Archiwa tagu: Grzegorz Bierecki

Mafia i Ciemnogród, czyli PiS i Kościół katolicki

Manuela Gretkowska była gościem Tomasza Sekielskiego w programie Onet Radio. Pisarka i publicystka mówiła o Kościele katolickim.

Symbioza mafii i Ciemnogrodu mają się dobrze w dzisiejszej Polsce. Będą się wspierać, bo ich żywot zależy nawzajem od siebie. Nieistotne, kto na kim pasożytuje, bo raz jest tak, a innym – inaczej. Piszę o PiS i Kościele katolickim.

Depresja plemnika

Prawniczka prof. Monika Płatek wypowiedziała się na temat zaostrzenia – przez polityków Prawa i Spraeidliwości – prawa karnego ws. przestępstw na tle seksualnym.

Duchowni Kościoła katolickiego są niemal bezkarni ws. przestępstw na tle seksualnym. Dobitnie lekceważące podejście instytucji państwa do przestępstw księży-pedofilów obrazują statystyki.

 „Czytam projekt zmian kk druk 3451. To jest oszustwo! To nie jest o pedofilii! Jest m.in. o kradzieży tablic sam., przestępstwach przeciw mieniu, bankowych, zmowach przetargowych, kradzieżach paliw, terroryzmie. Ziobro wykorzystuje sytuację. PiS nie czyta, co uchwala” – napisał na Twitterze Sławomir Nitras. Rzeczony druk sejmowy to zgłoszony przez PiS projekt zmian w Kodeksie karnym.

Wcześniej problem, o którym pisze poseł PO, sygnalizował też jeden z internautów: – Pilny projekt zmian w prawie karnym w zakresie pedofilii stwarza okazję do zmiany szeregu innych przepisów, które zostaną przepchnięte „przy okazji”. Ofc wiecie, że czekali z tym projektem akurat na taką chwilę, w której nikt nie będzie…

View original post 807 słów więcej

 

Reklamy

Strajk nauczycieli to nasza sprawa, bo walczą o godną Polskę, a nie zakłamaną i wsteczną

Powstał społeczny Komitet „Wspieram Nauczycieli”. Powołali go przedstawiciele kultury i nauki, aktorzy, celebryci, prawnicy, przy udziale oświatowych związków zawodowych. Środki z funduszu zostaną przeznaczone na pomoc strajkującym nauczycielom, którzy nie są zrzeszeni w związkach. „Ten strajk jest lekcją wychowania obywatelskiego nie tylko dla uczniów, ale i dla nas wszystkich. Jest także lekcją solidarności, której wspaniałą tradycją Polska może się chlubić” – piszą inicjatorzy Komitetu. Pieniądze można wpłacać na nr konta 13 1240 5934 1111 0010 8960 6877

Pomoc nauczycielom

W Centrum Nauki Kopernik na specjalnej konferencji prasowej zainaugurowano działalność Społecznego Komitetu „Wspieram Nauczycieli”. Jednocześnie uruchomiony został specjalny rachunek „Fundusz strajkowy”, na który można wpłacać datki.

Udział w społecznym komitecie zadeklarowali m.in. prezydent Konfederacji Lewiatan dr Henryka Bochniarz, prof. Jerzy Bralczyk, prof. Andrzej Friszke, mec. Sylwia Gregorczyk-Abram, Zbigniew Hołdys, Szymon Hołownia, prof. Maria Janion, Czesław Mozil, Wojciech Maziarski, Katarzyna Nowak-Zawadzka (Nauczyciel Roku 2015), reżyser Paweł Pawlikowski, piosenkarka Maria Sadowska, Małgorzata Saramonowicz, scenarzysta Andrzej Saramonowicz, były I Prezes SN prof. Adam Strzembosz, pisarka Olga Tokarczuk, uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska, prof. Łukasz Turski, raper Vienio, publicysta Jacek Żakowski.

ZNP: Fundusz wesprze nauczycieli spoza związków

Fundusze, które uda się zebrać na specjalnie uruchomionym koncie, posłużą do wsparcia nauczycieli, którzy strajkują, a nie należą do związku.

