Archiwa tagu: cisza wyborcza

Cisza wyborcza, PiS się boi

Pedofile w Kościele kat. nie przestrzegają ciszy wyborczej, dopuszczają się gwałtów na dzieciach.

Depresja plemnika

„Ks. Michał M. otrzymał całkowity zakaz publicznych wypowiedzi i wystąpień oraz został zobowiązany do podjęcia modlitwy i pokuty” – napisano w oświadczeniu Kurii Metropolitalnej w Przemyślu. Wydano je dopiero po emisji w TVN24 reportażu, w którym pokazano, że były proboszcz z Tylawy, skazany prawomocnie za pedofilię, codziennie odprawia msze, a w każdy piątek na antenie Radia Maryja odmawia różaniec.

W oświadczeniu kurii, które otrzymała redakcja TVN24, czytamy, że „ks. Michał M. nie wyciągnął odpowiednich wniosków i nie wykazał się roztropnością, zarówno poprzez cotygodniowe, publiczne uczestnictwo w modlitwie na antenie Radia Maryja, jak i publiczne pokazywanie się w różnych miejscach kultu”. Kuria informuje, że „wyznaczony kurator będzie czuwał nad realizacją nałożonych zakazów”.  

Kuria Metropolitalna w Przemyślu przeprasza „wszystkich, których jego wystąpienia ponownie naraziły na przeżywanie bólu i smutku”. Ksiądz Michał M. w 2004 r. został skazany za molestowanie sześciu dziewczynek na dwa lata więzienia.

Znajdujemy się na początku drogi…

View original post 922 słowa więcej

 

Pisowskie pokolenie „Spieprzaj dziadu”

Skandal podczas wieczoru wyborczego Kacpra Płażyńskiego. Sztab kandydata „zadbał”, by nie wpuścić na sale dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, reporterki radia Eska i Radia Tok FM.

Pokolenie spieprzaj dziadu.

Płażyński oczekiwał na wyniki w restauracji Mantra, przy ul. Krynickiej na Przymorzu. Towarzyszyli mu m.in. Janusz Śniadek, Andrzej Gwiazda, wojewoda pomorski Dariusz Drelich oraz spora grupa dziennikarzy. Niestety, zabrakło miejsca dla tych, którzy reprezentowali niewygodne dla kandydata i jego partii, media.

Dziennikarze musieli więc czekać pod drzwiami aż pojawi się Płażyński i zadecyduje, co z nimi zrobić. Sprawę załatwiła krótko jego żona, która z uśmiechem zaproponowała, aby „wystawić za drzwi i do widzenia”. Usunięto również z sali fotoreporterkę „Wyborczej” i jak tłumaczył jeden z ochroniarzy, taka była decyzja „góry”.

 Ta sytuacja wzbudziła powszechne oburzenie. Na Twitterze zawrzało. Adrianna Halman skomentowała zachowanie żony Płażyńskiego, pisząc „Nie została też wpuszczona red. Bakura z ESKI i red. Knapik z TVN. Usłyszeli też, że „nikt tu Niemców nie zapraszał”. Klasa pani Natalii odzwierciedla więc szerszy problem”.

Reporter Kamil Dziubka również usłyszał co nieco. „Nie mogliśmy się wpiąć tam z dźwiękiem, bo pan dźwiękowiec powiedział, że nas nienawidzi i jesteśmy „ścierwami”. Ale poradziliśmy sobie”.

Do sprawy odniósł się też Bartosz T. Wieliński, a Szymon Sorokiew, komentując jego post, nie ukrywał, że „(…) żona KP, Natalia Nitek (de domo), ma ultra mocny odjazd w prawo. Jeśli ktoś uważa, że Płażyński to umiarkowana twarz PiS, to polecam przesledzenie działalności jego żony. Totalny beton i ostra antyniemiecka fobia (procesowała się ze swoim niemieckim szefem)”.

Jak słusznie zauważył kolejny komentator tej skandalicznej sytuacji, Płażyński „udowodnił (przy pomocy żony) że po prostu na to stanowisko się nie nadaje. Gdańszczanie poznali się na fircyku robiącym karierę na nazwisku ojca”. Nic dodać nic ująć.

