Archiwa tagu: Gazeta Wyborcza

Morawiecki, człowiek bez honoru. Takiego ancymonka potrzebuje Kaczyński

Mateusz Morawiecki ustami swoich współpracowników zareagował na poniedziałkowe doniesienia Gazety Wyborczej na swój temat.

Według Gazety Wyborczej Mateusz Morawiecki wraz z żoną kupił od Kościoła działkę na wrocławskim Oporowie. Zapłacił za nią 700 tys. zł, kiedy była ona warta 4 mln zł. 17 lat od transakcji, ze względu na planowane inwestycje, grunty te są warte sto razy więcej, nawet 70 milionów złotych.

Reakcja Morawieckiego 

Tekst „Gazety Wyborczej” narusza dobra osobiste premiera Mateusza Morawieckiego i jego żony. Podjęli oni decyzję o skierowaniu sprawy na drogę sądową z żądaniem sprostowania zawartych w nim kłamstw i manipulacji – oświadczyło Centrum Informacji Rządu. 

Jarosław Kurski (wicenaczelny Gazety Wyborczej): W 2002 r. PMM kupił grunty od Kościoła. Za działki warte 4 mln zł zapłacił 700 tys. Dziś warte są sto razy więcej, ok. 70 mln. Nie ma po nich śladu w oświadczeniu majątkowym szefa rządu. Gdy pytamy o to premiera, przyłapujemy Morawieckich na kłamstwie.Działka dostępna była dla wąskiej elity ówczesnej lokalnej władzy, ludzi poinformowanych i zaprzyjaźnionych z wrocławską kurią. Zarabiał i Kościół, i Morawieccy. Tracił skarb. PMM to modelowy przykład uwłaszczonej na majątku państwa nomenklatury III RP. Premier Morawiecki grozi nam Gazecie Wyborczej pozwem. Ufamy, że dotrzyma słowa. Wprost nie możemy doczekać się procesu. Powołamy świadków, zażądamy dokumentów, zadamy PMM pytania, na które nie chciał nam odpowiedzieć. Panie Premierze, czekamy!

Mateusz Morawiecki w poniedziałek rano odgrażał się Gazecie Wyborczej, że pozwie ją za tekst dotyczący zakupu przez niego i jego żonę działki we Wrocławiu. Kilka godzin później żona Morawieckiego żapowiedziała, że działka zostanie sprzedana.

>>>

Stanisław Tym skomentował w najnowszym wydaniu tygodnika „Polityka” reakcję Kościoła i obozu władzy na sprawę pedofilii w Kościele Katolicki po filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich.

Więcej Cezarego Michalskiego >>>

Reklamy

Kościół to chora patologia

W sieci pojawiają się pierwsze komentarze publicystów, polityków, po obejrzeniu filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” na temat pedofilii w polskim Kościele katolickim.

Depresja plemnika

Jerzy Owsiak i Maciej Stuhr zdominowali galę z okazji 30. rocznicy powstania „Gazety Wyborczej”. Żarty obu panów zapewne nie przypadły do gustu miłośnikom „dobrej zmiany”.

Ja jestem przedstawicielem świata filmu. To jest świat gazety. Te światy czasem się przenikają. Redaktor Michnik spotkał się kiedyś z producentem filmowym i wtedy upadł rząd. Być może po naszym dzisiejszym spotkaniu stanie się coś równie spektakularnego” – mówił w trakcie gali Maciej Stuhr, żartobliwie nawiązując do tzw. afery Rywina.

Komu z państwa nie jest wszystko jedno? Redaktor Michnik nie podniósł ręki. Kto z państwa miał w ręku pierwszy numer »Gazety Wyborczej«? Kto z państwa w minionym roku przeczytał choćby jedną książkę? Czy jest na sali ktoś, kto spalił chociaż jedną książkę? Nie widzę. Czy ktoś z państwa był ze święconką w tym roku? Troszkę mniej. Czy ktoś z państwa w ostatnich dniach rozwiesił jakiś plakat z Matką Boską? Są ręce, nie wiem, czy to dobrze” – kontynuował popularny aktor i stand-uper. Stuhr w wyraźny sposób odwołał się do ostatnich wydarzeń i postępującej w Polsce…

View original post 1 610 słów więcej

 

Pisowskie SDP zwalcza wolne media, exemplum Wojciech Czuchnowski

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pozywa wydawcę „Wyborczej” za komentarz Wojciecha Czuchnowskiego, zatytułowany „Stowarzyszenie Donosicieli Polskich”. Pozew dotyczy tekstu dziennikarza z 26 stycznia, w którym skomentował on reakcję SDP na głośny reportaż „Superwizjera” TVN o polskich neonazistach, bowiem Stowarzyszenie w kilka dni po premierze reportażu skierowało do TVN list w tej sprawie.

