Archiwa tagu: Frans Timmermans

Polska zidiociała pod rządami PiS. Kolejny Kononowicz – Grzegorz Braun

Doszło do tego, że nawet prawicowy portal wPolityce zastanawia się czy Grzegorza Brauna z „Konfederacji” i jego pomysły można traktować poważnie. Reżyser, jeszcze niedawny kandydat na stanowisko prezydenta Gdańska, opowiada przerażające farmazony, wymyślając kary dla homoseksualistów.

W studiu telewizji wrealu24.pl oznajmił, że co prawda nie jest takim radykałem, jak sułtan Brunei, lecz zastanawia się nad projektem batożenia homosksualistów. Dopuszcza nawet przeprowadzenie projektu przez Sejm.

„My tej tamy nie postawimy uprawiając jakieś subtelne dysputy, jakie to my granice postawimy. Trzeba powiedzieć, że to jest przestępcze. Nie negocjujmy granic tolerancji, tylko penalizacji” – powiedział Braun.

Z kolei w rozmowie z „Super Expresem” stwierdził: „Bardzo naiwne jest oczekiwanie, że zawodowi zboczeńcy w końcu sami się zreflektują. Trzeba im więc z naszej strony pokazać większą skalę możliwości, niech zobaczą, co mają do stracenia” – podsumował Braun, który nie wiadomo, czy nie dostrzega tego, że ośmiesza w równym stopniu siebie, jak i ważne kwestiach w których zabiera głos.

Wszelacy Kononowicze dowartościowani dzięki PiS.

Depresja plemnika

Po fali ujawnień pedofilii w kościele można odnieść wrażenie, że odsetek zbrodniczych czynów w całej populacji ludzkiej jest mniejszy, niż w samym kościele. Może to tylko mylne wrażenie wynikające ze zbyt długo trwającej bezkarności księży, niemniej niezwykle szokująca jest liczba już ujawnionych księży dewiantów.

Kolejnym przypadkiem jest wikary z Wielączy koło Zamościa, Łukasz P, który, jak się okazało, ma słabość do nagich dziewczynek. Nie tylko kolekcjonował treści pornograficzne z udziałem małoletnich, ale także sam fotografował z ukrycia dziecięce nagości. Robił to ukrytą kamerą w przymierzalniach i toaletach. I właśnie taką ukrytą kamerą, będąc w Chorwacji latem 2017 roku, nagrywał w przebieralni na plaży małoletnią dziewczynkę. Szczęśliwie został przyłapany i zatrzymany. Chorwacka prokuratura zabezpieczyła telefon i komputer księdza, a zebrany materiał przekazała prokuraturze w Zamościu.

Księdzu przedstawiono siedem zarzutów. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Artur Szykuła „obejmują one wiele zachowań podejrzanego polegających na posiadaniu treści pornograficznych z udziałem małoletnich…

View original post 1 252 słowa więcej

Reklamy

Konstytucja nie jest przestrzegana, więc zabroniona

„Zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną” – napisano w uchwale przyjętej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Została ona – jak wiadomo – wybrana przez PiS i Kukiz’15.

W związku z tym prawnik Oskar Sobolewski zapytał na Twitterze: – Czy to jest jedna z takich zakazanych infografik?” i dołączył napis „Konstytucja”.

Odpowiedź zastępcy rzecznika nowej KRS Jarosława Dudzicza brzmiała: – „Jest utożsamiana z określoną opcją polityczną. A sędzia – przypominam – ma być apolityczny i swoją postawą nie wzbudzać podejrzeń, że tak nie jest”.

