Archiwa tagu: Ewa Kopacz

Antysemityzm – wytwór prawicy i Kościoła kat. (pogrom kielecki i Jedwabne)

4 lipca – rocznica pogromu kieleckiego. 10 lipca – rocznica mordu w Jedwabnem. W dwóch powyższych przypadkach (jak również w wielu innych, ale nie o tym tutaj) żydowskich sąsiadów mordowali Polacy.

Podczas pogromu Kieleckiego, Polacy mordowali ocalonych. Ocalonych od komór gazowych, dołów w sosnowych laskach, ocalonych z obozów zagłady i tych, którym udało się przeżyć w gettach i poza nimi, tych, którzy uciekli z transportów, tych którym być może jakiś Sprawiedliwy udzielił pomocy.

W Jedwabnem polscy mieszkańcy spalili żywcem żydowskich sąsiadów. W opracowaniach pojawia się określenie, że zrobili to z „niemieckiej inspiracji” lub „zmuszeni przez Niemców”. W Kielcach pojawia się wątek ubeckiej prowokacji.

W narracji obecnie rządzących już nie pamiętam kto, z nieprzeciętnych umysłowości „dobrej zmiany” stwierdził, że „w Kielcach nie mordowali Polacy, tylko komuniści”, a w Jedwabnem „nie Polacy, ponieważ wtedy nie było Polski”. Tak czy inaczej, tego się nie da obronić. Te dwa mordy (i wiele innych) dokonały się polskimi rękami.

Więc teraz jak co roku, znowu się zacznie. Zaczną się moje ulubione wyliczanki. Te ohydne rzeźnickie rachunki. „A ilu Żydów zmieści się do takiej stodoły?” – zapyta jeden z drugim obrońca dobrego imienia mieszkańców polskiej ziemi. „Liczby są zawyżone przez wiadome środowiska!” – zauważy bystry patriota na klinicznym wyparciu. A że była wojna i cóż było robić. A że jak drwa rąbią to wióry lecą. A że to nie była żadna Polska (Kielce), tylko sowiecki łagier, że to wszystko przez nich, że Polacy jak to Polacy – Bogu ducha winni. Albo moje ulubione żonglowanie ofiarami, kto więcej, my czy Żydzi. A że Pawiak i Powstanie, a że w Auschwitz pierwszy transport to byli Polacy, a że mamy najwięcej Sprawiedliwych i nie mamy się czego wstydzić. Niech się Francuzi wstydzą, i Rumuni, i Węgrzy (chociaż Węgrom „dobra zmiana” nie wypomni, niepolitycznie byłoby w obecnej sytuacji wytykać te 400 tysięcy Żydów posłanych przez Węgrów do Auschwitz, teraz – kiedy to nasz jedyny w Europie sojusznik).

Tymczasem przed nami dwie „niezręczne” rocznice. Niezręczne dla zakochanych w sobie, wierzących w historyczne brednie i legendy potomków Wandy, która nie chciała Niemca, potomków zwycięzców spod Grunwaldu i Wiednia.

Żeby nie przedłużać i nie liczyć wspólnie z obrońcami dobrego imienia mieszkańców tej ziemi, nie liczyć tych wszystkich pomordowanych polskimi rękami Żydów, żeby nie rachować tych, na których Polak/Polka doniósł, nie rachować tych odprowadzonych na posterunek granatowej policji, tych dobitych przy torach, tych spalonych w stodołach, zatłuczonych kijem, nabitych na widły, żeby nie prowadzić tych żałosnych badań pojemnościowych (stodoły, wagony, groby), na koniec pragnę zauważyć, że taką samą hańbą okrywają się mordercy, kiedy palą w stodole kilkuset Żydów lub jednego Żyda, jedną Żydówkę lub jedno Żydowskie dziecko. Ponieważ hańbiący i bez usprawiedliwienia jest każdy mord dokonany na ludziach, za to, kim się urodzili i tylko dlatego, że ktoś pozwolił ich bezkarnie mordować.

To się proszę Państwa nie skończyło. Ten mechanizm jest uniwersalny i świetnie pracuje. Doskonale sprawdzał się wtedy, sprawdza się obecnie i kapitalnie sprawdzi się w przyszłości, kiedy znowu nadarzy się okazja, kiedy znowu, ktoś powie, że „można”, że „wolno”. „A przecież tyle dobra u innych, tyle niesprawiedliwości, tyle krzywd do wyrównania”. Tak to działa. Proponuję być ostrożnym. Nie wiemy, po której stronie będziemy tym razem.

