Religia zawsze była w szkole, z wyjątkiem około 40 lat czasów komunistycznych. Wyrzucanie jej ze szkoły jest wracaniem do tych czasów – zareagował nerwowo rzecznik episkopatu Paweł Rytel-Andrianik.

– Inicjatywa Nowackiej budzi sympatię wielu ludzi w PO i nie tylko w PO. Jestem zwolennikiem bardzo poważnej redefinicji relacji państwo – Kościół. Uważam, że jest to próba ucywilizowania tych relacji – zadeklarował Grzegorz Schetyna, szef największej partii opozycyjnej.

Finansowanie z budżetu

– Jeżdżę od paru lat po kraju i słyszę, że trzeba coś zrobić w sprawie relacji państwo – Kościół, a zwłaszcza w sprawie religii w szkole. Pracowaliśmy nad projektem kilka miesięcy. Początek roku to dobry moment na rozpoczęcie debaty w tej ważnej kwestii – mówi „Newsweekowi” Barbara Nowacka.

Budżet nie zawsze finansował nauczanie religii. Gdy rząd Mazowieckiego wyraził zgodę na wejście katechetów do szkół, Kościół zrezygnował z pobierania wynagrodzenia. Jednak kiedy Polska rozpoczęła negocjacje w sprawie konkordatu, podpisanego w 1993 roku, kwestia płac powróciła. Dziś episkopat, broniąc finansowania religii z budżetu, powołuje się na konstytucję, konkordat i prawo pracy. I daje do zrozumienia, że tej sprawy nie zamierza odpuścić.

Pełna kontrola Kościoła

Konkordat zagwarantował Kościołowi także całkowitą kontrolę nad tym, kto i jak naucza katechezy. Ani Ministerstwo Edukacji, ani kuratoria nie mają wpływu na program nauczania, podręczniki i kadrę katechetyczną przysyłaną przez kurię do szkoły. To argument koronny Nowackiej, Lubnauer i Biedronia, którzy zgodnie pytają: dlaczego mamy płacić z publicznych pieniędzy za coś, nad czym instytucje państwa nie mają żadnej kontroli? Wcześniej to samo pytanie zadawał Leszek Jażdżewski, szef czasopisma „Liberté!”, który w 2015 roku stał się twarzą inicjatywy Świecka Szkoła. Wtedy obywatelski projekt ustawy, pod którym podpisało się 150 tys. osób, trafił do Sejmu, ale utknął w sejmowej zamrażarce. Współtwórczynią tamtej inicjatywy była Lubnauer, a podpisali się pod nią i Nowacka, i Biedroń.

Wiceminister Andruszkiewicz zastanawiał się, czy pociąg o nazwie „Światopełk” (Szczecin-Katowice) nie promuje okultyzmu. Pan Duda nie wie, na ile człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych. Tarczyński widział, jak poddawane egzorcyzmom osoby pluły gwoździami. Zapada mrok.

Depresja plemnika

I znów trwa rytualne symboliczne zabijanie Jurka Owsiaka. Tym razem przy pomocy pisowskiej TVP, która nadała filmik z kukiełkami mający zdyskredytować i byłą prezydent Warszawy, i Owsiaka jako złodziei grosza publicznego.

View original post 2 240 słów więcej

Krystyna Pawłowicz milczy, ale na Konstytucję musi się godzić. Tak zdecydował sąd

Nawet na emeryturze można ocieplać wizerunek

Aktywistka opozycyjna Alicja Cichoń poinformowała, że wspólnie z koleżankami wygrały sprawę w sądzie dotyczący oklejenia biura posłów PiS naklejkami „Konstytucja”.

Depresja plemnika

„Podpisał nowelizację do nowelizacji o nowelizacji w sprawie nowelizacji w odniesieniu do nowelizacji, która była nowelizacją nowelizacji ustawy o SN. Podpisywał klęcząc!!!” – skomentował internauta podpisanie przez Andrzeja Dudę ustawy o Sądzie Najwyższym. To rzeczywiście siódma wersja ustawy.

A tak w TVN24 o podpisie prezydenta pod tą ustawą mówił Adam Bielan: – „My nie uważamy, że to było złamanie Konstytucji. Dalej uważamy, że mieliśmy w tym sporze rację, natomiast respektujemy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE. Skoro takie orzeczenie zabezpieczające zapadło, dzisiaj zostało podtrzymane, potwierdzone, to musimy się do tego dostosować”.  22 sędziów SN, w tym troje prezesów, przeniesionych pół roku temu poprzednią pisowską ustawą w stan spoczynku, wróciło do orzekania.

Nawet prawicowy dziennikarz Łukasz Warzecha ironizował na Twitterze: – „Towarzysze, nasza bohaterska armia, zadawszy ciężkie straty wrogowi, wycofała się na z góry zaplanowane pozycje”. Janusz Piechociński z PSL pospieszył z radą: – „Politykom PiS do nucenia piosenka Joanna Rawik…

View original post 2 328 słów więcej

Adam Bodnar o Piotrze Szczęsnym na II Kongresie Praw Obywatelskich

„Wciąż prawdziwe jest stwierdzenie z manifestu Piotra Szczęsnego, że „każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić”. Brak spokoju nie służy praworządności, nie służy przestrzeganiu praw obywatelskich, nie służy Konstytucji” – powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, otwierając II Kongres Praw Obywatelskich. Bierze w nim udział ponad 1200 osób, w 43 dyskusjach panelowych i warsztatach uczestniczy około 200 zaproszonych ekspertów z Polski i zagranicy.