W liście SDP padły pytania, dlaczego „redakcja zataiła fakt popełnienia przestępstwa” i „kto podjął decyzję o wielomiesięcznym przetrzymaniu materiału i niepoinformowaniu organów ścigania”.Czuchnowski pytania te uznał za formę donosu i „powielanie narracji głoszonej przez polityków PiS na czele z Jarosławem Zielińskim, wiceszefem MSWiA”. Jakiej? Że TVN jakoby czekał na dogodny moment, by „uderzyć w Polskę”. Oraz, że tak „żenujące” pytania zadają „ludzie, którzy – przynajmniej w teorii – są dziennikarzami, powinni zatem znać warsztat i wiedzieć, jak powstają takie filmy” Zarzucił SDP, że kolejny już raz staje po stronie PiS i nacjonalistów , na dowód przytaczając stronnicze reakcje stowarzyszenia na sprawę ujawnienia taśm Renaty Beger, czy spalenie wozu TVN w 2011. Zdaniem Czuchnowskiego SDP od wielu lat opanowane jest przez ludzi otwarcie wspierających PiS, „którzy legitymacje dziennikarskie wykorzystują do działania w służbie tej partii. Ich znakami rozpoznawczymi są służalstwo i lizusostwo”.

Wspomniany pozew wpłynął do Sądu Okręgowego w Warszawie w sierpniu, a 12 grudnia został doręczony spółce Agora, wydawcy „Wyborczej”. SDP żąda w nim (dla siebie!) 50 tys. zł (plus odsetki) tytułem zadośćuczynienia za to, że zostało „bezpodstawnie oczernione”, opublikowania przeprosin, oraz usunięcia tekstu Czuchnowskiego ze strony Wyborcza.pl, wraz z komentarzami – czytamy w portalu „Wyborczej”.

Przypomnijmy: na czele SDP stoi dziś Krzysztof Skowroński. Karierę zaczynał w Radiu ZET w latach 90. W 2006 r., po przejęciu mediów publicznych przez PiS, został dyrektorem radiowej Trójki. Po odwołaniu go z tej funkcji założył internetowe Radio Wnet. Co ciekawe, jak wynika z ustaleń „Wyborczej”, w 2012 r. PiS przekazał na stację Skowrońskiego 140 tys. zł, zaś Skowroński poprowadził dwie konferencje partii Jarosława Kaczyńskiego.

Z tego powodu członek SDP Grzegorz Cydejko (bezskutecznie) domagał się wówczas jego ustąpienia. Samo SDP natomiast milczało, także wówczas, gdy TVP Info – w którym Skowroński dostał własne programy – rozwijało swoją propisowską działalność. Jesienią 2017 r. w proteście przeciwko bierności stowarzyszenia odeszli z jego szeregów Roman Graczyk i Janusz Poniewierski.

Dopiero w tym roku, w czerwcu na Nadzwyczajnym Zjeździe Delegatów SDP przyjęło uchwałę w sprawie mediów publicznych. Delegaci wezwali prezesa TVP Jacka Kurskiego, prezesa Polskiego Radia Jacka Sobalę oraz Radę Mediów Narodowych (do „podjęcia działań zmierzających do naprawy obecnej sytuacji przede wszystkim w kwestii poszanowania ustawowej misji, zagwarantowania niezależności i godności uprawiania dziennikarstwa”. Z kolei parę dni temu Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaapelowało o „szczególną rozwagę” w związku z domaganiem się przez NBP sądowego zakazu publikacji tekstów o aferze KNF – o którym pisze przede wszystkim „Wyborcza”.

PiS jest lepszy od komuny choćby w SDP, nie udało sie komuchom spacyfikować Stefana Bratkowskiego, a PiS opłaca Skowrońskiego i ten chodzi na pasku.

Depresja plemnika

Żeby uniknąć głosowania nad wotum nieufności, premier Morawiecki poprosił Sejm o głosowanie nad wotum zaufania. Opozycja, zgłaszając wniosek o wotum nieufności, nie miała oczywiście szans, by obalić premiera popieranego przez prezesa.

