Archiwa tagu: Arkadiusz Myrcha

„Solidarność” sprzedała nauczycieli

W Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie stało się w niedzielę coś co znakomicie wpisuje się w skandaliczny komentarz pana prof. Zybertowicza, na temat sygnatariuszy porozumienia Okrągłego Stołu. Bo to właśnie tu – w CP „Dialog”, 7. kwietnia – tak jak kiedyś „komuniści podzielili się władzą z własną agenturą” teraz Pisowcy podpisali sami ze sobą kompromitujące porozumienie.

Oświatowa „Solidarność” z PiS–owcem Ryszardem Proksą na czele parafowała propozycje PiSowskiego rządu, wcześniej odrzucone zarówno przez Związek Nauczycielstwa Polskiego jak i Forum Związków Zawodowych.

Równocześnie najbardziej kontrowersyjna kurator Barbara Nowak z Małopolski ogłosiła radośnie na Twitterze: NSZZ Solidarność podpisała porozumienie z Rządem! Dzięki temu WSZYSCY NAUCZYCIELE dostaną podwyżki! Solidarność wywalczyła zmniejszenie biurokracji! Nie ma powodu do strajku!”

Entuzjazmu jednak nie podzielono. W mediach społecznościowych w odpowiedzi mocno zawrzało:

„Całkowity blamaż rządu PiS. Jedyne co udało im się zrobić to podpisać porozumienie z radnym PiS. Beata Szydło mówiąc, że jest porozumienie z grupą łamistrajków z Solidarności kompromituje się bardziej niż przy 1:27″ – ocenił na Twitterze Marcin Kierwiński (PO), porównując niedzielne porozumienie do efektu słynnego głosowania głosowanie na przewodniczącego Rady Europejskiej w 2017 roku w Brukseli.

„Radny PiS Proksa sprzedał nauczycieli i »Solidarność« nauczycielską rządowi PiS zupełnie za darmo. To »porozumienie« to totalna kompromitacja związku i bezczelność wicepremier Szydło! Zobaczcie sami (za MEN)” – skomentował na Twitterze Tomasz Siemoniak z Koalicji Europejskiej.

Na PiSowską analogię w postępowaniu ze stawiającymi opór wskazała w swoim komentarzu Joanna Scheuring-Wielgus. „Ta sama taktyka co przy niepełnosprawnych. To było do przewidzenia…” – napisała.

Do rodziców zwróciła się także niezawodna w takich razach PiSowska funkcjonariuszka Krystyna Pawłowicz:

„Rodzice, pamiętajcie! Walczcie też sami z postkomunistycznym terrorem ZNP. Nie puszczajcie im tego płazem, bo ich rozzuchwalacie. Oni mają w planie destrukcję Polski, a nie nauczanie, obalanie rządu, a nie interes nauczycieli i uczniów” – zagrzmiała po swojemu Pawłowicz.

„Jaki wstyd jest być nadal w „Solidarności” nauczycielskiej. Dobrze, że zrezygnowałem w odpowiednim czasie. Proksa = zdrada i hańba – podsumował niedzielne porozumienie Piotr Świdziński.

„Solidarność” sprzedała nauczycieli.

Depresja plemnika

>>>

To, ile czasu przeznaczyło Prawo i Sprawiedliwość na konwencję regionalną we Wrocławiu, a ile w Kadzidle k. Ostrołęki na Kurpiach doskonale pokazuje, wśród kogo partia Jarosława Kaczyńskiego będzie szukała swojego elektoratu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Przedstawiciele dobrej zmiany wyraźnie obawiają się swojego głównego konkurenta na wsi – Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego szef świetnie zaprezentował swoją formację na wspólnej konwencji Koalicji Europejskiej, dlatego wizerunek w wersji “lite” skierowany do centrowego elektoratu postanowili odłożyć na półkę. Obawy Jarosława Kaczyńskiego odzwierciedlone zostały przez jego przemówienie i dość zdumiewające obietnice, które złożył rolnikom.