„Przeciwnicy demokracji usiłują upolitycznić słowo „Konstytucja”. Dla nas „Konstytucja” jest aktem prawnym, który szanujemy. Koszulka z „Konstytucją” nie kojarzy się z żadnym ugrupowaniem politycznym, ale z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Ja jako sędzia mam prawo taką koszulkę zakładać. Ta uchwała to przejaw bezradności politycznego organu, który jako ramię rządu próbuje pacyfikować sędziów. W naszym sądzie rozprowadziliśmy już ponad 400 takich koszulek. Po tej uchwale będziemy mieć dodatkową motywację” – powiedział „GW” sędzia Waldemar Żurek. A sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia skomentował: – „Panu Dudziczowi Konstytucja kojarzy się z polityką” – skomentował.

Znacząco zabrzmiał wpis Jacka Barcika: – „Uchwała opublikowana 13 grudnia. Pseudo-KRS, duchowy dziedzic marionetek z PRON ma znakomite wyczucie czasu. Cóż, dla przypomnienia: zima wasza, wiosna nasza! 1981 r. – wolność i suwerenność; 2018 r. – KONSTYTUCJA, przyzwoitość, normalność i zdrowy rozsądek”.

Zakazane słowo Konstytucja, tak mają okupaci – zakazują. Hitlerowcy zakazywali śpiewać. Nowi okupaci zakazują t-shirtów.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej

Za SKOK-i powinien beknąć nie tylko Bierecki

Prokuratura na zlecenie Zbigniewa Ziobry już przestała utrzymywać nawet pozory, ale regularnie włączyła się wojnę polityczną wokół SKOK. Instytucja podparta swoim całym autorytetem starała się udowodnić opinii publicznej, że to KNF działała przed laty niedbale, opieszale, w efekcie to z winy jej urzędników klienci kas stracili oszczędności, które trzeba było zwrócić z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wszystko w myśl tezy Ziobry, że “KNF rozzuchwala przestępców..”, którą to minister powtórzył dziś w Sejmie. Prokuratura dopuściła się w tym celu poważnej manipulacji. Przedstawiono bowiem kalendarium mające udowodnić zaniedbania KNF, a przede wszystkim przerzucić winę za aferę z PiS na PO. Problem jednak w tym, że w grafikach zapewne nie przypadkiem pominięto obciążające Kasę Krajową SKOK decyzje.

Zgodnie z grafiką wygląda bowiem na to, że doszło do niebywałego zaniedbania. Po zakończeniu kontroli 15 marca 2013 roku do wprowadzenia zarządu komisarycznego potrzeba było ponad roku, co nastąpiło ostatecznie 4 listopada 2014 roku. W tym czasie, jak widać na wykresie, od października 2013 lawinowo rosły kwoty wyprowadzane ze SKOK-u.

Przekaz ten okazuje się jednak całkowitym kłamstwem. Jak wskazuje dziennikarz Rzeczpospolitej w zestawieniu prokuratury zabrakło jednego kluczowego faktu. 18 marca 2013 roku zaczęło się postępowanie administracyjne w KNF, które zakończyło się 15 września następnego roku. Półtora miesiąca później wprowadzono do SKOK-u zarząd komisaryczny. Tym zaś co pominęła prokuratura jest fakt, że omawiane postępowanie miało służyć wprowadzeniu komisarza, ale wlokło się ono półtora roku z powodu… Kasy Krajowej SKOK. Ta bowiem zażądała statusu strony w tym postępowaniu 02.04.2013 roku, co jak czytelnicy mogą sobie wyobrazić nie miało na celu wsparcia działań KNF. Centrala SKOK dwa lata przed aferą nagradzała bowiem SKOK Wołomin, a o nieprawidłowościach w nim pierwszy raz dowiedziała się… w 2008 roku, a nie zrobiła zupełnie nic. Reakcji nie było pomimo, że to na Kasie Krajowej ciążył obowiązek nadzoru. Jednak Ziobro centrali SKOK-ów nie chce już rozliczać z opieszałości, kiedy ta sięgała aż 5 lat. SKOK-i przez lata pozostawały bowiem dzięki PiS poza zasięgiem KNF, który miał zająć się nimi już w 2009 roku, jednak z powodu niepodpisania nowelizacji ustawy przez Lecha Kaczyńskiego sprawę musiał rozstrzygnąć najpierw Trybunał Konstytucyjny. Tego też zabrakło na grafikach prokuratury.