– My jakoś sobie poradzimy, ale chcemy wspomóc tysiące nauczycieli, którzy nie należą do żadnego związku zawodowego, którzy strajkując, dając nam swoje wsparcie, znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji – tłumaczył szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Konto, na które można wpłacać fundusze, zostało utworzone przez ZNP, natomiast o tym, do kogo trafią pieniądze ze zbiórki, decydować będzie komitet obywatelski, a nie Związek – podkreślał Broniarz.

Rząd zapowiada od kilku dni, że za okres strajku nauczyciele, którzy odstąpili od pracy, nie otrzymają pieniędzy.

To nauczyciele kształtują społeczeństwo obywatelskie

– Uważam, że wszyscy powinniśmy wspierać nauczycieli walczących o swoją godność. Ten fundusz społeczny, który otwieramy, będzie mógł wspomagać tych nauczycieli, którzy z powodu strajku zostaną pozbawieni swoich dochodów i ich sytuacja stanie się bardzo, bardzo ciężka – tłumaczyła Krystyna Starczewska, polonistka i filozofka, jedna z inicjatorek komitetu.

– Stajemy po stronie nauczycieli, także z wdzięczności za to, że codziennie wspierają nasze dzieci i wnuki – mówił na konferencji Jacek Żakowski.

– Bez właściwie ukształtowanego i nauczanego obywatela, nie ma społeczeństwa obywatelskiego – mówił były I Prezes SN prof. Adam Strzembosz. – Uważam, że w sytuacji, jaka się w tej chwili ukształtowała, jest rzeczą niezwykle ważną, byśmy się zachowali jak społeczeństwo solidarne, byśmy wsparli to, co w tym działaniu nauczycieli łączy się bardzo ściśle z naszym interesem, z interesem społeczeństwa jako całości, ale także z interesem naszych dzieci, wnuków. Oni tworzą przyszłość – dodał prof. Strzembosz.

Komitet o inicjatywie

Poniżej zamieszczamy list Społecznego Komitetu „Wspieram Nauczycieli”:

„Stajemy po stronie nauczycieli z wdzięczności za to, że codziennie wspierają nasze dzieci i wnuki. Teraz to oni potrzebują naszego wsparcia.

Strajkujący nauczyciele i nauczycielki, a także inni pracownicy szkół i przedszkoli walcząc o godne wynagrodzenia zabiegają o edukację na miarę potrzeb XXI wieku. To nasza wspólna odpowiedzialność, by zarobki pozwalały im na porządną pracę bez gorączkowego rozglądania się za dodatkowymi źródłami dochodu. By nie odchodzili ze szkół, by czuli się docenieni, by mogli polecać ten piękny zawód wszystkim.

Dlatego wyrażamy solidarność ze strajkującymi nauczycielami także w imię najlepiej pojętego patriotyzmu – troski o przyszłość Polski.

Ten strajk jest lekcją wychowania obywatelskiego nie tylko dla uczniów, ale i dla nas wszystkich. Jest też lekcją solidarności, której wspaniałą tradycją Polska może się chlubić.

Strajkujący ponoszą nie tylko koszt moralny strajku, ale też koszty materialne. Ogłaszając zbiórkę chcemy wspomóc tych, którzy uczestnicząc w proteście znaleźli się w najtrudniejszej sytuacji. Dla których strata zarobków za czas strajku oznacza katastrofę finansów rodzinnych.

Jako społeczny komitet wsparcia nauczycielskiego strajku zadbamy, by pieniądze ze zbiórki zostały przekazane tym najbardziej potrzebującym.

Okażmy im pomoc, solidarność, wsparcie i życzliwość. A także wdzięczność, że walczą o lepszą szkołę dla naszych dzieci i wnuków oraz o lepszą Polskę dla nas wszystkich”.

Kołtuny pisowskie musza być przepędzone od koryta, bo cofają nas cywilizacyjnie.

Depresja plemnika

Polityka dzielenia społeczeństwa i nastawiania jednych przeciwko drugim nie jest w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości żadną nowością. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że do postawienia silnego akcentu w tej kwestii dojdzie akurat w czasie kampanii wyborczej, w której to zwykle partia Jarosława Kaczyńskiego próbuje grać o wyborców centrum, a sam lider partii nakłada maskę “miłego wujka”, który łączy, a nie dzieli.

