Archiwa tagu: Frans Timmermans

Misiu Macierewicza w swych brudnych majtkach ma kolejną aferę „praca za seks”

Wielką karierę w stylu Nikodema Dyzmy, Bartłomiej Misiewicz ma już za sobą. Jego „wybitna” działalność w MON, pod czułym okiem Antoniego Macierewicza zakończyła się postawieniem zarzutów o działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej, za co grozi mu 8 lat więzienia.

Wraz z byłym już posłem PiS Antonim K. miał on, powołując się na wpływy „w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł” oraz doprowadzić wspólnie z pracownicą resortu obrony narodowej, Agnieszką M. do wyrządzenia PGZ szkody w wysokości 491 964 zł.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza” teraz śledczy badają kolejny wątek, który dotyczy oferowania „pracy za seks” i niegospodarności przy zakupie Stoczni Marynarki Wojennej. Podczas pobytu w Bełchatowie, u swojego kolegi Sławomira Z., również działacza PiS oraz prezesa spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, obaj panowie po sporej dawce alkoholu, rozpoczęli w ramach zabawy, rekrutację do pracy. Jednej z kandydatek mieli zaproponować zatrudnienie w zamian za usługi seksualne. Kobieta nie zgodziła się i napisała skargę do prezesa Kaczyńskiego.

Ciekawe, czy Macierewicz wspomaga swojego pupila, czy PiS obroni chłopaka czy też pozostanie on pozostawiony sam sobie i przykładnie ukarany.

Chwilami odnoszę wrażenie, że w całej tej sprawie wcale nie chodzi o sprawiedliwość, a Misiewicz stał się ofiarą własnej formacji politycznej, która wystawiła go na pożarcie, by pokazać swój nieskazitelny wizerunek uczciwości i prawości. Takich Misiewiczów w PiS-ie przecież sporo, ale mogą spać spokojnie. Ten jeden zapewne wystarczy, by naród uwierzył, że partia rządząca jest krystalicznie czysta i kieruje się właściwym systemem wartości.

Kmicic z chesterfieldem

„Hymn Unii na pierwszym posiedzeniu PE. Partia Brexit tyłem. Waszczykowski i Zalewska nawet nie wstali” – napisał na Twitterze Bartosz Wieliński z „GW”. Byli ministrowie w rządzie PiS, a obecnie europosłowie tak się zachowali podczas inauguracji obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Podczas odgrywania „Ody do radości” była minister edukacji Anna Zalewska i były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski nawet nie podnieśli się z foteli. Ociągając się, wstali Anna Fotyga i Patryk Jaki. Natomiast Jacek Saryusz-Wolski robił sobie podczas hymnu UE selfie.

Internauci z oburzeniem komentowali zachowanie europosłów PiS: – „Zalewska i Waszczykowski siedzą podczas hymnu UE. Partia Brexit UK stoi tyłem. Co towarzystwo miernot. Idziemy w bardzo złym kierunku. Hasło Polska sercem Europy to pic na wodę i kłamstwo. PiS właśnie pokazał to „tętniące” serce z kampanii. PiS to Polexit!”;

Robić cyrk i strzelać focha potrafią, ale euro im nie śmierdzi. Jak im tak bardzo UE nie pasuje, to…

View original post 1 233 słowa więcej

 

Reklamy

Polska zidiociała pod rządami PiS. Kolejny Kononowicz – Grzegorz Braun

Doszło do tego, że nawet prawicowy portal wPolityce zastanawia się czy Grzegorza Brauna z „Konfederacji” i jego pomysły można traktować poważnie. Reżyser, jeszcze niedawny kandydat na stanowisko prezydenta Gdańska, opowiada przerażające farmazony, wymyślając kary dla homoseksualistów.

W studiu telewizji wrealu24.pl oznajmił, że co prawda nie jest takim radykałem, jak sułtan Brunei, lecz zastanawia się nad projektem batożenia homosksualistów. Dopuszcza nawet przeprowadzenie projektu przez Sejm.

„My tej tamy nie postawimy uprawiając jakieś subtelne dysputy, jakie to my granice postawimy. Trzeba powiedzieć, że to jest przestępcze. Nie negocjujmy granic tolerancji, tylko penalizacji” – powiedział Braun.