A w przypadku Jedwabnego, Kielc i wielu innych miejsc, w których Polki i Polacy mordowali Żydów – po prostu, jesteśmy winni. I nic się nie zmieni, dopóki tego faktu nie zaakceptujemy. Powinniśmy to zrobić jak najszybciej, ponieważ po pierwsze, mówimy o faktach, po drugie – historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, trzeba tylko chcieć to zaważyć. Wtedy palono i mordowano Żydów. Trudno powiedzieć, kto będzie następny. Z całą pewnością gdzieś powstają już jakieś propozycje.

Kmicic z chesterfieldem

„Pani prezes TK Julia Przyłębska jest wybitną postacią świata prawniczego. Absolutnie niezależnie podejmuje swoje decyzje” – tak obwieścił narodowi Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Polsat News. Ta wypowiedź nie mogła przejść bez echa.

Internauci przypominali prawnicze „sukcesy” Przyłębskiej. – „Wybitną…. na jej koncie sędziego ma wybitnie dużo błędów przy wydawaniu orzeczeń, wybitnie dużo uchylanych wyroków i wybitnie wysoką absencję w pracy. Samodzielnych wyroków TK zero”;

„Mgr Przyłębska zdała egzamin sędziowski na ocenę dostateczną. Sędzia wizytator A. Rusek w 2001 wskazała, że w/w często miała uchylane wyroki, bo nie przeprowadziła postępowania dowodowego, nie ustaliła istotnych faktów i pisała błędne uzasadnienia. Zaiste, wybitna postać. Szacun”; – „Przyłębska i wybitna postać świata prawniczego. Nie…nie…nie… te dwa sformułowania się wykluczają”.

Pozostali kpili ze słów Morawieckiego i zarzucali mu mówienie nieprawdy. – „Taaa… a Ryszard Czarnecki jest wybitnym sportowcem!!!”; – „Tak samo można powiedzieć, że pan Morawiecki nigdy nie został przez Sąd uznany kłamcą i…

View original post 2 085 słów więcej

 

PiS wykorzysta naszą przyzwoitość, nie pozwólmy na to Kaczyńskiemu

PiS przejmuje narrację w sprawie zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza. Rządowe „Wiadomości” w dzień śmierci prezydenta nadały materiał, dla którego punktem zaczepienia był apel rodziny o niewykorzystywanie tej śmierci do celów politycznych. Poprzedzono go komentarzem o wypowiedziach „podgrzewających emocje”. Pokazano: materiał z jednej z konferencji Jerzego Owsiaka, na zakończenie której, wychodząc, rzucił komentarz: „to dziki kraj”, słynną wypowiedź Radosława Sikorskiego sprzed bodaj ośmiu lat o „dożynaniu watahy” i wypowiedź Grzegorza Schetyny, by „strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa pisowską szarańczę”.

Przypomniano też zabójstwo działacza PiS Marka Rosiaka w 2010 r. i pokazano podpalone drzwi biura poselskiego Beaty Kempy. W ten sposób zwekslowano na Platformę winę za atmosferę nienawiści, która mogła popchnąć Stefana W. do zabójstwa prezydenta Gdańska.

Gdyby Stefan W. był pod wpływem tych wypowiedzi polityków PO, to powinien raczej zaatakować polityka PiS. On tymczasem, po ugodzeniu nożem prezydenta, krzyczał, że zrobił to, bo „Platforma go torturowała”. Jeszcze miesiąc temu był w więzieniu, gdzie odsiadywał pięcioletni wyrok za napady z bronią w ręku (niski wyrok zapewne spowodowany był tym, że choruje psychicznie). W więzieniu jedyne dostępne media to prorządowe gazety i Telewizja Publiczna. Szczególnie telewizyjne „Wiadomości”, które w każdym wydaniu sporo czasu poświęcają „opozycji totalnej”, która szkodzi Polsce i Polakom na tysiące sposobów. Przekonują też, że sędziowie – a Stefan W. był skazany – są opozycją polityczną, że są „na telefon”, oczywiście polityków Platformy. Jeśli więc coś kształtowało wizję Polski Stefana W. w ostatnich latach, to raczej „Wiadomości”. I rządowa telewizja ze słynnym programem „Minęła Dwudziesta”, w którym ostatnio pokazano satyryczny materiał o tym, że Jerzy Owsiak za pomocą Wielkiej Orkiestry nabija kabzę Hannie Gronkiewicz-Waltz.