Tym razem w roli głównej wystąpił jednak nie naczelnik z Żoliborza, tylko szara eminencja Prawa i Sprawiedliwości, twórca SKOK-ów i senator PiS Grzegorz Bierecki, który wziął udział w obchodach 9. rocznicy katastrofy w Smoleńsku w Białej Podlaskiej.

– Nie ustaniemy, aż nie doprowadzimy do pełnego oczyszczenia Polski z ludzi, którzy nie są godni należeć do naszej wspólnoty narodowej – powiedział.

View original post 2 496 słów więcej

PiS jak małpa z brzytwą i odbezpieczonym granatem

Legislacja PiSu, to tak jakby dać małpie brzytwę lub odbezpieczony granat

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej

Adam Bodnar o Piotrze Szczęsnym na II Kongresie Praw Obywatelskich

„Wciąż prawdziwe jest stwierdzenie z manifestu Piotra Szczęsnego, że „każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić”. Brak spokoju nie służy praworządności, nie służy przestrzeganiu praw obywatelskich, nie służy Konstytucji” – powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, otwierając II Kongres Praw Obywatelskich. Bierze w nim udział ponad 1200 osób, w 43 dyskusjach panelowych i warsztatach uczestniczy około 200 zaproszonych ekspertów z Polski i zagranicy.

Video-KOD z Kongresu >>>

Prof. Mirosław Wyrzykowski z UW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, członek rady społecznej przy RPO, swoje przemówienie poświęcił obecnej sytuacji w Polsce. – „Na plakacie „KonsTYtucJA”, który jest dziś przez niektórych uznawany za akt wrogi porządkowi, jest „JA” i „MY”. (…) W Konstytucji wszystko jest o nas. My jesteśmy Konstytucją. Dziś ta Konstytucja jest intencjonalnie naruszana. Porządek konstytucyjny zmieniany jest ustawami. Co najmniej 30 przepisów Konstytucji zostało naruszonych. Nie wystarczy je odnotowywać. Trzeba się im przeciwstawiać, by nie została na nie nałożona maska legalności. To nie jest bal maskowy! Stoimy dziś przed szantażem – jeśli mu się raz poddamy, nigdy nie wyjdziemy już z jego pułapki” – powiedział prof. Wyrzykowski.

Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki wyraził nadzieję, że „kongres będzie potwierdzeniem tego, że idea praw człowieka i obywatela tak głęboko już tkwi w sercach Polaków, iż nie są jej w stanie zaszkodzić nawet nieco trudniejsze czasy”.

Kłamcy boją się prawdy. PiS zmarnowało to, co zostawili im poprzednicy – rząd PO-PSL.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

Konstytucja nie jest przestrzegana, więc zabroniona

„Zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną” – napisano w uchwale przyjętej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Została ona – jak wiadomo – wybrana przez PiS i Kukiz’15.

W związku z tym prawnik Oskar Sobolewski zapytał na Twitterze: – Czy to jest jedna z takich zakazanych infografik?” i dołączył napis „Konstytucja”.

Odpowiedź zastępcy rzecznika nowej KRS Jarosława Dudzicza brzmiała: – „Jest utożsamiana z określoną opcją polityczną. A sędzia – przypominam – ma być apolityczny i swoją postawą nie wzbudzać podejrzeń, że tak nie jest”.

„Przeciwnicy demokracji usiłują upolitycznić słowo „Konstytucja”. Dla nas „Konstytucja” jest aktem prawnym, który szanujemy. Koszulka z „Konstytucją” nie kojarzy się z żadnym ugrupowaniem politycznym, ale z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Ja jako sędzia mam prawo taką koszulkę zakładać. Ta uchwała to przejaw bezradności politycznego organu, który jako ramię rządu próbuje pacyfikować sędziów. W naszym sądzie rozprowadziliśmy już ponad 400 takich koszulek. Po tej uchwale będziemy mieć dodatkową motywację” – powiedział „GW” sędzia Waldemar Żurek. A sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia skomentował: – „Panu Dudziczowi Konstytucja kojarzy się z polityką” – skomentował.