Sytuacja jest zatem skandaliczna, kiedy politycy PiS wykorzystali prokuraturę jako narzędzie prowadzenia taniej propagandy. Tak wygląda zawłaszczanie państwa w pełnej krasie.

Za SKOKi powinien siedzieć nie tylko Grzegorz Bierecki. I tak ma się stać po odsunięciu PiS od koryta.

Depresja plemnika

Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki.

Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo.

Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie!

Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii…

View original post 3 132 słowa więcej

Nepotyzm PiS to gen kaczyzmu

Na początku października w „Fakcie” mogliśmy przeczytać o „prorodzinnej” działalności posła PiS, Marka Matuszewskiego. Jego żona jest wspólniczką w firmie Ignac-Pol w Zgierzu, która posiada dwie stacje benzynowe i niedawno, mimo sprzeciwu opozycji, wybudowała myjnię samochodową prawie w centrum miejskiego parku.

Na liście PiS do Sejmiku Województwa Łódzkiego jedynkę otrzymała Alicja Antczak, cioteczna siostra żony Matuszewskiego, a jej mąż, Zbigniew, został radnym powiatu zgierskiego. Gdy PiS wygrał wybory pan Antczak został dyrektorem w PGE GiEK SA, gdzie zarabia w ciągu roku ponad 257 tys. brutto. Syn polityka dostał jedynkę na liście do powiatu zgierskiego, a jego żona, Dominika, do Rady Miasta Zgierza.

Wczoraj Beata Mazurek poinformowała na Twitterze, że „decyzją Prezesa Jarosława Kaczyńskiego poseł Marek Matuszewski został zawieszony w prawach członka partii i klubu PiS. Decyzja ta ma związek z działaniem posła Matuszewskiego na szkodę PiS w okręgu łódzkim”.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego dopiero teraz kierownictwo PiS zareagowało na artykuł „Faktu”. Czyżby wpływ na tę decyzję miała afera KNF i ujawnienie sprawy Kacpra Kamińskiego, któremu tatuś pomógł w zdobyciu dobrze płatnej pracy w Banku Światowym? Czyżby PiS poczuło, że zostało postawione pod ścianą i chce pokazać swoją sprawiedliwość? Czy politycy PiS sądzą, że w ten sposób uratują swój wizerunek i zamydlą oczy swoim wyborcom? Czas pokaże…

# # #

Nepotyzm PiS kwitnie i nawet prezes go nie powstrzyma.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Aferę KNF jest w stanie wyjaśnić tylko sejmowa komisja śledcza

Neumann: Komisja, żeby wyjaśnić tę sprawę. Nikt inny w Polsce nie wyjaśni afery KNF

 Komisja, żeby wyjaśnić tę sprawę. Nikt inny w Polsce nie wyjaśni afery KNF. Nikt inny nie wyjaśni tej sprawy związanej z aferą korupcyjną okupu 40. milionowego, za to, żeby bank tej osoby nie był przejęty za złotówkę – mówił Sławomir Neumann w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Neumann: CBA czekało grzecznie, aż pan Chrzanowski wróci z Singapuru, wjedzie do KNF, wyczyści swoje biurko. To jest pokazanie jak to śledztwo działa

– Takiego cyrku jak zrobiło CBA czekając grzecznie, aż pan Chrzanowski wróci z Singapuru, wjedzie do KNF, wyczyści swoje biurko, wszystkie dokumenty, miał czas kilka godzin na wyczyszczenie wszystkiego. Jak wyszedł z tego budynku KNF, to grzecznie przyszli agenci CBA sprawdzić co się tam dzieje w jego gabinecie. To jest pokazanie jak to śledztwo działa – mówił Sławomir Neumann w rozmowie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Tylko sejmowa komisja śledcza może wyjaśnić aferę KNF.