Video-KOD z Kongresu >>>

Prof. Mirosław Wyrzykowski z UW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, członek rady społecznej przy RPO, swoje przemówienie poświęcił obecnej sytuacji w Polsce. – „Na plakacie „KonsTYtucJA”, który jest dziś przez niektórych uznawany za akt wrogi porządkowi, jest „JA” i „MY”. (…) W Konstytucji wszystko jest o nas. My jesteśmy Konstytucją. Dziś ta Konstytucja jest intencjonalnie naruszana. Porządek konstytucyjny zmieniany jest ustawami. Co najmniej 30 przepisów Konstytucji zostało naruszonych. Nie wystarczy je odnotowywać. Trzeba się im przeciwstawiać, by nie została na nie nałożona maska legalności. To nie jest bal maskowy! Stoimy dziś przed szantażem – jeśli mu się raz poddamy, nigdy nie wyjdziemy już z jego pułapki” – powiedział prof. Wyrzykowski.

Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki wyraził nadzieję, że „kongres będzie potwierdzeniem tego, że idea praw człowieka i obywatela tak głęboko już tkwi w sercach Polaków, iż nie są jej w stanie zaszkodzić nawet nieco trudniejsze czasy”.

Kłamcy boją się prawdy. PiS zmarnowało to, co zostawili im poprzednicy – rząd PO-PSL.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

Kościół kopie sobie grób. Nikt nie złapał Jankowskiego in flagranti gwałcącego dzieci

O pedofilii, zmowie milczenia i braku zdecydowanego stanowiska hierarchów kościoła w Polsce mówi się już od dłuższego czasu. Na światło dzienne wychodzą kolejne, wstrząsające fakty, a opinia publiczna żąda, by wreszcie przestano zamiatać problem pod dywan. Teraz, gdy o swoich przeżyciach zdecydowały się opowiedzieć ofiary legendy „Solidarności”, księdza Henryka Jankowskiego, kościół znalazł się w szczególnie trudnej sytuacji. Czy to już ten czas, by wreszcie przestał chować głowę w piasek i wziął odpowiedzialność za zaistniałą sytuację na swoje barki?

Ksiądz Krzysztof Szerszeń, delegat do spraw ochrony dzieci i młodzieży archidiecezji gdańskiej, twierdzi, że same doniesienia prasowe to za mało, by podjąć jakiekolwiek działania w tej sprawie. Zgodnie bowiem z prawem kanonicznym punktem wyjścia jest zgłoszenie się osoby poszkodowanej i złożenie przez nią skargi. Jednocześnie zaznacza, że trudno jest rozpocząć procedurę wyjaśniającą wobec osoby, która nie żyje.

Wydaje się więc, że kuria, kierowana przez arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia chowa się za wewnętrznymi przepisami i lekceważy doniesienia medialne. A już stwierdzenia, że arcybiskup ma ważniejsze sprawy na głowie, na pewno nie wzbudzi zrozumienia opinii publicznej.

Internauci przypominają, że „przecież to Gludz ukrywal pedofila przed policja, klecha pedofil byl juz skazany , ale ukryl sie u Gludzia, to czego sie spodziewaliscie od niego , empatii. Czlowiek ktory traktuje innych ksiezy jak popychla nie bedzie sie litowal nad ofiarami”(zachowana oryginalna pisownia) , a co niektórzy ironizują, pisząc – „Brawo!!! Słuszna reakcja. Trzeba zaprzeczać, zrzucać winę na dzieci i rodziców. Trzeba usprawiedliwiać księży pedofilów i przenosić ich dalej do innej parafii, by zakosztowali nowego mięska. I doić suwerena ile wlezie, traktować ludzi jak niewolników i idiotów. Taka postawa kościoła mi się podoba”.

A w Kościele śpiewają tę samą hosannę: „Biskup nie złapał Jankowskiego in flagranti, więc sprawy nie będzie”.

Depresja plemnika

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu postawiła zarzuty Markowi P., byłemu współpracownikowi Kornela Morawieckiego. Chodzi o defraudację 96 tys. zł, które szef fundacji „SOS dla życia” ks. Tomasz Jegierski pożyczył „Solidarności Walczącej”, której liderem jest ojciec premiera – informuje onet.pl. Pieniądze nigdy nie wróciły do fundacji.

O sprawie zrobiło się głośno w marcu tego roku, o czym w artykule „Panie premierze Morawiecki, stawiam publiczne pytania, czy pan jest skorumpowany?”.

„Tak, poinformowano mnie, że Marek P. ma status podejrzanego. Wybieram się do Wrocławia na konfrontację” – powiedział w rozmowie z onet.pl ksiądz Jegierski. W oświadczeniu, które na Twitterze udostępnił reporter Radia Zet Mariusz Gierszewski, szef fundacji „SOS dla życia” napisał: – „Od agenta CBA wiem, że zabezpieczono już majątek Marka P. (…) Z CBA była zrobiona wizja lokalna i ustalono, gdzie Marek P. z Kornelem Morawieckim rozwieźli tę gotówkę, którą otrzymali ode mnie w mojej obecności. Wierzę, że wkrótce premier Morawiecki…

View original post 2 584 słowa więcej