Będziemy zabiegać, chcemy walczyć i zabiegać o interesy Polski, w tym przede wszystkim, o interesy polskiej wsi, chcemy większych dopłat dla polskiego rolnictwa – myśleniem życzeniowym trąciła wypowiedź prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który butnie stwierdził, że PiS jest partią polskiej wsi i to „prawdziwą, nie udawaną”. W swoim przemówieniu, jak zresztą zwykle, operował utartymi sloganami i nie popisał…

View original post 1 846 słów więcej

Reklamy

Prokuratura nie chce podjąć decyzji w sprawie taśm Kaczyńskiego, boi się go. W kraju panoszy się bezprawie

„Prokurator nie może jeszcze podjąć decyzji o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania po zawiadomieniu Geralda Birgfellnera. Niezbędna jest kontynuacja przesłuchania” – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner już po raz szósty stawił się w warszawskiej prokuraturze okręgowej w związku ze złożonym przez siebie zawiadomieniem o możliwości popełnienia oszustwa przez Jarosława Kaczyńskiego.

Łapczyński dodał, że „mimo żądania prokuratora dostarczenia przetłumaczonych na język polski dokumentów, do chwili obecnej strona ich nie złożyła”. – „Wobec braku stosownych tłumaczeń prokurator będzie zmuszony powołać biegłego w celu ich przetłumaczenia” – stwierdził Łapczyński.

„5 minut przerwy. Prokuratura poinformowała, że oprócz dzisiejszego terminu będzie chciała wezwać nas ponownie, ale dopiero w kwietniu, gdyż tłumaczka jest w marcu zajęta. Prokuratura potwierdziła, że żąda od świadka przetłumaczenia ok. 20000 stron dokumentów (koszt ok.1 mln zł)” – napisał na Twitterze Roman Giertych, jeden z pełnomocników Austriaka. Dodał, że „Tłumaczenie to obowiązek prokuratury. W postępowaniu nie można nawet wykorzystać dokumentów tłumaczonych przez stronę”. Giertych zapowiedział złożenie do sądu skargi na przewlekłość postępowania.

Podczas wcześniejszej przerwy drugi z pełnomocników austriackiego biznesmena mec. Jacek Dubois mówił, że ze strony prokuratury ciągle padają pytania, na które już udzielono odpowiedzi. – „Jak wychodziłem z domu, rodzina się mnie pytała, gdzie idziesz. Ja odpowiedziałem: do KOK-u. Co to jest KOK? To jest Komitet Obrony Kaczyńskiego, bo inaczej nie można potraktować sytuacji, w której nic się nie dzieje, terminy ustawowe są przekroczone i nie możemy posunąć się dalej. Ja mam takie jedno pytanie: zastanawiam się (…), czy nasz klient więcej czasu spędził na straconej pracy dla pana Kaczyńskiego czy więcej spędzi w prokuraturze, która miała mu w tej sprawie pomóc” – powiedział mec. Dubois.

Polska to republika bananowa, ośmieszona w Europie przez Kaczyńskiego i jego pokraki.

Depresja plemnika

„Wartości” Kaczyńskiego, czyli PIĄTKA KACZYŃSKIEGO

Jarosław Kaczyński ogłosił najważniejszy punkt programu PiS na wybory europejskie, to przywracanie WARTOŚCI, na których budowana była Unia Europejska. Przyjrzyjmy się więc wartościom wprowadzanym w życie przez Jarosława Kaczyńskiego od kilku już lat w naszym kraju.

1/ wykorzystywanie władzy do budowy imperium finansowego. Przykładem starania o wybudowanie dwóch „wież Kaczyńskich” w centrum Warszawy. Gdyby Emmanuel Macron prezydent Francji zrobił to, co zrobił Kaczyński nie byłby już prezydentem Francji. A afera KNF, to nie tylko afera Marka Ch., bo widać zorganizowane działania z udziałem służb specjalnych /agent CBA kierowcą właściciela Getin Group/, a nawet niewyjaśnioną rolę prezesa banku centralnego, w celu przejęcia prywatnego banku.