Z kolei w rozmowie z „Super Expresem” stwierdził: „Bardzo naiwne jest oczekiwanie, że zawodowi zboczeńcy w końcu sami się zreflektują. Trzeba im więc z naszej strony pokazać większą skalę możliwości, niech zobaczą, co mają do stracenia” – podsumował Braun, który nie wiadomo, czy nie dostrzega tego, że ośmiesza w równym stopniu siebie, jak i ważne kwestiach w których zabiera głos.

Wszelacy Kononowicze dowartościowani dzięki PiS.

Depresja plemnika

Po fali ujawnień pedofilii w kościele można odnieść wrażenie, że odsetek zbrodniczych czynów w całej populacji ludzkiej jest mniejszy, niż w samym kościele. Może to tylko mylne wrażenie wynikające ze zbyt długo trwającej bezkarności księży, niemniej niezwykle szokująca jest liczba już ujawnionych księży dewiantów.

Kolejnym przypadkiem jest wikary z Wielączy koło Zamościa, Łukasz P, który, jak się okazało, ma słabość do nagich dziewczynek. Nie tylko kolekcjonował treści pornograficzne z udziałem małoletnich, ale także sam fotografował z ukrycia dziecięce nagości. Robił to ukrytą kamerą w przymierzalniach i toaletach. I właśnie taką ukrytą kamerą, będąc w Chorwacji latem 2017 roku, nagrywał w przebieralni na plaży małoletnią dziewczynkę. Szczęśliwie został przyłapany i zatrzymany. Chorwacka prokuratura zabezpieczyła telefon i komputer księdza, a zebrany materiał przekazała prokuraturze w Zamościu.

Księdzu przedstawiono siedem zarzutów. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Artur Szykuła „obejmują one wiele zachowań podejrzanego polegających na posiadaniu treści pornograficznych z udziałem małoletnich…

View original post 1 252 słowa więcej

Konstytucja nie jest przestrzegana, więc zabroniona

„Zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną” – napisano w uchwale przyjętej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Została ona – jak wiadomo – wybrana przez PiS i Kukiz’15.

W związku z tym prawnik Oskar Sobolewski zapytał na Twitterze: – Czy to jest jedna z takich zakazanych infografik?” i dołączył napis „Konstytucja”.

Odpowiedź zastępcy rzecznika nowej KRS Jarosława Dudzicza brzmiała: – „Jest utożsamiana z określoną opcją polityczną. A sędzia – przypominam – ma być apolityczny i swoją postawą nie wzbudzać podejrzeń, że tak nie jest”.

„Przeciwnicy demokracji usiłują upolitycznić słowo „Konstytucja”. Dla nas „Konstytucja” jest aktem prawnym, który szanujemy. Koszulka z „Konstytucją” nie kojarzy się z żadnym ugrupowaniem politycznym, ale z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Ja jako sędzia mam prawo taką koszulkę zakładać. Ta uchwała to przejaw bezradności politycznego organu, który jako ramię rządu próbuje pacyfikować sędziów. W naszym sądzie rozprowadziliśmy już ponad 400 takich koszulek. Po tej uchwale będziemy mieć dodatkową motywację” – powiedział „GW” sędzia Waldemar Żurek. A sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia skomentował: – „Panu Dudziczowi Konstytucja kojarzy się z polityką” – skomentował.

Znacząco zabrzmiał wpis Jacka Barcika: – „Uchwała opublikowana 13 grudnia. Pseudo-KRS, duchowy dziedzic marionetek z PRON ma znakomite wyczucie czasu. Cóż, dla przypomnienia: zima wasza, wiosna nasza! 1981 r. – wolność i suwerenność; 2018 r. – KONSTYTUCJA, przyzwoitość, normalność i zdrowy rozsądek”.

Zakazane słowo Konstytucja, tak mają okupaci – zakazują. Hitlerowcy zakazywali śpiewać. Nowi okupaci zakazują t-shirtów.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej

Za SKOK-i powinien beknąć nie tylko Bierecki

Prokuratura na zlecenie Zbigniewa Ziobry już przestała utrzymywać nawet pozory, ale regularnie włączyła się wojnę polityczną wokół SKOK. Instytucja podparta swoim całym autorytetem starała się udowodnić opinii publicznej, że to KNF działała przed laty niedbale, opieszale, w efekcie to z winy jej urzędników klienci kas stracili oszczędności, które trzeba było zwrócić z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Wszystko w myśl tezy Ziobry, że “KNF rozzuchwala przestępców..”, którą to minister powtórzył dziś w Sejmie. Prokuratura dopuściła się w tym celu poważnej manipulacji. Przedstawiono bowiem kalendarium mające udowodnić zaniedbania KNF, a przede wszystkim przerzucić winę za aferę z PiS na PO. Problem jednak w tym, że w grafikach zapewne nie przypadkiem pominięto obciążające Kasę Krajową SKOK decyzje.