Znacząco zabrzmiał wpis Jacka Barcika: – „Uchwała opublikowana 13 grudnia. Pseudo-KRS, duchowy dziedzic marionetek z PRON ma znakomite wyczucie czasu. Cóż, dla przypomnienia: zima wasza, wiosna nasza! 1981 r. – wolność i suwerenność; 2018 r. – KONSTYTUCJA, przyzwoitość, normalność i zdrowy rozsądek”.

Zakazane słowo Konstytucja, tak mają okupaci – zakazują. Hitlerowcy zakazywali śpiewać. Nowi okupaci zakazują t-shirtów.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej

Za SKOK-i powinien beknąć nie tylko Bierecki

Prokuratura na zlecenie Zbigniewa Ziobry już przestała utrzymywać nawet pozory, ale regularnie włączyła się wojnę polityczną wokół SKOK. Instytucja podparta swoim całym autorytetem starała się udowodnić opinii publicznej, że to KNF działała przed laty niedbale, opieszale, w efekcie to z winy jej urzędników klienci kas stracili oszczędności, które trzeba było zwrócić z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wszystko w myśl tezy Ziobry, że “KNF rozzuchwala przestępców..”, którą to minister powtórzył dziś w Sejmie. Prokuratura dopuściła się w tym celu poważnej manipulacji. Przedstawiono bowiem kalendarium mające udowodnić zaniedbania KNF, a przede wszystkim przerzucić winę za aferę z PiS na PO. Problem jednak w tym, że w grafikach zapewne nie przypadkiem pominięto obciążające Kasę Krajową SKOK decyzje.

Zgodnie z grafiką wygląda bowiem na to, że doszło do niebywałego zaniedbania. Po zakończeniu kontroli 15 marca 2013 roku do wprowadzenia zarządu komisarycznego potrzeba było ponad roku, co nastąpiło ostatecznie 4 listopada 2014 roku. W tym czasie, jak widać na wykresie, od października 2013 lawinowo rosły kwoty wyprowadzane ze SKOK-u.

Przekaz ten okazuje się jednak całkowitym kłamstwem. Jak wskazuje dziennikarz Rzeczpospolitej w zestawieniu prokuratury zabrakło jednego kluczowego faktu. 18 marca 2013 roku zaczęło się postępowanie administracyjne w KNF, które zakończyło się 15 września następnego roku. Półtora miesiąca później wprowadzono do SKOK-u zarząd komisaryczny. Tym zaś co pominęła prokuratura jest fakt, że omawiane postępowanie miało służyć wprowadzeniu komisarza, ale wlokło się ono półtora roku z powodu… Kasy Krajowej SKOK. Ta bowiem zażądała statusu strony w tym postępowaniu 02.04.2013 roku, co jak czytelnicy mogą sobie wyobrazić nie miało na celu wsparcia działań KNF. Centrala SKOK dwa lata przed aferą nagradzała bowiem SKOK Wołomin, a o nieprawidłowościach w nim pierwszy raz dowiedziała się… w 2008 roku, a nie zrobiła zupełnie nic. Reakcji nie było pomimo, że to na Kasie Krajowej ciążył obowiązek nadzoru. Jednak Ziobro centrali SKOK-ów nie chce już rozliczać z opieszałości, kiedy ta sięgała aż 5 lat. SKOK-i przez lata pozostawały bowiem dzięki PiS poza zasięgiem KNF, który miał zająć się nimi już w 2009 roku, jednak z powodu niepodpisania nowelizacji ustawy przez Lecha Kaczyńskiego sprawę musiał rozstrzygnąć najpierw Trybunał Konstytucyjny. Tego też zabrakło na grafikach prokuratury.

Sytuacja jest zatem skandaliczna, kiedy politycy PiS wykorzystali prokuraturę jako narzędzie prowadzenia taniej propagandy. Tak wygląda zawłaszczanie państwa w pełnej krasie.

Za SKOKi powinien siedzieć nie tylko Grzegorz Bierecki. I tak ma się stać po odsunięciu PiS od koryta.

Depresja plemnika

Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki.

Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo.

Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie!

Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii…

View original post 3 132 słowa więcej

Platforma Morawieckiemu nie odpuści

Rano na rozpoczynającym się trzydniowym posiedzeniu Sejmu, ku zaskoczeniu wszystkich, premier Mateusz Morawiecki złożył wniosek o wotum zaufania. – Od decyzji Sejmu zależy, czy będzie mandat dla kontynuowania naszych reform – tłumaczył wniosek premier. Marszałek Kuchciński ekspresowo zajął się wnioskiem i już przed godz. 18 szef rządu otrzymał wotum zaufania, od posłów PiS-u oczywiście. Premier we wcześniejszym wystąpieniu mówił dużo o wzroście gospodarczym, inwestycjach, programie 500 Plus, a nawet o wzroście liczby turystów przyjeżdżających do Polski. Chwalił i dziękował ministrom, atakował opozycję. – To było wystąpienie, które trudno analizować racjonalnie, ponieważ było ono skierowane wyłącznie do swojego twardego elektoratu – mówi Jan Grabiec, rzecznik Platformy Obywatelskiej. Na piątek zaplanowano debatę nad wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla rządu.

Wniosek o wotum zaufania

Zaskakując wszystkich, bez porozumienia z innymi klubami premier Mateusz Morawiecki złożył w Sejmie wniosek o wotum zaufania. – Od decyzji Sejmu zależy, czy będzie mandat dla kontynuowania naszych reform – powiedział premier. Tłumaczył, że musi mieć silny mandat na czwartkowy szczyt UE. Kilkanaście minut po złożonym wniosku marszałek Sejmu Marek Kuchciński dopuścił premiera na mównicę.

Po wystąpieniu Mateusza Morawieckiego i odpowiedzi na pytania posłów opozycji już przed godz. 18 Sejm udzielił rządowi wotum zaufania. Za wnioskiem głosowało 231 posłów, przeciw było 181, a dwóch (posłów niezrzeszonych) wstrzymało się od głosu.

Wotum zaufania złożone przez Morawieckiego praktycznie eliminuje debatę z opozycją, dlatego że przy wotum zaufania marszałek może zadecydować, że posłowie opozycji mogą zadawać tylko pytania. Nawet szefowie klubów nie mają przewidzianego czasu na polemikę z premierem.

To, co przejdzie do historii z dzisiejszego przemówienia premiera Morawieckiego, to pochwała Okrągłego Stołu i zapowiedź, że nie będzie podwyżek energii. Zaskakujących wypowiedzi premier miał więcej.

Najlepszy rząd pod słońcem

Morawiecki przez godzinę przemawiał i przekonywał, że jego rząd jest czymś najlepszym, co spotkało Polskę. W przerwach krytykował rządy PO-PSL, choć swoje wystąpienie zaczął od apelu o jedność i merytoryczną dyskusję.

Mówił o wzroście gospodarczym, inwestycjach, programie 500 Plus, a nawet o wzroście liczby turystów przyjeżdżających do Polski.

– Można?! – pytał retorycznie premier. – Można! – odpowiadali mu posłowie Zjednoczonej Prawicy.

W ramach ukłonu dla elektoratu premier niespodziewanie zapowiedział, że zapowiadanych od dawna podwyżek prądu nie będzie. – Nie będzie podwyżek cen energii – obiecał premier, ale już nie dopowiedział, czy dla wszystkich, czy tylko gospodarstw domowych.

Premier wytykał poprzednikom, że nie zrobili nic dla poprawy jakości powietrza w Polsce. – Mamy wprawdzie adwent, a nie Wielki Post, ale wypadałoby posypać głowę popiołem – mówił premier, po czym dodał: – Jest tu trochę amatorów ciastek, ja również. Myślę, że przy takich ciastkach, z obniżonym już VAT-em, zasiądziemy do debaty o lepszej Polsce. Wszyscy w zgodzie. Zapraszamy do tego drogą opozycję.

Jako przykład optymalnej współpracy premier podał brytyjskich laburzystów. – Opozycja ma ważną rolę do wypełnienia. Znamy to z Wielkiej Brytanii, gdzie opozycja proponuje konstruktywne rozwiązania, a nie tylko jątrzy – mówił premier, ale chyba zapomniał, że jeszcze dziś wieczorem parlament brytyjski będzie głosować wotum nieufności dla premier, co w konsekwencji prawdopodobnie doprowadzi do upadku rządu premier Theresy May.