Depresja plemnika

„Sprawa afery KNF-u dotyczy najwyższych szczytów władzy i to najważniejsze osoby w państwie rekomendowane przez PiS są w nią zamieszane. Nowe taśmy, które się pojawiają, nowe wątki, np. związane z tym, że rodzina koordynatora służb specjalnych jest zatrudniona w instytucji podległej jednemu z bohaterów afery KNF, czyli prezesowi NBP, pokazuje, że ta władza sama nie jest w stanie się oczyścić i nie jest w stanie sprawdzić tej całej afery, tylko komisja śledcza może to zrobić” – powiedział szef klubu PO Sławomir Neumann. Do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego został złożony projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej ds. afery KNF.

Neumann powiedział, że komisja miałaby liczyć…

View original post 1 126 słów więcej

PiS zaostrza walkę klasową

Niewinne z pozoru spotkanie Marka Chrzanowskiego, szefa Komisji Nadzoru Finansowego z Leszkiem Czarneckim, w marcu tego roku, okazało się bombą z opóźnionym zapłonem. Właściciel Getin Noble Bank nagrał swoją rozmowę z Chrzanowskim, co wczoraj ujawniła „Gazeta Wyborcza”.

Jacek Karnowski już wie, co i jak, i na łamach wPolityce wszystko dokładnie wyjaśnia. Przyznaje, że Chrzanowski popełnił wielki błąd, rozmawiając z Czarneckim bez świadków. Jednak mówić o „skorumpowanej ekipie Prawa i Sprawiedliwości” to absurd.

Przede wszystkim nie ma żadnych dowodów na żądanie łapówki w zamian za przychylność Chrzanowskiego. To tylko relacja Czarneckiego i nic więcej. Karnowski zwraca też uwagę, że Czarnecki, będący tonącym reliktem III RP (tej z rządami PO/PSL) nie odnalazł się w realiach obecnej, pisowskiej, Polski. Metody i kontakty okazały się już mało skuteczne, chcąc więc ratować siebie, musiał „zastosować metodę w istocie przestępczą (nagranie urzędnika państwowego), ale musiał ją także we współpracy z „Wyborczą” ujawnić, co jest dowodem desperacji. Wreszcie, musiał wykreować (znów: z pomocą „Wyborczej”) sytuację sugerującą korupcję”.

Tak więc nie jest to afera rządu i zapewne takich nagrań będzie więcej, bo to walka klasowa, walka o utrzymanie się na powierzchni tych, którym tak dobrze się żyło za poprzedniej władzy, no i wybory za pasem. Karnowski, więc ostrzega – Pamiętaj o tym, Dobra Zmiano, i pilnuj się bardziej niż kiedykolwiek. Są ludzie, z którymi nigdy nie należy rozmawiać, którzy dopuszczeni zbyt blisko, zawsze wyciągną nóż. Choćby mikrofonowy”.

Internauci na Twitterze nie mogli przejść obojętnie wobec tych „odkrywczych” myśli pana Karnowskiego.  Bartosz T. Wieliński zauważa, że „dzięki bezkresnej wyobraźni @JacekKarnowski narodziła się nowatorska koncepcja broni białej nowego typu. Pierwsze noże mikrofonowe zostaną przekazane jednostkom #WOT w przyszłym roku”, a Kataryna, gdyby to czytała „tu, na twitterze, to dwa razy bym sprawdziła czy to nie konto parodystyczne. „Nóż mikrofonowy” :))) No i ten styl, w jakim dziennikarz ostrzega Kochaną Władzę”.  Z kolei Jana K. niezwykle zaintrygowały słowa o walce klasowej, przypomniał więc Stalina, który powiedział, że „w miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się”.  