Nie została też wpuszczona do sztabu Kacpra Płażyńskiego red. Bakura z ESKI i red. Knapik z TVN. Usłyszeli, że „nikt tu Niemców nie zapraszał”. Klasa pani Natalii Płażyńskiej odzwierciedla więc szerszy problem.

Depresja plemnika

Sromota PiS w II turze wyborów samorządowych

Wszyscy trzej kandydaci Koalicji Obywatelskiej w Krakowie, Gdańsku i Kielcach odnieśli miażdżące zwycięstwa.

Więcej >>>

„Po wyborach samorząd w dużych pol miastach Jaki kram, taki pan… Widać jak głęboko udało się poprzednim władzom PL zdemoralizować mieszkańców miast, jakie wzorce zakorzenić Tylko Polski żal. A teraz 11 XI cd wojny: duże opozycyj miasta – central władze państwa” [pisownia oryg – przyp. red.] – napisała po ogłoszeniu sondażowych wyników II tury wyborów Krystyna Pawłowicz. Później dodała: – „W dużych miastach Suweren zwykle był średnio patriotyczny”.

Pawłowicz najwyraźniej ma duży kłopot z przyjęciem do wiadomości, że kandydaci PiS na burmistrzów i prezydentów miast w zdecydowanej większości przegrali w II turze wyborów. Jak zwykle, jedyną jej reakcją jest obrażanie tych, którzy mają inne zdanie niż jej partia.

„Dlaczego Pani odmawia patriotyzmu ludziom, którzy zagłosowali inaczej niż Pani?”;  – „Pani Krystyno, jedynymi, którzy demoralizują Polskę jesteście wy. Wy…

View original post 2 256 słów więcej

Pisowcy nie wyszli z kanałów, taki ich rynsztok

>>>

Prorządowe media kreują od niedzielnego wieczoru przekaz, że kampania Patryka Jakiego była modelowo i wręcz perfekcyjnie przeprowadzona, a winę za wyborczą klęskę ponosi jedynie zmobilizowany elektorat totalnej opozycji ze środowisk warszawskich liberałów. Tak mówił m.in. Jacek Sasin w Radiu Zet oceniając walkę kandydata Zjednoczonej Prawicy: “Przede wszystkim bardzo pracował. Był kandydatem, w skali Polski, który zaangażował się najbardziej w kampanię. Tej kampanii już lepszej zrobić nie można było”. Jednak nie wszyscy podzielają optymizm ministra, bowiem dość krytyczny głos w sprawie przyczyn porażki PiS w stolicy zabrał jeden z autorytetów obecnej władzy – były premier Jan Olszewski.

Powiedział on, że finalne wystąpienie kandydata mogło poważnie mu zaszkodzić, wytykając wiceministrowi chaos myślowy, nietrafne wypowiedzi i ogólny niesmak, jaki wywołały jego słowa porównujące wybory do Powstania Warszawskiego. W obszarze trudnych doświadczeń drugiej wojny światowej były premier ma autorytet mówić więcej niż ktokolwiek inny, ponieważ sam był członkiem Szarych Szeregów. Tymczasem o Jakim w wywiadzie dla “Do Rzeczy” padły następujące słowa:

W wystąpieniu Patryka Jakiego widać było pewien chaos myślowy. Już wtedy uznałem, że to wystąpienie nie przyniesie panu Jakiemu sukcesu. Później nałożyły się niektóre nieszczęśliwe wypowiedzi. A już porównanie wyborów do Powstania Warszawskiego dla ludzi z pokolenia powstańców było po prostu niesmaczne

Polityk nie pozostawia także suchej nitki na euforii prorządowych mediów, które okrzyknęły wybory samorządowe wielkim zwycięstwem PiS:

Robi to wrażenie umiarkowanego, w zasadzie bardzo umiarkowanego sukcesu Prawa i Sprawiedliwości. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę rozbudzone, ogromne oczekiwania.

Były premier wytknął, że PiS robi dobrą minę do złej gry w przypadku dużych miast, ponieważ można było spodziewać się porażki, ale jej skala mimo to przerasta oczekiwania: “W przypadku dużych miast porażki można się było spodziewać. Jednak i tu oczekiwano nieco lepszego wyniku”.