Bon moty premiera

Premier wygłosił też długą litanię dziękczynną do ministrów, także tych, których już dziś nie ma w rządzie, jak Antoni Macierewicz. Dziękował też Mariuszowi Kamińskiemu za pracę ze służbami. – O szczegółach nie mogę mówić, bo tam są jakieś tajne akcje – mówił premier.

Minister Beacie Kempie, która „udowodniła, że najlepsza pomoc dla uchodźców jest tam na miejscu”, a szefowej MEN Annie Zalewskiej za przywrócenie ładu w szkołach, bo – jak mówił – „teraz każdy decyduje sam, czy pośle 6-latka do szkoły, czy przedszkola”.

Minister Jadwidze Emilewicz podziękował za dbałość o przedsiębiorców, a ministrowi Kowalczykowi za ustawę o jakości pieców. – To jest program na wiele lat – mówił premier. Dziękował też Elżbiecie Rafalskiej. – Za kluby seniora – to są wielkie zmiany, przeznaczamy na to trzy razy więcej – mówił premier.

– Będziemy wielu innym krajom pokazywać, jak zapewnić jednocześnie wysoki wzrost gospodarczy i poprawę losu tych, którzy są słabsi. Nam się udało to pogodzić. Filary naszego programu to: wiarygodność, skuteczność, europejskość i jedność – mówił z dumą .

Polityka zagraniczna w rozkwicie

– Jesteśmy skuteczniejsi, ale to nie jest polityka poklepywania po plecach, jak u naszych poprzedników. Potrafimy się dogadywać. W ramach grupy V4 umiemy się znakomicie dogadywać, mimo że każdy premier jest z innej grupy europejskich partii – zaznacza Morawiecki.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz zdaniem premiera przywrócił sterowność polskiej dyplomacji, czego dowodem ma być umieszczenie polskiej flagi na Krzywej Wieży w Pizie 11 listopada.

Szkoda, że premier nie dodał, że ta „skuteczna polityka” skutkuje tym, że Polska w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy ponad dwukrotnie częściej przegrywała głosowania w Radzie Europejskiej, niż w czasach poprzedniej koalicji PO-PSL.

Na koniec był ukłon w stronę PiS-u. – Chciałbym przywołać myśl Lecha Kaczyńskiego, że niewłaściwa jest dychotomia tradycji i modernizacji. My chcemy przede wszystkim dla młodych Polaków przełamywać szklane sufity. To jest wykonanie testamentu Lecha Kaczyńskiego – konkludował Morawiecki.

Przemowa do elektoratu

Zdaniem komentatorów wypowiedź premiera przypomina raczej cyrk niż merytoryczną dyskusję nad rządem, a całe przemówienie naszpikowane było konfabulacjami i przekłamaniami. Podając liczby, Mateusz Morawiecki nie podawał skali, w innych przypadkach zapominał dodać, że poprzednicy zmagali się z największym od dziesięcioleci kryzysem.

JUSTYNA KOĆ: Czy jako największy klub opozycyjny wiedzieliście wcześniej, że będzie wniosek o wotum zaufania dla premiera?

JAN GRABIEC: Oczywiście żadnych oficjalnych informacji nie mieliśmy, a sprawa wotum była utajniona przez marszałka Sejmu i PiS. Jakkolwiek wczorajsze popołudniowe machinacje przy harmonogramie pracy pokazywały, że coś się rano wydarzy. Mimo że żadnej oficjalnej informacji  nie mieliśmy, to oczywiście jesteśmy przygotowani do merytorycznej debaty o stanie państwa w związku z wnioskiem o wotum nieufności. Chętnie do takiej debaty byśmy przystąpili, niestety takiej debaty dziś nie było.