Świetnie podsumował wywody Karnowskiego Jan40@Jan40, który poprosił, by „nie pisać o przestępstwie nagrywania urzędników państwowych. Nagrywanie kumpli z rządu miało swój początek za władzy PiS, kiedy ok 2006 r. wicepremier Andrzej Lepper został nagrany przez innego członka rządu. Proszę nie pisać o zdesperowanym biznesmenie, któremu brakuje tlenu, bo tu o treść rozmowy chodzi, a nie desperację. Proszę nie szukać winnych w GW, w Noble Bank, bo to szef KNF zainicjował i prowadził rozmowę, która NIE powinna mieć miejsca w cywilizowanym państwie. A jak się stało, to do dymisji solidarnie powinien poddać się nie tylko szef KNF, ale również jego szef, czyli premier. Proszę również zwrócić uwagę, że w innym artykule wPolityce piszecie, że szef KNF popełnił błąd, bo w trakcie rozmowy . . . .nie włączył radia, co by skutecznie uniemożliwiło czytelne nagranie!!!

Moralność, dobry obyczaj oraz prawa poszanowanie – za rządów tzw. dobrej zmiany – legły na dnie, są głęboko w mule i wodorostach”.

Ideolodzy mafiosów zaostrzają walkę klasową.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawniła nagranie z rozmowy szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, w której padła – tak przynajmniej to na pierwszy rzut oka wygląda – propozycja złożenia okupu przez biznesmena w zamian za to, że Komisja nie będzie utrudniać procesu restrukturyzacji jego grupy bankowej: „Więc ja uważam, że jesteśmy w stanie ten bank wyprowadzić na prostą i pomóc po prostu zrealizować ten transfer panu” – mówi szef KNF.

View original post 2 805 słów więcej

Afera pisowskiej grupy trzymającej władzę

Leszek Czarnecki – jak informuje „Gazeta Wyborcza” – twierdzi, że szef KNF oferował przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 milionów złotych. Jeden z najbogatszych Polaków tę rozmowę nagrał i poinformował o wszystkim prokuraturę.

Szef KNF, Marek Chrzanowski – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – zaprosił 28 marca na spotkanie jednego z najbogatszych Polaków. Jako, że rozmowa miała być w cztery oczy, Leszek Czarnecki zabrał ze sobą dyktafon, by nagrać rozmowę. Mim, że w gabinecie włączono antypodsłuchowe urządzenia i jedna z nagrywarek Czarneckiego przestała działać, druga jednak funkcjonowała bez problemu.

Szef KNF – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – zapewniał o tym, że jest życzliwy wobec banków Czarneckiego. Potem opowiadał o planach członka KNF, rekomendowanego przez prezydenta, Zdzisława Sokala. Między nami, to Zdzisław ma swój plan, który wygląda w ten sposób, że on uważa, że Getin powinien upaść, za złotówkę zostać przejęty przez jeden z tych dużych banków i on chciałby dokapitalizować to kwot dwóch miliardów złotych. Czyli już ten bank, który to przejmie -tłumaczy. Obaj rozmówcy oceniają ten plan, jako niezgodny z prawem. Po prostu się zastanawiam, że tak powiem jaki jest cel działania drugiej strony. Bo jeżeli celem jest przejęcie tego banku za złotówkę i przekazanie go czy też znacjonalizowanie, to nazywam rzecz po imieniu: to jest po prostu kradzież. Coś nieprawdopodobnego – twierdził w odpowiedzi Leszek Czarnecki.

Podczas rozmowy – jak pisze „Wyborcza” – szef KNF zapytał założyciela Getin Banku „czy nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”. Zasugerował też, że wynagrodzenie tego prawnika, który miałby się zająć restrukturyzacją, powinno być powiązane z wynikami banków. Jak pisze „Wyborcza”, Chrzanowski miał pokazać wtedy kartkę z napisem „1 proc”. Wylądowała też wtedy na stole wizytówka radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, który przez cztery miesiące był członkiem rady nadzorczej GPW, rekomendowanym przez PKO BP.