2/ wartości chrześcijańskie w postaci sojuszu tronu z ołtarzem. Kościół panoszy się za przyzwoleniem władzy we wszystkich sferach państwowego życia: milionowe dotacje, właściwie z każdej instytucji państwowej, specjalne prawo i przywileje dla kościoła i jego instytucji, chociażby w postaci zwolnień podatkowych. Kościół…

View original post 1 723 słowa więcej

Żołnierze wyklęci często byli zwyczajnymi bandytami. Dlatego pisowców są tak bliscy

Publicystka Eliza Michalik i internauci licznie zareagowali na słowa marszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego (PiS) na temat Żołnierzy Wyklętych.

Szmaciarstwo to jest ta grupa ludzi, która używa rynsztokowego języka w przestrzeni publicznej, a więc „piękny” Terlecki, jego koleżanka Pawłowicz, Kaczyński i reszta prostaków i parweniuszy z PiS.

Depresja plemnika

Na antenie radia RMF FM prezes Jarosław Kaczyński udzielił obszernego wywiadu, w którym odniósł się do sprawy budowy bliźniaczych wieżowców, nadchodzących wyborów i partyjnego programu wyborczego. W rozmowie z Krzysztofem Ziemcem szef PiS stwierdził, że złożyłby zeznania przed prokuraturą i jednocześnie zaznaczył, że budynek przy Srebrnej nie mógł powstać, bo „w Polsce nie ma praworządności„.

>>>

Ten fragment wypowiedzi prezesa natychmiast skomentował Lech Wałęsa. „Wieże+” – napisał na swoim Twitterze były prezydent, nawiązując tym samym do sztandarowego programu wyborczego partii rządzącej „500+”, który jak ujawnił w wywiadzie Kaczyński był jego własnym pomysłem.

W wywiadzie została poruszona również sprawa katastrofy smoleńskiej. Kaczyński powiedział, że „trwają prace dotyczące wyjaśnienia katastrofy, ale lepiej nie bulwersować opinii publicznej, nie prowadzić do wznowienia dyskusji, póki nie ma ostatecznych wyników.”

Również i te słowa prezesa doczekały się natychmiastowego wpisu ze strony Lecha Wałęsy, który nie krył oburzenia: „Dochodzimy do prawdy”. Bulwersująca ściema przez…

View original post 4 343 słowa więcej

Kościół kopie sobie grób. Nikt nie złapał Jankowskiego in flagranti gwałcącego dzieci

O pedofilii, zmowie milczenia i braku zdecydowanego stanowiska hierarchów kościoła w Polsce mówi się już od dłuższego czasu. Na światło dzienne wychodzą kolejne, wstrząsające fakty, a opinia publiczna żąda, by wreszcie przestano zamiatać problem pod dywan. Teraz, gdy o swoich przeżyciach zdecydowały się opowiedzieć ofiary legendy „Solidarności”, księdza Henryka Jankowskiego, kościół znalazł się w szczególnie trudnej sytuacji. Czy to już ten czas, by wreszcie przestał chować głowę w piasek i wziął odpowiedzialność za zaistniałą sytuację na swoje barki?

Ksiądz Krzysztof Szerszeń, delegat do spraw ochrony dzieci i młodzieży archidiecezji gdańskiej, twierdzi, że same doniesienia prasowe to za mało, by podjąć jakiekolwiek działania w tej sprawie. Zgodnie bowiem z prawem kanonicznym punktem wyjścia jest zgłoszenie się osoby poszkodowanej i złożenie przez nią skargi. Jednocześnie zaznacza, że trudno jest rozpocząć procedurę wyjaśniającą wobec osoby, która nie żyje.