Jan Olszewski podsumował, że Patryk Jaki zwyczajnie w kampanii przedobrzył, o czym świadczyło choćby przeciąganie ostatniego kampanijnego przemówienie do prawie dwugodzinnego monologu.

Powyższe słowa stanowią potężny cios w przekaz dnia Prawa i Sprawiedliwości. Jan Olszewski nie może zostać bowiem zdyskredytowany, w końcu jego rząd jest protoplastą dobrej zmiany, a jego szybki koniec mitem założycielskim teorii o wielkim układzie elit III RP. Pokazuje to jednak, że narracja niekwestionowanego sukcesu obozu władzy nawet dla jej wielu sympatyków jest dziś trudna do przełknięcia.

>>>

Nawet Jan Olszewski – autorytet PiS – wyraził się o Jakim, iż powoduje absmak.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Cyferki przy zdobyczach w wyborach samorządowych nie za dużo mówią o tym, co się stało przy urnach wyborczych i wcześniej w kampanii, ani co czeka kraj w najbliższej przyszłości. A z pewnością czeka i natężenie oczekiwań będzie gęstsze niż dotychczas.

Przede wszystkim wynik opozycji jest dwukrotnie wyższy niż partii Kaczyńskiego, bo to nie tylko arytmetyka wyników Koalicji Obywatelskiej, PSL, SLD, a nawet Kukiza ’15, ale też komitetów wyborczych lokalnych polityków, którym z pewnością bliżej do opozycji niż do PiS.

Partia Kaczyńskiego nie utrzymała stanu posiadania, jeżeli uwzględni się, jakie środki propagandowe, finansowe i kłamstw zostały użyte podczas kampanii. Ich natężenie nie było dotychczas znane w kraju. Podobne nasilenie propagandy goebbelsowskiej jest używane w dyktaturach i autokracjach, w których wynik PiS byłby uznany za klęskę, a autorzy kampanii daliby głowę na ołtarzu reżimu.

PiS nie ma już za wiele amunicji politycznej oprócz jednego środka i on zostanie…

View original post 1 175 słów więcej

Łajba PiS przecieka, tonie, szczury się ewakuują

Nie minęła jeszcze doba od końca wyborów samorządowych, ani nie poznaliśmy jeszcze ich wyników, a już widać jak szczury uciekają z tonącego okrętu Prawa i Sprawiedliwości. Tuż po zamknięciu lokali wyborczych Wirtualna Polska opublikowała wypowiedzi Agnieszki Holland, Krystyny Jandy i Jerzego Zelnika – ludzi kultury znanych z swojego zaangażowania w politykę. Największe wrażenie zrobił apel tego ostatniego, do tej pory nie kryjącego swojej sympatii do partii Jarosława Kaczyńskiego. Jak jednak powiedział, “nie jest już na barykadach PiS”.

Każdy z trójki artystów został zapytany przez red. Łupaka o swój wybór. Jerzy Zelnik nie chciał ujawnić swojego wyboru. Odparł, że jest zmęczony stanem polityki w Polsce, jak powiedział, “to kładzie się cieniem na napięciach społecznych”.

Ja już nie jestem na barykadach PiS, na pierwszej linii. Kocham Polskę, ale kiedyś trzeba sobie zrobić urlop. […] Ja się od PiS nie odcinam, nie uciekam, […] ale nie jestem już twarzą tej walki. Mam 73 lata i pracuję więcej, niż kiedykolwiek wcześniej.” – tłumaczył odtwórca roli Faraona.”Jestem, jak wielu, zmęczony tą dwupartyjnością: PiS i PO. To się kładzie cieniem na napięciach społecznych. Może już czas od tego odejść?”.

Dalej wypowiedział się krytycznie wobec odrażającego, antyuchodźczego spotu Prawa i Sprawiedliwość, który partia nerwowo wypuściła w reakcji na niekorzystne sondaże: “Nie podobał mi się spot wyborczy PiS, atakujący uchodźców, straszący ludzi przed nimi. To są zbyt ciężkie działa, to powinna być kampania o chodnikach, o przedszkolach.”.