PiS i jego sympatycy uciszają nas, że nie należy mówić o politycznym kontekście tego zabójstwa, o szerzącej się mowie nienawiści, bo to „nakręca spiralę agresji”. Sami ją przy tym bez skrepowania nakręcają. Żerują na naszej przyzwoitości. Na tym, że wolimy się cofać, żeby nie szkodzić. To samo było po samospaleniu Piotra Szczęsnego: należało przyjąć je „w ciszy, skupieniu i zadumie”, „nie robić z niego bohatera”, bo „to grozi falą samobójstw jego naśladowców”. Wiec milczeliśmy. Teraz w ciszy i pokorze przyjmujemy zabójstwo prezydenta Gdańska, żeby nie jątrzyć i nie podsycać.

A PiS przejmuje narrację. To on jest w całej sprawie pokrzywdzony. I staje w pierwszym rzędzie żałobników. Telewizja publiczna robi materiały dowodzące, że winny dopuszczenia do zabójstwa jest „organizator imprezy”: nie zadbał o właściwą ochronę, bo dla oszczędności nie zgłosił Orkiestry jako „imprezy masowej”, tylko imprezę powodującą utrudnienia w ruchu drogowym (TVN24 ustalił, że jednak warunki zgody na imprezę zawierały podobne rygory, ci dla imprezy masowej). Sprawą już zajęła się prokuratura.

W dzień śmierci Pawła Adamowicza w warszawskiej archikatedrze odbyła się zamknięta dla „obywateli gorszego sortu” msza żałobna z udziałem władz PiS i rządu. Prezydent Andrzej Duda zaproponował opozycji wspólny „marsz milczenia”. Opozycja, w zdrowym odruchu przeciw obłudzie, propozycję odrzuciła, dzięki czemu wyszła na tę, która „podsyca” i „nakręca”.

PiS swoim zwyczajem odwraca rzeczywistość, zmienia znaczenie słów, zmienia wektory dobra i zła. Co z tym robić?

Przede wszystkim nie dać się szantażować moralnie. Nie milczeć, jak w sprawie Piotra Szczęsnego. Nie ufać w wezwania do inscenizowanej „narodowej zgody”, bo kierowane są w złej wierze: druga strona tej zgody nie szuka. I nie potrzebuje. Nie dać sobie wmówić, że krytyka równa się mowie nienawiści. Mowa nienawiści to wzywanie do przemocy, to odhumanizowanie, uwłaczanie godności, lżenie, wyzywanie. Tego robić nie wolno, pilnujmy języków i piór.

Ale krytyka, nawet ostra, nie jest mową nienawiści. Mamy do niej nie tylko prawo, ale wręcz obywatelski obowiązek, jeśli dotyczy spraw publicznych. A propaganda nienawiści, jaką od trzech lat trują Polskę rządowa telewizja i politycy PiS, jest sprawa publiczną: niszczy państwo i więzi społeczne. Mamy prawo o niej mówić także w kontekście zabójstwa prezydenta Gdańska. Nie pozwólmy sobie związać rąk naszą przyzwoitością.

Jeśli PiS zachował choć miligram przyzwoitości, osoby odpowiedzialne za poniedziałkowe wydanie „Wiadomości” oraz prezes TVP Jacek Kurski nie powinni pozostać na stanowiskach.

Depresja plemnika

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak złoży zażalenie na decyzję prokuratury w sprawie umorzenia postępowania wobec Młodzieży Wszechpolskiej. Narodowcy wystawili „akty politycznego zgonu” dla 11 prezydentów miast, bo opowiedzieli się za przyjęciem uchodźców. Włodarze miast podpisali  „deklarację prezydentów o współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w dziedzinie migracji”.

Decyzję prokuratury odebrałem w dniu śmierci Pawła. Chciał zaskarżyć tę decyzję, ale nie zdążyłZrobię to ze względu na szacunek dla Pawła Adamowicza i pamięć o nim – powiedział Jaśkowiak. O tym, że prezydent Paweł Adamowicz zamierzał odwołać się od tej decyzji w artykule „Gdańska prokuratura też odpuszcza Młodzieży Wszechpolskiej”.

Pod decyzją o umorzeniu śledztwa podpisał się prokurator Mariusz Skwierawski z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście. Uznał, że publikacja „aktów zgonu politycznego” nie była groźbą wobec samorządowców. Nie doszło też do znieważenia „grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej, rasowej, wyznaniowej, etnicznej”, chociaż wszechpolacy pisali o „siejących terroryzm imigrantach z Bliskiego Wschodu”…

View original post 1 099 słów więcej

PiS jak małpa z brzytwą i odbezpieczonym granatem

Legislacja PiSu, to tak jakby dać małpie brzytwę lub odbezpieczony granat

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej

Adam Bodnar o Piotrze Szczęsnym na II Kongresie Praw Obywatelskich

„Wciąż prawdziwe jest stwierdzenie z manifestu Piotra Szczęsnego, że „każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić”. Brak spokoju nie służy praworządności, nie służy przestrzeganiu praw obywatelskich, nie służy Konstytucji” – powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, otwierając II Kongres Praw Obywatelskich. Bierze w nim udział ponad 1200 osób, w 43 dyskusjach panelowych i warsztatach uczestniczy około 200 zaproszonych ekspertów z Polski i zagranicy.