Wydaje się więc, że kuria, kierowana przez arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia chowa się za wewnętrznymi przepisami i lekceważy doniesienia medialne. A już stwierdzenia, że arcybiskup ma ważniejsze sprawy na głowie, na pewno nie wzbudzi zrozumienia opinii publicznej.

Internauci przypominają, że „przecież to Gludz ukrywal pedofila przed policja, klecha pedofil byl juz skazany , ale ukryl sie u Gludzia, to czego sie spodziewaliscie od niego , empatii. Czlowiek ktory traktuje innych ksiezy jak popychla nie bedzie sie litowal nad ofiarami”(zachowana oryginalna pisownia) , a co niektórzy ironizują, pisząc – „Brawo!!! Słuszna reakcja. Trzeba zaprzeczać, zrzucać winę na dzieci i rodziców. Trzeba usprawiedliwiać księży pedofilów i przenosić ich dalej do innej parafii, by zakosztowali nowego mięska. I doić suwerena ile wlezie, traktować ludzi jak niewolników i idiotów. Taka postawa kościoła mi się podoba”.

A w Kościele śpiewają tę samą hosannę: „Biskup nie złapał Jankowskiego in flagranti, więc sprawy nie będzie”.

Depresja plemnika

Prokuratura Regionalna we Wrocławiu postawiła zarzuty Markowi P., byłemu współpracownikowi Kornela Morawieckiego. Chodzi o defraudację 96 tys. zł, które szef fundacji „SOS dla życia” ks. Tomasz Jegierski pożyczył „Solidarności Walczącej”, której liderem jest ojciec premiera – informuje onet.pl. Pieniądze nigdy nie wróciły do fundacji.

O sprawie zrobiło się głośno w marcu tego roku, o czym w artykule „Panie premierze Morawiecki, stawiam publiczne pytania, czy pan jest skorumpowany?”.

„Tak, poinformowano mnie, że Marek P. ma status podejrzanego. Wybieram się do Wrocławia na konfrontację” – powiedział w rozmowie z onet.pl ksiądz Jegierski. W oświadczeniu, które na Twitterze udostępnił reporter Radia Zet Mariusz Gierszewski, szef fundacji „SOS dla życia” napisał: – „Od agenta CBA wiem, że zabezpieczono już majątek Marka P. (…) Z CBA była zrobiona wizja lokalna i ustalono, gdzie Marek P. z Kornelem Morawieckim rozwieźli tę gotówkę, którą otrzymali ode mnie w mojej obecności. Wierzę, że wkrótce premier Morawiecki…

View original post 2 584 słowa więcej

Prezes NBP Glapiński nie nadaje się do pracy na tak wrażliwej posadzie państwowej

 „Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło 6 wniosków Narodowego Banku Polskiego o zabezpieczenie przed wszczęciem postępowania, w których NBP domaga się m.in. nakazania tymczasowego usunięcia artykułów prasowych w związku z aferą wokół KNF” – poinformowała PAP Sylwia Urbańska, rzeczniczka prasowa ds. cywilnych SO w Warszawie. Na razie sąd jest na etapie rejestrowania tych wniosków, aby potem – jak się wyraziła rzeczniczka – „przedstawić je do losowań”.Nie podała personaliów dziennikarzy, których dotyczą wnioski NBP, ani redakcji w jakich pracują, a także tytułów tekstów, o usunięcie których wnioskuje NBP.

Biuro prasowe NBP potwierdziło, że takie kroki zostały podjęte. – „Narodowy Bank Polski wszczął procedury prawne mające na celu ochronę dóbr osobistych instytucji zaufania publicznego również na drodze sądowej. Konieczność obrony dobrego imienia NBP wynika z jego ustrojowej pozycji i troski o szeroko rozumiane bezpieczeństwo ekonomiczne kraju” – napisano w komunikacie.