View original post 1 873 słowa więcej

Cezary Gmyz – standard PiS

„Złodzieje używają różnych technik by kogoś okraść. Na wnuczka, na policjanta, na agenta CBA, to słyszałem, ale słyszeliście o metodzie „na Niemkę”? Tę metodę wdraża @cezarygmyz – dziennikarz (wiem, ze beka, ale jednak) TVP.” -napisał na Twitterze internauta, na wieść o tym, że „gwiazdor” prawicowych mediów Cezary Gmyz chwali się publicznie, iż dopuścił się pospolitego fałszerstwa, wykradając prenumeratę internetowego wydania „Gazety Wyborczej”.

„Od ponad miesiąca korzystam z darmowej, cyfrowej prenumeraty wyborczej dla studentów. A właściwie studentek, bo zarejestrowałem się przy użyciu generatora PESEL jako studentka Gudrun Maschingewehr czy jakoś tak” – oznajmił dziennikarz na Twitterze.

Oburzeni internauci pytają, czy po takiej deklaracji berlińskiemu korespondentowi włos z głowy nie spadnie? Czy zainteresuje się nim wymiar sprawiedliwości? Co na to Zbigniew Ziobro? I sami odpowiadają na te pytania: „PiS to sprawił, że drobni oszuści stają się dumni ze swoich oszustw; Zbudowali nowe elity na miarę kiboli. Chamstwo stało się cnotą” – komentują postawę Gmyza.

I najwyraźniej wcale się nie mylą, bo on sam oświadcza bez żenady, że nie ma tej kwestii najmniejszych wyrzutów sumienia.

Stępka Morawieckiego i kołek Kaczyńskiego, czyli jak zrobić w bambuko ciemny lud

Od pewnego czasu w mediach społecznościowych krąży wiadomość, że słynna szczecińska stępka to jedno z bardziej bezczelnych oszustw Prawa i Sprawiedliwości, osobiście firmowane przez samego szefa rządu Mateusza Morawickiego. Zaczęło się od tego, że podejrzenie bacznych obserwatorów wzbudził fakt, iż to „coś” jakoś dziwnie rdzewieje…

Czerwcowy „teatr” z premierem w roli głównej, w ramach którego uroczyście poświęcono potężny stalowy element, pod budowę promu dla Polskiej Żeglugi Morskiej okazał się w istocie nie być żadną stępką tylko na gwałt ściągniętym elementem z położonej nieopodal fabryki morskich elektrowni wiatrowych.

„Przyjechaliśmy tutaj, żeby dać z powrotem nadzieję na rozwój Stoczni Szczecińskiej i dać konkretne zamówienia, stworzyć popyt na okręty, na statki, może też na okręty, które będą tutaj budowane” – mówił bez mrugnięcia powieką Morawiecki, przybijając pamiątkową tabliczkę, po której nawiasem mówiąc wszelki ślad już zaginął.

„Pierwsze na świecie położenie stępki jeszcze przed rozpoczęciem projektowania” – już wtedy komentował internauta na Twitterze.

Dowodów na blagę daleko szukać nie trzeba. Jak ujawnił na Twitterze senator PO Tomasz Grodzki, nieszczęsny element został przywieziony na chwilę przed tym, jak Morawiecki miał wizytować stocznie.

Nie był to więc element statku, ale… rekwizyt i to z kiepskiej komedii adresowanej do „głupich ludzi”, równy tylko słynnemu słupkowi wkopanemu ostatnio przez Kaczyńskiego na Mierzei Wiślanej.

Internauci kpią bez litości: Gierek lepiej potrafił – piszą i z goryczą przypominają słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona o liderach Polski oraz Węgier: „Oni okłamują swoje narody”.

Kołek wkopany przez J. Kaczyńskiego w piach mierzei zniknął. (Info Wirtualnej Polski)
A ostrzegałem i radziłem, by postawić wartę w strojach regionalnych …

Zdradzieckie mordy wystawią rachunek Kaczyńskiemu

Prof. Monika Płatek przypomina „pieszczotliwe” określenia rodaków, jakie ma zawsze na podorędziu prezes Kaczyński.

Po decyzji unijnego Trybunału Sprawiedliwości do normalnej pracy zamierzają powrócić także sędziowie Naczelnego Sądu AdministracyjnegoPrzepisy o obniżeniu wieku emerytalnego objęły bowiem także tych sędziów. Prezes NSA Marek Zirk-Sadowski przekazał stosowne informacje ośmiorgu sędziom. Miał zapowiedzieć, że wyznacza im normalne sesje – dowiedział się Onet.

Według ustaleń Onetu normalnie orzekać zamierzają także sędziowie Sądu Najwyższego. – „Nie zaskoczyło mnie to postanowienie TSUE, bo cały czas podobnego rozstrzygnięcia się spodziewałem. Ja cały czas uważałem, że wciąż tam, czyli w SN jestem, dlatego informacja z Luksemburga jest dla mnie bardzo dobra i pozytywna” – powiedział sędzia Józef Iwulski, prezes Izby Pracy.