Jerzy Zelnik, zamiast haniebny materiał propagandowy skrytykować z powodów pryncypialnych, gani PiS za nieodpowiednie dobranie retoryki do realiów wyborów samorządowych. Co dziś “zaślepia oczy” aktora, że nie widzi przeciwko jakim wartościom wystąpiło Prawo i Sprawiedliwość?

Również otwarcie popierający PiS (od wygranych przezeń wyborów parlamentarnych) prof. Kik skrytykował działania partii rządzącej. Stały ekspert TVP Info powiedział Onetowi, że “doszło do paradoksu. Propaganda Telewizji Publicznej uśpiła zwolenników Patryka Jakiego, a zmobilizowała wyborców o poglądach liberalno-lewicowych.” Dodał, że “Jaki zaczął się powielać. Ta kakofonia obietnic okazała się nieskuteczna, bo im więcej głosów naraz, tym większy szum. Był tak aktywny i dynamiczny, że w pewnym momencie przestrzelił. Wszystko zaczęło się psuć. Nagle dwie rzeczy zaczęły się brutalnie rozmijać: propaganda, jaka stała za Jakim i atmosfera Warszawy, która z natury jest inteligencka i liberalna”.

Prawo i Sprawiedliwość popełniło kolejny wielki błąd. Zachwycone pędem kampanii Patryka Jakiego, chciało z niej zrobić czołowy spektakl wyborczy na miarę Andrzeja Dudy – drugiego człowieka znikąd. Dziś PiS wstydzi się Jakiego, przegrywa wybory w grupie wykształconych wyborców, a ludzie, którzy partię Kaczyńskiego wprowadzili na salony wypierają się jej. Poczekajmy chwilę, a propaganda wymyśli jak wyprzeć się ich. Te wybory pomogły unaocznić wielu “twarzom PiS”, że jego obliczem jest jedynie obłuda.

– Starcie Trzaskowskiego z Jakim może sprawić, że wątek inteligenckości, przeżywania wyższej kultury symbolicznej, intensywnych lektur, przestanie być taki wstydliwy – mówi Ludwik Dorn, były polityk i były wiceprezes PiS.

Renata Grochal: Czy kampania wyborcza w Warszawie jest symbolicznym starciem dwóch Polsk – inteligenckiej i aspirującej?

Ludwik Dorn: – Po raz pierwszy od lat inteligenckość lub aspirowanie do niej stało się tematem kampanii wyborczej. I okazało się, że nawet pisowczyk coś za plecami musi mieć (śmiech).

Na przykład książki wypożyczone ze studia, jak w spocie Patryka Jakiego?

– Z przesłaniem elitaryzmu inteligenckiego zaczął pan Trzaskowski. A to, że Geremek go egzaminował, a to ile języków zna, z jakiej jest rodziny, takiej klasycznie inteligenckiej, zasiedziałej w Warszawie. A że dużą bibliotekę ma, czyli wiele tych elementów, które są odbierane jako inteligenckie wywyższanie się i zadzieranie nosa.

Czyli jak ktoś czyta, zna się na malarstwie i zna języki, to zadziera nosa?

– Bo zadzierał nosa! No dobrze, nie wiem, jakie były intencje, ale to jest tak jak przed Bożym Narodzeniu przy oblężeniu Częstochowy. Gdy ksiądz Kordecki wysłał mnichów z opłatkiem do jenerała Millera, to jenerał Miller wybuchnął, wrzeszcząc do sztabu: „Mnisi kpią sobie z nas, mości panowie!”. Na co książę heski odparł: „Intencji nie było, ale na jedno wychodzi”. Tak samo jest z Trzaskowskim i tym wpisem o Geremku, Rembrandcie i Morinie.

W tym się też mieściła ławeczka Trzaskowskiego. Przypominam sobie z memuarystyki klasycznych inteligentów rzuconych w PRL, czy np. powieści Kisielewskiego, te spacery wzdłuż parku Ujazdowskiego i Łazienek. Przysiadają sobie na ławeczkach i toczą rozmowy. Na co pan Jaki odpowiadał: stoimy pod blokiem, my blokersi. I twierdził, skądinąd słusznie, że przecież zasiedziałego warszawiaka to w Warszawie ze świecą szukać.