Na koniec rozmowy Chrzanowski stwierdził, że w interesie polskiego systemu bankowego jest to, żeby ten bank [Getin Noble Bank] działałI tak, jak panu podkreśliłem, ja nie rozumiem tego, że w pewnych kręgach banki, które funkcjonują z kapitałem niemieckim, są lepiej traktowane niż banki, które funkcjonują z kapitałem polskim – miał powiedzieć szef KNF.

Po tej rozmowie Leszek Czarnecki nie spotkał się z prawnikiem, którego polecał mu jego rozmówca. Nie brałem tego w ogóle pod uwagę. To mogła być prowokacja, czy dam się skorumpować – tłumaczy „Gazecie Wyborczej”. Sugeruje też, że kontrola, która weszła do jego banku dwa miesiące po rozmowie z szefem KNF, to ostrzeżenie, by wreszcie porozmawiał z radcą prawnym.

Dopiero w maju przekazuje też nagrana swojemu prawnikowi, Romanowi Giertychowi, który wysyła zawiadomienie do prokuratury w listopadzie. Dlaczego tak długo zwlekano? To była bardzo trudna decyzja. Wiem, że po tym nastąpi burza. Musiałem przygotować banki, których jestem właścicielem – podsumował.

KNF: To próba wywierania wpływu

Na artykuł zareagowała już KNF. „Urząd KNF odczytuje opisane w artykule działania p. Leszka Czarneckiego jako próbę wywierania wpływu na Komisję Nadzoru Finansowego poprzez szantaż, o czym świadczy brak niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez p. Czarneckiego w marcu br., do czego był zobowiązany w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Przewodniczącego KNF. Informacje te pojawiają się w momencie, kiedy media donoszą o problemach związanych z procesem dystrybucji instrumentów finansowych spółki GetBack SA
przez Idea Bank SA i potencjalnych działaniach Komisji Nadzoru Finansowego w tym zakresie. Przewodniczący KNF Marek Chrzanowski podjął kroki prawne w związku z fałszywymi oskarżeniami wysuwanymi przez p. Czarneckiego oraz w związku ze zniesławieniem mającym na celu utratę zaufania publicznego” – czytamy w oświadczeniu, opublikowanym na stronie Komisji.

Urzędnicy dodają, że podczas spotkania, Leszek Czarnecki proponował zatrudnienie byłego zastępcy szefa KNF, Filipa Świtały w roli człowieka, który miał nadzorować restrukturyzację banku. „Wobec zgłaszania tych propozycji oraz ze względu na dobro banków i bezpieczeństwo ich klientów, Przewodniczący KNF wskazał, jako jedną z możliwości, zatrudnienie p. Grzegorza Kowalczyka, posiadającego odpowiednią wiedzę i doświadczenie” – tłumaczą. KNF zapewnia też w oświadczeniu, że nie padły żadne „konkretne kwoty” dotyczące jego wynagrodzenia, nie było też „obietnic, które miałyby wiązać się z działaniami organu nadzoru wobec banków p. Czarneckiego nie pozostającymi w zgodzie  z obowiązującymi przepisami prawa oraz nieadekwatnymi do ich rzeczywistej sytuacji”.

⚠️⚠️⚠️ Zobaczcie, co zaoferował Marek , przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Getin Noble Bankowi w zamian za 40 mln zł „łapówki”.

Oczywiscie rozmowa nie byłaby kompletna bez tego typu wątków.

No to jak wezwał szefa KNF celem wyjaśnienia podejrzeń o korupcję, to ja jestem spokojny.

Jako szef banku Morawiecki „tylko” chciał skorumpować za stówkę (100 tys. zł) – z taśmy z podsłuchu w „Sowie & Przyjaciele”.