Video-KOD z Kongresu >>>

Prof. Mirosław Wyrzykowski z UW, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, członek rady społecznej przy RPO, swoje przemówienie poświęcił obecnej sytuacji w Polsce. – „Na plakacie „KonsTYtucJA”, który jest dziś przez niektórych uznawany za akt wrogi porządkowi, jest „JA” i „MY”. (…) W Konstytucji wszystko jest o nas. My jesteśmy Konstytucją. Dziś ta Konstytucja jest intencjonalnie naruszana. Porządek konstytucyjny zmieniany jest ustawami. Co najmniej 30 przepisów Konstytucji zostało naruszonych. Nie wystarczy je odnotowywać. Trzeba się im przeciwstawiać, by nie została na nie nałożona maska legalności. To nie jest bal maskowy! Stoimy dziś przed szantażem – jeśli mu się raz poddamy, nigdy nie wyjdziemy już z jego pułapki” – powiedział prof. Wyrzykowski.

Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki wyraził nadzieję, że „kongres będzie potwierdzeniem tego, że idea praw człowieka i obywatela tak głęboko już tkwi w sercach Polaków, iż nie są jej w stanie zaszkodzić nawet nieco trudniejsze czasy”.

Kłamcy boją się prawdy. PiS zmarnowało to, co zostawili im poprzednicy – rząd PO-PSL.

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

Nepotyzm PiS to gen kaczyzmu

Na początku października w „Fakcie” mogliśmy przeczytać o „prorodzinnej” działalności posła PiS, Marka Matuszewskiego. Jego żona jest wspólniczką w firmie Ignac-Pol w Zgierzu, która posiada dwie stacje benzynowe i niedawno, mimo sprzeciwu opozycji, wybudowała myjnię samochodową prawie w centrum miejskiego parku.

Na liście PiS do Sejmiku Województwa Łódzkiego jedynkę otrzymała Alicja Antczak, cioteczna siostra żony Matuszewskiego, a jej mąż, Zbigniew, został radnym powiatu zgierskiego. Gdy PiS wygrał wybory pan Antczak został dyrektorem w PGE GiEK SA, gdzie zarabia w ciągu roku ponad 257 tys. brutto. Syn polityka dostał jedynkę na liście do powiatu zgierskiego, a jego żona, Dominika, do Rady Miasta Zgierza.

Wczoraj Beata Mazurek poinformowała na Twitterze, że „decyzją Prezesa Jarosława Kaczyńskiego poseł Marek Matuszewski został zawieszony w prawach członka partii i klubu PiS. Decyzja ta ma związek z działaniem posła Matuszewskiego na szkodę PiS w okręgu łódzkim”.

Można zadać sobie pytanie, dlaczego dopiero teraz kierownictwo PiS zareagowało na artykuł „Faktu”. Czyżby wpływ na tę decyzję miała afera KNF i ujawnienie sprawy Kacpra Kamińskiego, któremu tatuś pomógł w zdobyciu dobrze płatnej pracy w Banku Światowym? Czyżby PiS poczuło, że zostało postawione pod ścianą i chce pokazać swoją sprawiedliwość? Czy politycy PiS sądzą, że w ten sposób uratują swój wizerunek i zamydlą oczy swoim wyborcom? Czas pokaże…

# # #

Nepotyzm PiS kwitnie i nawet prezes go nie powstrzyma.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Tusk, Ewa Kopacz, Trzaskowski potrafią wygrywać

Trzaskowski: Cenię w polityce wiarygodność. Nie zamierzam występować z zarządu i nie zamierzam występować z partii

– Ja się nie wstydzę swojej partii. Przede wszystkim cenię sobie w polityce wiarygodność. Ja nie zmieniam co chwilę zdania, ja się nie wstydzę, że jestem członkiem Platformy Obywatelskiej I Koalicji Obywatelskiej. W związku z tym nie zamierzam występować z zarządu i nie zamierzam występować z partii – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w programie „Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

Trzaskowski: Nie będę udawał, że Patryk Jaki jest politykiem, którego cenię. Ja nie lubię takiego sposobu uprawiania polityki

– Mogę pochwalić Patryka Jakiego za bardzo ciężką pracę. Natomiast ja mówiłem od samego początku, już kilka miesięcy temu, że trzeba wyciągać wnioski z tego co się działo w ratuszu. Jeżeli zgłosiłby się do mnie nawet radny PiS-u, w dobrej intencji chciałby zwrócić na coś uwagę albo coś poradzić, to ja będę słuchał – mówił Trzaskowski w r„Wydarzenia i Opinie” Polsat News.