Skąd się wziął hejt w sieci wobec Trzaskowskiego?

– Bo III RP, w przeciwieństwie do II RP, nie jest państwem inteligenckim, jest państwem ludowym. To jest III Rzeczpospolita Ludowa.

Nie mamy żadnego wspólnego kodu kulturowego?

– Nie. W latach 70. grupa rozbudzonych intelektualnie studentów, licealistów, czytała te same książki z serii „plus minus nieskończoność”, jeździła do Krakowa na Wajdę i Jarockiego do Teatru Starego. To był wspólny kod społeczno-kulturowy. Trzaskowski może bez intencji, może nie chciał zadzierać nosa, ale odwołał się do tego kodu: Rembrandt, Morin, Geremek. A to jest parę albo paręnaście tysięcy osób.

I szybko zaczął się od tej inteligenckości odcinać.

– Każdy z kandydatów zaczął tworzyć swoisty koktajl. Z punktu widzenia konfliktu statusowego oni zaczęli się zlewać. Może nieświadomie, może tak wyszło. Pan Trzaskowski mówi: jak ja mogę być przeciwko słoikom, skoro jestem z rodziny słoików. Ojciec wprawdzie kompozytor, ale z Krakowa, a żona ze Śląska. Same słoiki. A w ogóle chociaż ojciec kompozytor, to dzieciństwo i młodość spędziłem na podwórku. Nastąpiła tu próba wpasowania się w dominantę migracyjną, bardzo istotną w Polsce, a w przypadku wielkich miast – jeszcze bardziej. I odwołanie się do takiego ludowego doświadczenia życia. Wprawdzie nie blok, ale podwórko. A pan Jaki zaczął mówić, że on tutaj jakąś prestiżową uczelnię hiszpańską skończył.

Nie uczelnię tylko kilkumiesięczny kurs organizowany przez tę uczelnię.

– No tak, ale dyplom ma. Jak Trzaskowski zaczął mówić o rozmiarach swojej biblioteki, to poszedł spot wyborczy pana Jakiego z wynajętą biblioteką, że patrzcie ja nie tylko pisaty, ale także czytaty. A głaza u mienia takoje naczytannoje, naczytannoje, jak w rosyjskim dowcipie.

Ja to obserwowałem z wielkim zaciekawieniem. Bo widać, że temperatura konfliktu o dystrybucję społecznego szacunku się obniża. Na razie to widać na odcinku warszawskim. To nie obejmuje jeszcze całej Polski, ale jest ważne, bo stolica ma charakter wzorotwórczy. Zaczął powstawać jakiś modalny polityk z klasy średniej odwołujący się zarówno do doświadczeń życiowych typu plebejskiego jak i elitarno-inteligenckiego.

To znaczy, że PiS, które wzięło na sztandary dawanie po nosie elitom, straci polityczne paliwo?

– To będzie proces dłuższy, ale jeżeli rzeczywiście do tego stopniowego obniżania temperatury konfliktu dojdzie, to narzędzie walki politycznej, którego używa PiS, będzie coraz mniej skuteczne. Będą musieli poszukać innego paliwa.

Prawdopodobnie do końca tygodnia dowiemy się, czym w pierwszej kolejności chce się zająć Rafał Trzaskowski, któremu sondaże dają prezydenturę Warszawy. Kandydat KO wskazał już w TOK FM jedną konkretną obietnicę.

Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy, według sondażu przeprowadzonego przez Ipsos zdobył w Warszawie 54,1 proc. głosów. Jego główny rywal Patryk Jaki popierany przez Prawo i Sprawiedliwość otrzymał 30,9 proc. poparcia. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Prowadząca „Powyborczy poranek” w TOK FM Dominika Wielowieyska pytała Rafała Trzaskowskiego o to, czy jest otwarty na współpracę z lewicą.

– Jestem otwarty na rozmowy z lewicą i z ruchami miejskimi. Mój program był też ukłonem wobec nich i wobec pracy, którą wykonali. Przez wiele lat poruszali kwestie dotyczące podnoszenia jakości życia – mówił. – Mam bardzo podobne poglądy, jeśli chodzi o mieszkalnictwo, transport, zieleń -dodał.