W zeszłym tygodniu miałem okazję pojeździć trochę po Polsce i spędzić sporo czasu na rozmowach z wyborcami. Bezcenne doświadczenie. Szczególnie gdy najświeższe obserwacje zestawia się z tymi sprzed, powiedzmy, dwóch lat. Wtedy dominowały desperacja, bezradność, a nawet poczucie beznadziei. Najczęściej padało pytanie: „jak długo to potrwa”, czasem w wersji „kiedy to się skończy”. Pytanie było w gruncie rzeczy prośbą o dodanie otuchy i o zapewnienie, że kiedyś, może nawet niedługo, „to” może się skończyć. Otóż dziś takie pytanie nie pada. Z prostego powodu. Ludzie czują, że perspektywa końca „tego” jest całkiem realna. Pytają więc, co zrobić, by ten koniec naprawdę nastąpił, a jeszcze częściej o to, jak poukładać Polskę po ewentualnym zwycięstwie. Nikt, absolutnie nikt, nie uważa, że zwycięstwo jest pewne. I jednocześnie wszyscy mają przekonanie, że jest możliwe. To zupełnie nowy przełom.

Autorytarna władza potrzebuje mitu. Najważniejszym mitem jest to, że jest niezwyciężona. Przeciwnik ma być sparaliżowany, jakby zahipnotyzowany przez gotową go ukąsić kobrę. Gdy jednak widzi on, że kobra dalej strzela jadem, ale jad nie zabija, odzyskuje poczucie mocy. Nie było większego pokazu niemocy PiS niż wystąpienie prezesa Kaczyńskiego, w którym twierdził, że „zwycięstwo PiS nie podlega żadnej dyskusji”. A już wymiar groteskowy miała sytuacja, gdy za chwilę okazało się, że nie można mu zadawać pytań. Podobny sens miałaby konferencja w sprawie niepodlegającego dyskusji fantastycznego sukcesu władzy w dziele organizacji obchodów Stulecia Niepodległości. Jasne, prezes tradycyjnie nie mówi do wszystkich Polaków, tylko do widzów TVP, którzy mają usłyszeć, że PiS wygrało. Skoro najważniejszy PKW (Prezes Kaczyński Wygrywa) ogłasza, że PiS wygrywa, to znaczy, że wygrywa. To zwycięstwo nie podlega jednak dyskusji tylko w tym sensie, że Kaczyński prawa do dyskusji oponentom odmawia. W sumie dość poruszający wyraz bezradności lidera PiS i jego podsycanej przez partyjnych współtowarzyszy wiary w magiczną moc własnych słów, które to przekonanie społeczeństwo podziela w stopniu coraz mniejszym. To słowo ciałem się nie stanie i między nami nie zamieszka.

Nie pozwolić PiS-owi na oddech, leży już na ringu, jest liczony, tak walnąć w papę, aby już się nie podniósł, aby nie hańbił imienia Polski.

Depresja plemnika

Eliza Michalik na koduj24.pl pisze o pisowskich politykach legitymizujących faszystów

Ulicami stolicy maszerowali ludzie, których jedynym celem jest odebranie głosu, prawa do istnienia i swobodnej ekspresji i zniszczenie każdego, kto nie podziela ich fanatycznych poglądów.

Niezależnie od propagandowych przekazów prawda jest oczywista – po trzech latach przygotowań na 100-lecie Niepodległości PiS zafundował nam marsz z faszystami. Można bawić się w dzielenie włosa na czworo i kombinować, mówić o „incydentach” z nacjonalistami, rasistami, narodowcami w tle, dwóch sektorach, dwóch oddzielonych od siebie częściach pochodu (tym lepszym i tym gorszym – jakie to charakterystyczne dla PiS), bagatelizować napaść na dziennikarkę „Gazety Wyborczej” – i próbować złagodzić w ten sposób wydźwięk tego bezprecedensowego wydarzenia, jak robi to rząd i jego satelickie media, tylko że to nie zmienia faktów.

A fakty są dokładnie takie, jak opisał i podał dalej w świat Francis Fukuyama, jeden z najbardziej znanych i liczących się filozofów politycznych na…

View original post 5 116 słów więcej