Zgodnie z grafiką wygląda bowiem na to, że doszło do niebywałego zaniedbania. Po zakończeniu kontroli 15 marca 2013 roku do wprowadzenia zarządu komisarycznego potrzeba było ponad roku, co nastąpiło ostatecznie 4 listopada 2014 roku. W tym czasie, jak widać na wykresie, od października 2013 lawinowo rosły kwoty wyprowadzane ze SKOK-u.

Przekaz ten okazuje się jednak całkowitym kłamstwem. Jak wskazuje dziennikarz Rzeczpospolitej w zestawieniu prokuratury zabrakło jednego kluczowego faktu. 18 marca 2013 roku zaczęło się postępowanie administracyjne w KNF, które zakończyło się 15 września następnego roku. Półtora miesiąca później wprowadzono do SKOK-u zarząd komisaryczny. Tym zaś co pominęła prokuratura jest fakt, że omawiane postępowanie miało służyć wprowadzeniu komisarza, ale wlokło się ono półtora roku z powodu… Kasy Krajowej SKOK. Ta bowiem zażądała statusu strony w tym postępowaniu 02.04.2013 roku, co jak czytelnicy mogą sobie wyobrazić nie miało na celu wsparcia działań KNF. Centrala SKOK dwa lata przed aferą nagradzała bowiem SKOK Wołomin, a o nieprawidłowościach w nim pierwszy raz dowiedziała się… w 2008 roku, a nie zrobiła zupełnie nic. Reakcji nie było pomimo, że to na Kasie Krajowej ciążył obowiązek nadzoru. Jednak Ziobro centrali SKOK-ów nie chce już rozliczać z opieszałości, kiedy ta sięgała aż 5 lat. SKOK-i przez lata pozostawały bowiem dzięki PiS poza zasięgiem KNF, który miał zająć się nimi już w 2009 roku, jednak z powodu niepodpisania nowelizacji ustawy przez Lecha Kaczyńskiego sprawę musiał rozstrzygnąć najpierw Trybunał Konstytucyjny. Tego też zabrakło na grafikach prokuratury.

Sytuacja jest zatem skandaliczna, kiedy politycy PiS wykorzystali prokuraturę jako narzędzie prowadzenia taniej propagandy. Tak wygląda zawłaszczanie państwa w pełnej krasie.

Za SKOKi powinien siedzieć nie tylko Grzegorz Bierecki. I tak ma się stać po odsunięciu PiS od koryta.

Depresja plemnika

Pan prezes ma – jak zawsze – rację. Aferzyści zdarzają się wszędzie. W każdej choćby najporządniejszej i najuczciwszej partii musi się trafić jakaś czarna owca. Takie prawo statystyki.

Ale nie znaczy to przecież, że na tej podstawie można mierzyć polityków i działaczy różnych politycznych opcji tą samą miarą. W formacji aktualnie rządzącej żadnych czarnych owiec wszak nie uświadczy, choćby ze świecą szukał. Pan prezes publicznie dał na to w Jachrance swoje słowo.

Gdzie się podziały w takim razie, owieczki o smolistej wełnie i takimż charakterze? Otóż to oczywista oczywistość, że wszystkie pasą się na polach Koalicji Obywatelskiej. Dobrze się jednak maskują, a część z nich usiłuje się nawet na siłę wybielić. Ale wiadomo, że to bezskuteczne. Partii aktualnie rządzącej i jej zwolennikom nie da się zamydlić oczu, a stado „totalsów”, nawet wymoczone w Vizirze, bielsze i tak już nie będzie!

Wprawdzie wrogowie polskości (czytaj: przeciwnicy partii rządzącej) bezczelnie wmawiają opinii…

View original post 3 132 słowa więcej

Nepotyzm PiS to gen kaczyzmu

Na początku października w „Fakcie” mogliśmy przeczytać o „prorodzinnej” działalności posła PiS, Marka Matuszewskiego. Jego żona jest wspólniczką w firmie Ignac-Pol w Zgierzu, która posiada dwie stacje benzynowe i niedawno, mimo sprzeciwu opozycji, wybudowała myjnię samochodową prawie w centrum miejskiego parku.