– W ratuszu jest mnóstwo ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z PO czy KO. Najpierw czekam na potwierdzenie wyników wyborów. Pierwsze, na czym się skupię, to to, żeby powiedzieć warszawiakom, które z obietnic wyborczych będziemy realizować jako pierwsze – zapowiedział Trzaskowski.

Sondażowe wyniki Koalicji Obywatelskiej ocenił jako dobre.

– Nie mówię, że wygraliśmy w sejmikach, ale jak na przewagę PiS i tak dobry wynik PSL trzeba spojrzeć na to, kto będzie rządzić w regionach. A będą to siły prodemokratyczne – podkreślił polityk.

>>>

PiS przegrywa w trybie nagłym. Oto: „- Będzie potrzebna nowelizacja ustawy o SN” – powiedział w Brukseli szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz pytany przez @Sz_Borginon o reakcję Polski na wprowadzone przez Trybunał Sprawiedliwości UE środki zabezpieczające, które zamrażają obecną ustawę.

Polish vodka

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

W środowisku sędziowskim raczej nie było konfliktu między togą a liberią, bo sędziowie zachowali się nad wyraz poprawnie, oprócz niedużego odsetka służalców, których PiS wykorzystał do tzw. reformy sądownictwa.

Ta pisowska łyżka dziegciu jednak na długo zepsuła polskie prawo. Będzie ta okoliczność wykorzystywana przez przestępców, którzy z ochotą powołają na PiS, a do partii Kaczyńskiego i rządu należy też Mariusz Kamiński, do którego nieprawnie prawo łaski zastosował Andrzej Duda. Najprawdopodobniej Kamiński kiedyś pójdzie za kraty na swoje zasłużone 3 lata. O ile nie na więcej, bo to on może stać za wieloma aferami PiS, w tym podsłuchową.

Trybunał Sprawiedliwości UE przez zamrożenie przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym o wysyłaniu sędziów SN i NSA na wcześniejszą emeryturę przywraca wiarę, że sądownictwa obroni niezależność w takiej mierze, w jakiej kodyfikuje prawo unijne.

W poniedziałkowym jazgocie wyników głosowania do samorządów zagłuszony zostanie powrót sędziów odesłanych przez PiS na emeryturę…

View original post 897 słów więcej

PiS przegrywa z Trybunałem Sprawiedliwości UE. Klęska bezprawia

Pisowska reforma sądownictwa uniważniona? Cofają się, czy grają na przeczekanie?

Raskolnikow

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Cisza ma różne konotacje, ale nas interesuje cisza wyborcza, która zastygła na ustach polityków i wyborców, jest jak pryszcz, jak zajad, który uwiera. Tak można powiedzieć o ciszy politycznej jako zjawisku fizycznym, potraktować jak oksymoron ciszy, której nie ma.

Jest też cisza psychologiczna w oczekiwaniu na wynik wyborów. Ta cisza aż huczy, dudni, to „cisza” gniewu, a ten nigdy nie jest cichy, bo chciałoby się wyjść na ulicę i krzyczeć w naszej sytuacji słowo, które nie narusza ciszy, ale jest prymarne w polskiej polityce, te słowo to rzecz jasna: „konstytucja”.

Inna jednak rzecz natchnęła mnie, aby napisać kilka słów o ciszy, mianowicie, iż cisza wyborcza mimo wszystko daje odpoczynek od polityków. Nie polityki, lecz polityków, a jest ich całkiem sporo.

Tych polityków, których jak niektórych znajomków omijamy szerokiem łukiem, bo ani przyjemność z takimi obcować, rozmawiać, a słuchanie powoduje, że uszy więdną, mózg się lasuje.

Mamy…

View original post 947 słów więcej

Powiedz „nie” temu, co się dzieje obecnie w Polsce

Czy Polacy chcieliby za pomocą karty płatniczej składać ofiarę? Okazuje się, że pomimo stopniowego wprowadzania takiej możliwości przez Kościół, nie zyskuje ona wielkiej popularności. Z badania przeprowadzonego na panelu Ariadna specjalnie dla o2.pl wynika, że tylko 16 proc. badanych taka możliwość się podoba.