Premier chwalił ministrów i krytykował opozycję. Jak odniesie się pan do jego słów?
To było wystąpienie, które trudno analizować racjonalnie, ponieważ było ono skierowane wyłącznie do swojego twardego elektoratu, stałych widzów „Wiadomości” TVP czy TVP Info. Premier mówił językiem sloganów propagandowych i partyjnych przekazów, tam nie było próby nawiązania kontaktu z rzeczywistością, którą widzi większość Polaków. Nie było odwołania do tego, co dziś jest największym problemem, czyli do afer, które są wokół i w ramach rządu PiS, ani do życia codziennego: podwyżek, niskich pensji nauczycieli czy braku perspektyw i ciągle trwającego eksodusu młodych za granice. Nic na temat bieżących problemów premier nie powiedział. To były tylko przekazy oficjalne partii i propaganda sukcesu przypominające miejscami bardzo to, co działo się w latach 80. w PRL i w stanie wojennym. Wtedy też rząd chwalił się tym, że na święta będą cytrusy i że już statek z Kuby dopływa do portu w Gdyni. Dziś premier Morawiecki opowiadał, że o 3 proc. zmniejszył VAT na mandarynki, zapomniał dodać, że jednocześnie rząd PiS podniósł VAT, który miał spaść już dwa lata temu, do 23 proc., co kosztuje co roku miliardy złotych polskie rodziny.

Premier zapowiedział, że nie będzie podwyżek energii, co prawda nie podał szczegółów, ale obietnica padła. To zagranie do elektoratu w stylu 300 Plus wyprawki szkolnej dla wszystkich?
To jest wprost kłamstwo. Bardziej porównałbym to do tych wypowiedzi z kampanii wyborczej, za które premier Morawiecki musiał przepraszać, bo przegrał procesy. Podwyżki cen energii już się dzieją. Już szpitale, szkoły, polskie samorządy, które płacą za oświetlenie ulic, dostały informacje, że będą płaciły o 60-70 proc. większe rachunki. To nie jest kwestia przyszłości, tylko to już się dzieje. Oczywiście wymiar tej podwyżki będzie zależał ostatecznie od ustawowego regulatora, ale to zapewnienie premiera jest propagandą sukcesu, że być może Polacy nie zauważą, jak będą wyglądały ich rachunki po 1 stycznia.

Nie wycofujecie wniosku o konstruktywne wotum nieufności? Marszałek wyznaczył już termin: piątek, godz. 21.00.
Chcemy po 3 latach rządu poważnej debaty, ponieważ PiS, który ma większość w Sejmie, ucieka od poważnych debat na jakikolwiek temat. Jedyną możliwością debaty jest złożenie wniosku przez największą partię opozycyjną o wotum nieufności. Mamy to zagwarantowane w konstytucji i na pewno z tego skorzystamy. Będzie to okazja do tego, aby przedstawiciele opozycyjnych klubów w swoich wystąpieniach zadali pytania rządowi i przedstawili wizję tego, co naprawdę dzieje się w Polsce, co powinno się zmienić. Takich debat nie ma w Sejmie, marszałkowie wyłączają mikrofon posłom opozycji, a to daje nam gwarancję debaty. Nawet jeśli miałaby się odbyć o 2 w nocy, i tak do niej przystąpimy, bo zamierzamy realizować obowiązek opozycji.

Platforma nie odpuszcza. W piątek dojdzie do wotum nieufności dla Morawieckiego.

Depresja plemnika

Wielu komentatorów politycznych komentowało dzisiejszy zwrot akcji w Sejmie jako świetne zagranie premiera Morawieckiego. Istotnie, szef rządu Prawa i Sprawiedliwości zaskoczył szykującą się do bombardowania jego osoby opozycję, która z pewnością gotowa była przedstawić bardzo długą listę jego zaniedbań, nie tylko w aspekcie najnowszej afery w Komisji Nadzoru Finansowego. Dzięki sprytnemu zagraniu w zasadzie odwrócił przebieg tej dyskusji, dając sobie okazję do chwalenie się swoimi (także wyimaginowanymi) sukcesami zamiast się bronić przed konkretnie sformułowanymi zarzutami ze strony PO, Nowoczesnej czy PSL. To należy mu niewątpliwie zapisać na plus, tym bardziej że jednocześnie postawił do pionu wewnątrzpartyjną opozycję.

Biorąc natomiast pod uwagę, że do świąt zostało już mniej niż dwa tygodnie, taki ruch ma spore szanse przynieść profity polityczne. Premier oprócz powtórzenia w pełnej dawce tępej propagandy, którą wyborcy PiS niemal codziennie słyszą na kanałach informacyjnych TVP, rzucił też zapowiedź ręcznego powstrzymania koniecznych podwyżek cen prądu, co z pewnością zostanie pozytywnie…

View original post 420 słów więcej