Na liście PiS do Sejmiku Województwa Łódzkiego jedynkę otrzymała Alicja Antczak, cioteczna siostra żony Matuszewskiego, a jej mąż, Zbigniew, został radnym powiatu zgierskiego. Gdy PiS wygrał wybory pan Antczak został dyrektorem w PGE GiEK SA, gdzie zarabia w ciągu roku ponad 257 tys. brutto. Syn polityka dostał jedynkę na liście do powiatu zgierskiego, a jego żona, Dominika, do Rady Miasta Zgierza.

Wczoraj Beata Mazurek poinformowała na Twitterze, że „decyzją Prezesa Jarosława Kaczyńskiego poseł Marek Matuszewski został zawieszony w prawach członka partii i klubu PiS. Decyzja ta ma związek z działaniem posła Matuszewskiego na szkodę PiS w okręgu łódzkim”.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego dopiero teraz kierownictwo PiS zareagowało na artykuł „Faktu”. Czyżby wpływ na tę decyzję miała afera KNF i ujawnienie sprawy Kacpra Kamińskiego, któremu tatuś pomógł w zdobyciu dobrze płatnej pracy w Banku Światowym? Czyżby PiS poczuło, że zostało postawione pod ścianą i chce pokazać swoją sprawiedliwość? Czy politycy PiS sądzą, że w ten sposób uratują swój wizerunek i zamydlą oczy swoim wyborcom? Czas pokaże…

# # #

Nepotyzm PiS kwitnie i nawet prezes go nie powstrzyma.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Aferę KNF jest w stanie wyjaśnić tylko sejmowa komisja śledcza

Neumann: Komisja, żeby wyjaśnić tę sprawę. Nikt inny w Polsce nie wyjaśni afery KNF

 Komisja, żeby wyjaśnić tę sprawę. Nikt inny w Polsce nie wyjaśni afery KNF. Nikt inny nie wyjaśni tej sprawy związanej z aferą korupcyjną okupu 40. milionowego, za to, żeby bank tej osoby nie był przejęty za złotówkę – mówił Sławomir Neumann w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Neumann: CBA czekało grzecznie, aż pan Chrzanowski wróci z Singapuru, wjedzie do KNF, wyczyści swoje biurko. To jest pokazanie jak to śledztwo działa

– Takiego cyrku jak zrobiło CBA czekając grzecznie, aż pan Chrzanowski wróci z Singapuru, wjedzie do KNF, wyczyści swoje biurko, wszystkie dokumenty, miał czas kilka godzin na wyczyszczenie wszystkiego. Jak wyszedł z tego budynku KNF, to grzecznie przyszli agenci CBA sprawdzić co się tam dzieje w jego gabinecie. To jest pokazanie jak to śledztwo działa – mówił Sławomir Neumann w rozmowie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Tylko sejmowa komisja śledcza może wyjaśnić aferę KNF.

Depresja plemnika

„Sprawa afery KNF-u dotyczy najwyższych szczytów władzy i to najważniejsze osoby w państwie rekomendowane przez PiS są w nią zamieszane. Nowe taśmy, które się pojawiają, nowe wątki, np. związane z tym, że rodzina koordynatora służb specjalnych jest zatrudniona w instytucji podległej jednemu z bohaterów afery KNF, czyli prezesowi NBP, pokazuje, że ta władza sama nie jest w stanie się oczyścić i nie jest w stanie sprawdzić tej całej afery, tylko komisja śledcza może to zrobić” – powiedział szef klubu PO Sławomir Neumann. Do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego został złożony projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej ds. afery KNF.

Neumann powiedział, że komisja miałaby liczyć…

View original post 1 126 słów więcej

PiS zaostrza walkę klasową

Niewinne z pozoru spotkanie Marka Chrzanowskiego, szefa Komisji Nadzoru Finansowego z Leszkiem Czarneckim, w marcu tego roku, okazało się bombą z opóźnionym zapłonem. Właściciel Getin Noble Bank nagrał swoją rozmowę z Chrzanowskim, co wczoraj ujawniła „Gazeta Wyborcza”.