Prezes Izby Karnej sędzia Stanisław Zabłocki poinformował, że ze względu na stan zdrowia decyzje odnośnie dalszej pracy podejmować będzie w przyszłym tygodniu. Na pytanie, czy zamierza wrócić do orzekania, odpowiedział w rozmowie z onet.pl: – „Oczywiście”.

Jeżeli chodzi o , to, jak mawiają komentatorzy sportowi, ręce składają się same do oklasków. Brawo!

>>>

Sprzedaż detaliczna, która przez ostatnie lata była siłą polskiej gospodarki, dostała we wrześniu zadyszki. Ekonomiści nie spodziewali się aż tak słabych wyników – najgorszych od dwóch i pół roku. Dane opublikowane w piątek przez GUS nie były jednak jedynymi, które rozczarowały w ostatnich dniach

ASEAN i UE dzielą się odpowiedzialnością i wykorzystają całą naszą energię, wpływy i moc, aby wspierać oparty na regułach porządek międzynarodowy i wielostronny system handlu. #EUASEAN
Moje uwagi wstępne: https://europa.eu/!Cv96KY

>>>

Nie rydzykuj, głosuj, urna jest twoja

>>>

Podczas dokonywania zmian w Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa, a także podczas prac nad ustawą o ustroju sądów powszechnych PiS i Andrzej Duda złamali co najmniej 13 artykułów Konstytucji, niektóre wielokrotnie – twierdzi senacki zespół ds. monitorowania praworządności.

„Ale który artykuł” – dopytywała Agata Duda dziewczynę, która widząc prezydenta i jego małżonkę kupujących jedzenie w KFC zaczęła krzyczeć, że władza łamie Konstytucję.

Wskazanie konkretnych paragrafów nie jest takie trudne. Eksperci pracujący dla senackiego zespołu wskazali ich aż 13. – Do wyborów parlamentarnych w 2019 r. przedstawimy „Białą księgę” wszystkich naruszeń prawa przez rządzących – mówi „Newsweekowi” jeden z członków zespołu, senator PO Bogdan Klich.

Były prokurator stanu wojennego, Stanisław Piotrowicz, jest jedną z częściej pokazywanych twarzy PiS. Udzielił on niedawno szokującego wywiadu na temat decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE dla portalu wPolityce.pl, wspierającego PiS. Można w nim przeczytać między innymi takie stwierdzenia jak „Jestem zaniepokojony stanem UE, a w szczególności stanem demokracji i praworządności w niej”. To cynizm czy zwykły brak wiedzy?

Ale to dopiero początek. Na pytanie redaktora „Strona polska po jego przeanalizowaniu może dojść do przekonania, że racja leży po naszej stronie i zbagatelizować wyrok TSUE?” Piotrowicz odpowiada

„[…] Ciekaw jestem, na mocy jakiego prawa doszło do tego rozstrzygnięcia.”

Narracja prokuratora Piotrowicza wpisuje się w typowe pisowskie postrzeganie świata i ciągoty, żeby władza w Polsce nie podlegała pod kontrolę międzynarodową i międzynarodowe prawo. Tymczasem w referendum unijnym Polacy zdecydowali, że chcą należeć do Europy i chcą być jej pełnoprawnymi obywatelami. I nikt, nawet PiS, nie może Polski z Europy wyciągać. To działanie, które byłoby dla nas niesłychanie szkodliwe.

Decyzja TSUE jest nie w smak układowi władzy, zwłaszcza, że następuje w przeddzień bardzo ważnych dla Polski wyborów samorządowych. Komentatorzy życia politycznego podkreślają, że wybory, które odbędą się w najbliższą niedzielę określą,  czy Polacy chcą być w Unii Europejskiej – głosując na PSL, PO, Nowoczesną i ugrupowania lokalne, czy Polacy chcą zmierzać na wschód – razem z PiS.

13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda – nie ujdzie im na sucho. Trybunał Stanu i sianeczko na pryczy pod celą.

Prezes pan Kaczyński roboty się nie ima

Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu poselskiego, jeśli parlamentarzysty nie ma na głosowaniach albo na posiedzeniach komisji, można obniżyć mu wynagrodzenie.

Można, ale jak wynika z praktyki nie ma przymusu… a już, jeśli chodzi o takiego posła jak Jarosław Kaczyński to w ogóle nie ma o czym mówić.