„Pan Glapiński udowadnia tymi wnioskami, że nie jest w stanie zarządzać bezpieczeństwem ekonomicznym Polaków. Afera KNF pokazuje, jakiej jakości jest władza, która zarządza kryzysem przez cenzurowanie głosów krytyki prasowej. Żałosne” – skomentował na Twitterze dziennikarz Grzegorz Cydejko. – „Próba uciszenia dziennikarzy? Najwyraźniej PiS ma wiele do ukrycia w aferze KNF i opozycja strzeliła w dziesiątkę :)”;

Dobre imię Adama Glapińskiego dobrem osobistym Narodowego Banku Polskiego. Przypominają się czasy, kiedy krytyka milicjanta albo partyjnego aparatczyka była kwalifikowana jako zamach na ustrój państwa”;

„Glapiński – kolejny szczery demokrata, państwowiec, patriota, filantrop i altruista (w tej ekipie wszyscy charakteryzują się tymi przymiotami) – nie chce się pogodzić z tym, aby ktoś mu coś wytykał. Afery nie ma, gdy się o niej zabroni mówić” – komentowali internauci.

Depresja plemnika

To „sprawdzam” dla ministra Ziobro – mówi opozycja i zapowiada złożenie  zawiadomienia do prokuratury w związku z zeznaniami Piotra P., jednego z głównych podejrzanych w tzw. aferze SKOK Wołomin, który twierdzi, że Jacek Sasin, czołowy polityk PiS-u, oraz dwóch senatorów PiS otrzymywało pieniądze ze SKOK Wołomin. – Padły oskarżenia o to, że osoby, które są oskarżone w tej aferze,  przekazywały wprost pieniądze politykom Prawa i Sprawiedliwości – tłumaczy Arkadiusz Myrcha z PO.

Oskarżenie polityka

Podczas procesów osób oskarżonych w tzw. aferze SKOK Wołomin jeden z głównych oskarżonych Piotr P., były oficer kontrwywiadu WSI, oskarżył kilku polityków PiS-u, w tym szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacka Sasina, o przyjmowanie pieniędzy od osób oskarżonych w aferze SKOK.

Jacek Sasin w sprawie oskarżeń Piotra P. wydał oświadczenie, w którym nazwał jego twierdzenia „absurdalnym pomówieniem” – Afera SKOK Wołomin jest aferą WSI. Piotr P., były oficer WSI, to „mózg” tej afery – twierdzi Jacek…

View original post 4 081 słów więcej

Prezes pan Kaczyński roboty się nie ima

Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu poselskiego, jeśli parlamentarzysty nie ma na głosowaniach albo na posiedzeniach komisji, można obniżyć mu wynagrodzenie.

Można, ale jak wynika z praktyki nie ma przymusu… a już, jeśli chodzi o takiego posła jak Jarosław Kaczyński to w ogóle nie ma o czym mówić.

Jak się dowiadujemy, ów szeregowy poseł Prawa i Sprawiedliwości od początku 2018 r nie zabierał głosu podczas obrad Sejmu. Od maja nie uczestniczył w głosowaniach.

Praktycznie biorąc przestał bywać na posiedzeniach izby. Nie pofatygował się nawet na obrady, podczas których ważyły się losy budżetu państwa na rok następny.

Uposażenie poselskie Kaczyński natomiast bierze i to niemałe. Jak poinformowano posłów PO, od stycznia do września wypłacono mu 88 183,10 zł brutto, czyli 71 804,64 zł na rękę. Miesięczne uposażenie pana posła wynosi bowiem 9,8 tys. zł brutto. Do tego dochodzi dieta wysokości 2,4 tys. zł!

Tylko absencję w maju i czerwcu można uzasadnić, bo był hospitalizowany, ale we wrześniu? Trudno tłumaczyć je złym stanem zdrowia, skoro prezes PiS jeździ po całym kraju na konwencje parti! – zauważa „Fakt”.