Jacek Karnowski już wie, co i jak, i na łamach wPolityce wszystko dokładnie wyjaśnia. Przyznaje, że Chrzanowski popełnił wielki błąd, rozmawiając z Czarneckim bez świadków. Jednak mówić o „skorumpowanej ekipie Prawa i Sprawiedliwości” to absurd.

Przede wszystkim nie ma żadnych dowodów na żądanie łapówki w zamian za przychylność Chrzanowskiego. To tylko relacja Czarneckiego i nic więcej. Karnowski zwraca też uwagę, że Czarnecki, będący tonącym reliktem III RP (tej z rządami PO/PSL) nie odnalazł się w realiach obecnej, pisowskiej, Polski. Metody i kontakty okazały się już mało skuteczne, chcąc więc ratować siebie, musiał „zastosować metodę w istocie przestępczą (nagranie urzędnika państwowego), ale musiał ją także we współpracy z „Wyborczą” ujawnić, co jest dowodem desperacji. Wreszcie, musiał wykreować (znów: z pomocą „Wyborczej”) sytuację sugerującą korupcję”.

Tak więc nie jest to afera rządu i zapewne takich nagrań będzie więcej, bo to walka klasowa, walka o utrzymanie się na powierzchni tych, którym tak dobrze się żyło za poprzedniej władzy, no i wybory za pasem. Karnowski, więc ostrzega – Pamiętaj o tym, Dobra Zmiano, i pilnuj się bardziej niż kiedykolwiek. Są ludzie, z którymi nigdy nie należy rozmawiać, którzy dopuszczeni zbyt blisko, zawsze wyciągną nóż. Choćby mikrofonowy”.

Internauci na Twitterze nie mogli przejść obojętnie wobec tych „odkrywczych” myśli pana Karnowskiego.  Bartosz T. Wieliński zauważa, że „dzięki bezkresnej wyobraźni @JacekKarnowski narodziła się nowatorska koncepcja broni białej nowego typu. Pierwsze noże mikrofonowe zostaną przekazane jednostkom #WOT w przyszłym roku”, a Kataryna, gdyby to czytała „tu, na twitterze, to dwa razy bym sprawdziła czy to nie konto parodystyczne. „Nóż mikrofonowy” :))) No i ten styl, w jakim dziennikarz ostrzega Kochaną Władzę”.  Z kolei Jana K. niezwykle zaintrygowały słowa o walce klasowej, przypomniał więc Stalina, który powiedział, że „w miarę postępów w budowie socjalizmu walka klasowa zaostrza się”.  

Świetnie podsumował wywody Karnowskiego Jan40@Jan40, który poprosił, by „nie pisać o przestępstwie nagrywania urzędników państwowych. Nagrywanie kumpli z rządu miało swój początek za władzy PiS, kiedy ok 2006 r. wicepremier Andrzej Lepper został nagrany przez innego członka rządu. Proszę nie pisać o zdesperowanym biznesmenie, któremu brakuje tlenu, bo tu o treść rozmowy chodzi, a nie desperację. Proszę nie szukać winnych w GW, w Noble Bank, bo to szef KNF zainicjował i prowadził rozmowę, która NIE powinna mieć miejsca w cywilizowanym państwie. A jak się stało, to do dymisji solidarnie powinien poddać się nie tylko szef KNF, ale również jego szef, czyli premier. Proszę również zwrócić uwagę, że w innym artykule wPolityce piszecie, że szef KNF popełnił błąd, bo w trakcie rozmowy . . . .nie włączył radia, co by skutecznie uniemożliwiło czytelne nagranie!!!

Moralność, dobry obyczaj oraz prawa poszanowanie – za rządów tzw. dobrej zmiany – legły na dnie, są głęboko w mule i wodorostach”.

Ideolodzy mafiosów zaostrzają walkę klasową.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawniła nagranie z rozmowy szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, w której padła – tak przynajmniej to na pierwszy rzut oka wygląda – propozycja złożenia okupu przez biznesmena w zamian za to, że Komisja nie będzie utrudniać procesu restrukturyzacji jego grupy bankowej: „Więc ja uważam, że jesteśmy w stanie ten bank wyprowadzić na prostą i pomóc po prostu zrealizować ten transfer panu” – mówi szef KNF.

View original post 2 805 słów więcej