Tymczasem już 27 polskich parafii wprowadziło możliwość wnoszenia datków na kościół za pomocą karty płatniczej.

Choć w wielu miejscach księża dysponują terminalami płatniczymi, to pozostają one wyłączone na czas mszy. Wszystko dlatego, że podczas zbierania na tacę należałoby każdorazowo wpisywać kwotę. Na tą niedogodność skarżył się w rozmowie z Wirtualną Polską proboszcz z parafii w miejscowości Lipe.

Co ciekawe, wyjątkowo w tej kwestii zgadzają się zwolennicy PiS i PO. Rozkład odpowiedzi wygląda wśród wyborców tych partii niemal bliźniaczo.

Badanie przeprowadzono na ogólnopolskiej próbie liczącej 1060 osób, dobranej z panelu Ariadna. Zrealizowano je pomiędzy 12 a 15 października 2018 przy wykorzystaniu metody CAWI.

A dociekliwi internauci pytają wprost: od kiedy zaczną płacić podatki jak wszyscy??? I czy wprowadzą faktury VAT-owskie za opłaty na mszę zwłaszcza pogrzeby i śluby?

Tak trzeba dowalić tym, którzy nas wyprowadzają z Unii Europejskiej i plują na demokrację.

Mają leżeć i spieprzać do Łukaszenki, jak Janukowycz do Putina.

Nie daj się, jak wybitny konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski.

>>>

Dutki dla Rydzyka

W poczuciu spełniania epokowej wręcz misji i z najwyższym uniesieniem Anna Sobecka, odczytała list od Jarosława Kaczyńskiego, podczas inauguracji roku akademickiego w Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu.

„Aż nie chce się wierzyć, że już tyle lat minęło od tego pamiętnego roku, w którym uczelnia otworzyła swoje podwoje. Było to możliwe, a w zasadzie należy powiedzieć, że stało się możliwe, to, co było niemożliwe za sprawą skromnego redemptorysty. To wysiłki Jego Magnificencji rektora założyciela, ojca Tadeusza Rydzyka, jego niespożyta energia, żelazna wola oraz wizjonerska myśl, a także wspaniała umiejętność jednoczenia innych wokół wspólnej wielkiej sprawy sprowadziły do powstania WSKSiM” – napisał prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że trzeba było ogromnego poświęcenia, „by śmiałą myśl przekuć w czyn, oraz by osiągnąć tyle sukcesów na niwie organizacyjnej, naukowej oraz w pracy dydaktyczno-formacyjnej”.

Kaczyński wyraził podziw i dziękował absolwentom za zaangażowania w życie publiczne oraz społeczne naszej ojczyzny. „Bardzo się cieszę, że tylu z nich z powodzeniem działa na rzecz dobrej zmiany, że wspólnie wykuwamy lepszą przyszłość naszej ojczyzny” – czytała Sobecka.

Podsumowując, prezes życzył wszystkim zebranym „satysfakcji ze służenia Polsce oraz obrotu spraw w naszej ojczyźnie”. „Przesyłam czcigodnym ojcom-rektorom oraz całej społeczności WSKSiM z głębi serca płynące szczęść boże, łączę wyrazy szacunku” – zakończył.

Wykładowcy i studenci toruńskiej uczelni dyr. Rydzyka otrzymali jeszcze dwa inne, utrzymane w dużo chłodniejszym tonie listy: od premiera i prezydenta. Mateusza Morawiecki, podkreślił wartość „imponującego dzieła”, jakim jest jego zdaniem uczelnia Rydzyka i jej „wymiar narodowy”. Andrzej Duda, ograniczył się do wyrazów uznania i gratulował dotychczasowego dorobku.

Uroczystość uświetnili swą obecnością rządowi funkcjonariusze m.in. w osobach minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro marszałek Senatu Stanisław Karczewski. minister zdrowia Łukasz Szumowski.

>>>

Krzyż na drogę Rydzykowi i jego wielbicielom: Kaczyńskiemu, Morawieckiemu, Dudzie. Dudki dają dutki.