Tymczasem zasada wydaje się dość prosta: „Można opuścić 10 proc. dziennych głosowań. Jeśli poseł opuści powyżej 20 proc., wyciąga się konsekwencje finansowe” – powiedział „Faktowi” poseł PSL Piotr Zgorzelski z sejmowej komisji regulaminowej. Chyba, że przedstawi zwolnienie lekarskie, ale to też jak widać posła Kaczyńskiego nie dotyczy. Kancelaria Sejmu rozmawiać o tym nie chce:

„Zwolnienia lekarskie związane ze stanem zdrowia należą do sfery prywatnej każdego z posłów” – odpowiadają Faktowi urzędnicy. Nie ujawniają informacji o potrąceniach.

Wyjaśnienie tej sytuacji jest proste, bo tak jak zwykły poseł Jarosław Kaczyński „bez żadnego trybu” może wkraczać na sejmową mównicę, mówić ile chce i jak chce podobnie „bez żadnego trybu” może brać pensję posła, mimo trwającej od pięciu miesięcy absencji.

Wniosek do sądu w trybie wyborczym wniosła Anna Morawiecka. Uznała, że w artykule „Anna Morawiecka idzie po władzę” „Wyborcza” podała nieprawdziwe informacje, działając „z zamiarem zdyskredytowania jej w opinii wyborców”.

Anna Morawiecka, siostra premiera, przegrała proces sądowy z „Wyborczą”. W tekście „Anna Morawiecka idzie po władzę” przytoczyliśmy wypowiedź Damiana Sułkowskiego, radnego powiatu trzebnickiego z PO, który na sesji zarzucił staroście powiązanemu z PiS, że bez konkursu dał pieniądze na organizację pikniku rodzinnego fundacji prowadzonej przez Morawiecką.

Sułkowski mówił: „To nieetyczne (…), na piknik organizowany pod koniec lipca Morawiecka dostała 1720 zł. Pod stołem i bez żadnego trybu”.

Najpierw Morawiecka sprawę do sądu skierowała przeciwko Sułkowskiemu. Radny przegrał w pierwszej instancji, ale wygrał w drugiej. Sąd orzekł, że wniosek Morawieckiej nie może być rozpatrywany w trybie wyborczym, bo radny o pieniądze pytał najpierw na sesji, a w sierpniu wystąpił w tej sprawie do starosty. Gdy zainteresował się sprawą, nie był jeszcze kandydatem na radnego, a Morawiecka – kandydatką na burmistrza Obornik.

Janusz Gajos, Daniel Olbrychski, Maja Komorowska i Michał Żebrowski – to tylko niektóre gwiazdy, które w wyborach samorządowych w Warszawie zdecydowały się poprzeć kandydata KO Rafała Trzaskowskiego.

Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej, napisał w czwartek, kto poprze go w nadchodzących wyborach samorządowych 2018.

Wybory samorządowe 2018. Janusz Gajos, Daniel Olbrychski, Kayah głosują na Trzaskowskiego
A są tu: Janusz Gajos, Krzysztof Kowalewski, Daniel Olbrychski, Piotr Machalica, Ksawery Jasieński, Cezary Żak, Maja Komorowska, Urszula Dudziak, Małgorzata Socha, Kayah i Michał Żebrowski.

Kandydat KO pokazał również nowy spot. „Głosem głosuję” – mówią tam gwiazdy. Na razie można w nim zobaczyć Gajosa, Dudę, Żaka i Sochę, ale Trzaskowski już zapowiada, że niedługo usłyszymy więcej głosów. „Warszawa dla wszystkich” – powtarzają hasło Trzaskowskiego sławy.

>>>

Demokracja jest tylko fasadą, niezależność sądów fikcją, a wolność mediów cenzurowana

Sędzia Sławomir Jęksa, który uznał, że Joanna Jaśkowiak nie będzie musiała zapłacić grzywny za użycie podczas demonstracji niecenzuralnych słów, będzie musiał się tłumaczyć przed rzecznikiem dyscyplinarnym. Wniosek o wszczęcie wobec niego postępowania złożył Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów sądów powszechnych, powołany na to stanowisko przez Zbigniewa Ziobrę – ustaliła „Gazeta Wyborcza”.