Jak się dowiadujemy, ów szeregowy poseł Prawa i Sprawiedliwości od początku 2018 r nie zabierał głosu podczas obrad Sejmu. Od maja nie uczestniczył w głosowaniach.

Praktycznie biorąc przestał bywać na posiedzeniach izby. Nie pofatygował się nawet na obrady, podczas których ważyły się losy budżetu państwa na rok następny.

Uposażenie poselskie Kaczyński natomiast bierze i to niemałe. Jak poinformowano posłów PO, od stycznia do września wypłacono mu 88 183,10 zł brutto, czyli 71 804,64 zł na rękę. Miesięczne uposażenie pana posła wynosi bowiem 9,8 tys. zł brutto. Do tego dochodzi dieta wysokości 2,4 tys. zł!

Tylko absencję w maju i czerwcu można uzasadnić, bo był hospitalizowany, ale we wrześniu? Trudno tłumaczyć je złym stanem zdrowia, skoro prezes PiS jeździ po całym kraju na konwencje parti! – zauważa „Fakt”.

Tymczasem zasada wydaje się dość prosta: „Można opuścić 10 proc. dziennych głosowań. Jeśli poseł opuści powyżej 20 proc., wyciąga się konsekwencje finansowe” – powiedział „Faktowi” poseł PSL Piotr Zgorzelski z sejmowej komisji regulaminowej. Chyba, że przedstawi zwolnienie lekarskie, ale to też jak widać posła Kaczyńskiego nie dotyczy. Kancelaria Sejmu rozmawiać o tym nie chce:

„Zwolnienia lekarskie związane ze stanem zdrowia należą do sfery prywatnej każdego z posłów” – odpowiadają Faktowi urzędnicy. Nie ujawniają informacji o potrąceniach.

Wyjaśnienie tej sytuacji jest proste, bo tak jak zwykły poseł Jarosław Kaczyński „bez żadnego trybu” może wkraczać na sejmową mównicę, mówić ile chce i jak chce podobnie „bez żadnego trybu” może brać pensję posła, mimo trwającej od pięciu miesięcy absencji.

Wniosek do sądu w trybie wyborczym wniosła Anna Morawiecka. Uznała, że w artykule „Anna Morawiecka idzie po władzę” „Wyborcza” podała nieprawdziwe informacje, działając „z zamiarem zdyskredytowania jej w opinii wyborców”.

Anna Morawiecka, siostra premiera, przegrała proces sądowy z „Wyborczą”. W tekście „Anna Morawiecka idzie po władzę” przytoczyliśmy wypowiedź Damiana Sułkowskiego, radnego powiatu trzebnickiego z PO, który na sesji zarzucił staroście powiązanemu z PiS, że bez konkursu dał pieniądze na organizację pikniku rodzinnego fundacji prowadzonej przez Morawiecką.

Sułkowski mówił: „To nieetyczne (…), na piknik organizowany pod koniec lipca Morawiecka dostała 1720 zł. Pod stołem i bez żadnego trybu”.

Najpierw Morawiecka sprawę do sądu skierowała przeciwko Sułkowskiemu. Radny przegrał w pierwszej instancji, ale wygrał w drugiej. Sąd orzekł, że wniosek Morawieckiej nie może być rozpatrywany w trybie wyborczym, bo radny o pieniądze pytał najpierw na sesji, a w sierpniu wystąpił w tej sprawie do starosty. Gdy zainteresował się sprawą, nie był jeszcze kandydatem na radnego, a Morawiecka – kandydatką na burmistrza Obornik.

Janusz Gajos, Daniel Olbrychski, Maja Komorowska i Michał Żebrowski – to tylko niektóre gwiazdy, które w wyborach samorządowych w Warszawie zdecydowały się poprzeć kandydata KO Rafała Trzaskowskiego.

Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej, napisał w czwartek, kto poprze go w nadchodzących wyborach samorządowych 2018.

Wybory samorządowe 2018. Janusz Gajos, Daniel Olbrychski, Kayah głosują na Trzaskowskiego
A są tu: Janusz Gajos, Krzysztof Kowalewski, Daniel Olbrychski, Piotr Machalica, Ksawery Jasieński, Cezary Żak, Maja Komorowska, Urszula Dudziak, Małgorzata Socha, Kayah i Michał Żebrowski.

Kandydat KO pokazał również nowy spot. „Głosem głosuję” – mówią tam gwiazdy. Na razie można w nim zobaczyć Gajosa, Dudę, Żaka i Sochę, ale Trzaskowski już zapowiada, że niedługo usłyszymy więcej głosów. „Warszawa dla wszystkich” – powtarzają hasło Trzaskowskiego sławy.

>>>