– Nie chciałbym udawać, że cenię Patryka Jakiego. Cenię go za ciężką pracę, natomiast w programie to są dwa bieguny, to jest zupełnie inny biegun polityczny. Ja nie chcę niczego udawać. Zresztą w tych propozycjach programowych nie było rozwiązań, które byłyby jakoś zupełnie nowatorskie. Większość to było już powtarzane wcześniej w kampanii, choćby przeze mnie – dodał Trzaskowski.

– Nie będę udawał, że Patryk Jaki jest politykiem, którego cenię. Ja nie lubię takiego sposobu uprawiania polityki. Takiego, który pozbawiony jest wiarygodności, ludzi którzy cały czas zmieniają zdanie – stwierdził Trzaskowski.

Trzaskowski o przyszłości warszawskiego ratusza: Na pewno nie będzie czystki, ale będzie dokładny audyt

– Ja nie chcę mówić o personaliach. Najpierw chcę poinformować jak będę realizował swoje obietnice wyborcze. Na pewno nie będzie czystki, ale będzie dokładny audyt. Na pewno będą ludzie, z którymi będę chciał współpracować. Niektórzy będą musieli zmienić miejsce, w którym się znajdują – mówił Trzaskowski w rozmowie z Rymanowskim.

– Podjęliśmy taką decyzję, że o tym porozmawiamy. Na pewno moja żona, bo sama mi o tym mówiła, nie będzie w ratuszu pracować i pewnie za kilka miesięcy znajdzie inną pracę– dodał Trzaskowski.

Trzaskowski: Ja nie mam takiego marzenia, żeby zostawić po sobie jakiś pomnik. Chciałbym, żeby ludzie za pięć lat mogli stwierdzić, że jakość życia w Warszawie się niesłychanie poprawiła

– Ja bym chciał przede wszystkim, żeby polityka senioralna się kompletnie zmieniła, żeby było więcej domów dziennej opieki na seniorami. To nie są rzeczy spektakularne. Ja nie mam takiego marzenia, żeby zostawić po sobie jakiś pomnik, na zasadzie jeden wspaniały most. Chciałbym, żeby ludzie za pięć lat mogli stwierdzić, że jakość życia w Warszawie się niesłychanie poprawiła – mówił Rafał Trzaskowski.

Kopacz o orzeczeniu TSUE: Jeśli akceptuje się swoją obecność w Unii, to należy się z tym pogodzić

Ci, którzy kwestionują prawo europejskie, będą kwestionować również decyzje instytucji europejskich. Jeśli TSUE nakłada zabezpieczenie, trzeba się dzisiaj cofnąć do tego momentu, w którym dokonywano tych zmian, wskazuje że tych, którzy odesłano w związku z wiekiem w stan spoczynku, muszą wrócić do pracy. Należy się z tym pogodzić, jeśli akceptuje się swoją obecność w Unii” – mówiła w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” w TVN24 była premier, Ewa Kopacz. 

Kopacz: PSL dołoży do koalicji z KO mniej mandatów w sejmikach niż 4 lata temu. Kosiniak-Kamysz jest uznawanym liderem PSL-u z bardzo mocną pozycją

Liczba głosów oddanych na PSL jest zbliżona. Zapomnieli natomiast, że frekwencja była zdecydowanie wyższa. Jedno jest pewne – PSL zdecydowanie mniej dostało mandatów do sejmików. Okazuje się, że metoda d’Hondta premiuje najsilniejszych. Oni dzisiaj jako ta część, która razem z Koalicją Obywatelską będzie tworzyć koalicję w sejmikach, dołożą mniej niż dołożyli 4 lata temu” – mówiła w rozmowie Olejnik w TVN24 była premier, Ewa Kopacz.

Znam Kosiniak-Kamysza. To był człowiek, który pracował w moim rządzie, bardzo przyzwoity człowiek. Generalnie jak już raz publicznie powiedział, że tak to będzie wyglądać i jakie są jego szczere intencje i odczucia po tym co się działo w kampanii wyborczej, a raczej PiS nie dawało mu szansy, żeby PSL polubiło PiS. Jest dzisiaj uznawanym liderem PSL z bardzo mocną pozycją” – dodawała.