„Obwiniona użyła słów wulgarnych, które były słyszane przez dzieci, co jest oczywistym złem. Ale znacznie większym złem jest to, co dzieje się w Polsce. Mamy ciąg naruszeń Konstytucji w związku z ograniczaniem wolności zgromadzeń, przejmowaniem instytucji konstytucyjnych, czyli Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, w chwili obecnej Sądu Najwyższego, naruszaniem zasady trójpodziału władzy” – mówił sędzia Jęksa, uzasadniając swoją decyzję. Więcej na ten temat w artykule „Sąd uniewinnił żonę prezydenta Poznania za użycie słów „Jestem wk***wiona”.

Wniosek w sprawie sędziego Jęksy trafił do Marioli Głowackiej, zastępczyni rzecznika dyscyplinarnego przy poznańskim Sądzie Apelacyjnym. Głowacka poprosiła już sędziego o pisemne wyjaśnienia. – „Kraj, w którym sędziowie są ścigani za to, że wydają takie, a nie inne wyroki bądź uzasadniają je w taki, a nie inny sposób, jest krajem, w którym ludzie nie mają już pewności, że ich proces będzie toczył się rzetelnie. Zastraszanie sędziów zawsze zmierza do wydawania wyroków po myśli tych, którzy sędziów zastraszają. Oni liczą na to, że ze strachu przed konsekwencjami i dla świętego spokoju sędziowie będą działać po ich myśli. Nie jest tak, że nie wierzę w niezawisłość sędziów, bo wierzę. Ale warunki są takie, że sędziowie wydający niewygodne dla władzy wyroki mogą być w prosty sposób, dość szybko, przez upolitycznioną Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego usuwani z zawodu” – skomentował w rozmowie z „GW” Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia”.

Tomasz Piątek z Nagrodą Wolności, PiS chciał storpedować laur, jak kiedyś komuchy Nobla dla Wałęsy

Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Berlinie, zaapelował do niemieckiej fundacji, by nie przyznawała nagrody Tomaszowi Piątkowi, autorowi książki „Macierewicz i jego tajemnice”. W uzasadnieniu apelu napisał, że „wybór laureata szkodzi dobrym stosunkom polsko-niemieckim”. I zapewniał, że wolność mediów w Polsce nie jest ograniczona.

Tomasz Piątek w swojej książce „Macierewicz i jego tajemnice” rzucił światło na nieznane wcześniej powiązania byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza z Rosją. Polityk pozwał potem dziennikarza (m.in. o publiczne znieważenie lub poniżenie konstytucyjnego organu RP), jednak prokuratura umorzyła postępowanie.

Niemcy doceniają Piątka

Niemiecka fundacja Medienstiftung der Sparkasse Leipzig, która wyróżniła Piątka za tę właśnie publikację, co roku nagradza dziennikarzy pracujących na rzecz wolności prasy. Przewodniczący organizacji podkreślił, że wyróżnienie dla Piątka to „wyraz solidarności z dziennikarzami w Polsce, którzy domagają się prawa dla nieograniczonego dostępu do informacji oraz wolności i niezależności mediów”. Zaznaczył też, że pomimo ciężkich warunków pracy Piątek nie dał się zastraszyć.

Sam laureat zadeklarował, że otrzymane w ramach nagrody 30 tys. euro przeznaczy na wspieranie niezależnego dziennikarstwa w Polsce i poza nią. Na swoim profilu na Facebooku napisał: „Tak się składa, że w dniu przyznania nagrody uczestniczyłem w konferencji z udziałem dziennikarzy z całej Europy. Z ich relacji wynika, że wolność słowa i prawo do prawdy w wielu europejskich krajach są zagrożone. (…) Jeśli chcemy zachować w przyszłości wolne społeczeństwo i wolne media, potrzebujemy mobilizacji. Potrzebujemy niezależnych dziennikarzy”.

Przyłębski nieudolnie próbował wpływać na decyzję fundacji

Dziś „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że przyznanie nagrody Piątkowi próbował zablokować Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Berlinie oraz mąż prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. O sprawie pierwszy poinformował ukazujący się w Lipsku dziennik „Leipziger Volkszeitung”. W liście do fundacji przyznającej to wyróżnienie Przyłębski pisze: „Fakt, że nagroda finansowana z niemieckich środków publicznych ma służyć krytyce polskiego rządu i kwestionować demokrację w Polsce, jest w tym przypadku szczególnie oburzający”. W liście zapewniał też, że wolność mediów w Polsce nie jest ograniczona, na co dowodem ma być rola, jaką odgrywają w Polsce niemieckie koncerny medialne.

Kopię jego apelu otrzymały również władze landu Saksonii. Zignorowały go jednak, podobnie jak przedstawiciele fundacji Medienstiftung der Sparkasse Leipzig.

„Nie można krytykować kraju, w którym się pracuje”

To nie pierwsze kontrowersyjne zachowanie Przyłębskiego. Przypomnijmy, że zaraz po zaprzysiężeniu w 2016 r. udzielił wywiadu polskojęzycznej audycji publicznego radia WDR. Dyplomata zarzucił prezydentowi Niemiec niezrozumienie sytuacji w Polsce, a mediom – antypolskie fobie. Oskarżył też prezesa niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, że przedstawił Polskę jako państwo autorytarne oraz że wzmacnia „niewspółmiernie ostrą” krytykę Polski. Ryszard Schnepf, były ambasador w USA, komentując wówczas te słowa, zauważył: – Nie można krytykować kraju, w którym się pracuje. To podstawowa i fundamentalna zasada. Wejście na wojenną ścieżkę z miejscowymi władzami uniemożliwia skuteczną pracę.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans dołącza do rywalizacji o stanowisko przyszłego przewodniczącego KE – informuje we wtorek wieczorem portal „Politico”.

Portal opublikował list, jaki do szefa Partii Europejskich Socjalistów Sergeja Staniszewa wysłała przewodnicząca Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Andrea Nahles. Deklaruje ona w nim poparcie dla kandydatury Timmermansa w wyścigu o fotel szefa KE.

>>>

Kukiz’15 testuje prawdomówność PiS – powtarza jego wniosek o sejmową komisję śledczą ds. afery podsłuchowej z 2014 r.

(…)

GRA NAGRANIAMI

Mimo upływu ponad czterech lat od opublikowania pierwszych nagrań opinia publiczna wciąż nie ma pełnej wiedzy dotyczącej m.in. tego, ile jest nagrań, kto został nagrany, na czyje zlecenie i w czyich rękach znajdują się lub znajdowały taśmy. A także czy nagrania mogą lub mogły być narzędziem szantażu – wskazuje klub Pawła Kukiza we wniosku, który jest wersją lekko zmodyfikowanego projektu PiS z września 2014 r.

(…)

Dziś Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi nowe śledztwo dotyczące potajemnych nagrań (tzw. mała afera taśmowa). Bada nagrania, których istnienie wyszło na jaw po zamknięciu głównego śledztwa. Także w tym postępowaniu podejrzani są Falenta, jego szwagier i kelnerzy (Falenta ma już 11 zarzutów za taśmy, które ujawniły media po zamknięciu głównego śledztwa).

>>>

Duda w pośpiechu powołujący sędziów SN, żeby zdążyć przed budzącym strach werdyktem TSUE. Tak się nie zachowuje dojrzały człowiek i odpowiedzialna głowa poważnego, dumnego państwa, ale amoralny i gardzący prawem drobny cwaniak.