Archiwa tagu: Andrzej Halicki

Gangsterzy z PiS

Jeżeli ktoś, miałby jeszcze wątpliwości, z jaką władzą mamy do czynienia, to przypomnę tylko kilka ogólnie znanych faktów.

Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości mające pomagać ofiarom przestępstw, wykorzystano na zakup systemu szpiegującego obywateli Pegasus.

Pieniądze przeznaczone na walkę ze smogiem otrzymała fundacja Tadeusza Rydzyka.

Pieniądze przeznaczone na obronę dobrego imienia Polski za granicą, wykorzystano na billboardy szkalujace sędziów.

Fundusze, które miały zasilić budżet walki z chorobami nowotworowymi u dzieci, otrzymal redemptorysta z Torunia.

To są gangsterskie metody rządzenia. Tylko czekać kiedy pieniądze na budowę przedszkoli, przeznaczą na zakup karmy dla kotów Jarosława. 🙂

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj >>>

Kmicic z chesterfieldem

– Nie pisałam raportu w sprawie Amber Gold ku zadowoleniu kogokolwiek. Nie pracuję pod opinię publiczną. Jestem prawnikiem i cenię sobie swoje nazwisko – powiedziała w Radiu ZET Małgorzata Wassermann. Sam raport ma być “porażający”, ale poznamy go po wyborach.

Wassermann zapowiada raport, jakby mówiła o dobrym kryminale.

– Jak się go przeczyta, to proszę mi uwierzyć, on jest porażający bez naciągania czegokolwiek – twierdzi.

Ponadto dodaje, że nie jest on polityczny

– Jeśli oczekiwania opinii publicznej były takie, że Donald Tusk wyjdzie w kajdankach, to przykro mi. Ja nie pracuję na opinię publiczną. Jestem prawnikiem i cenię sobie swoje nazwisko – powiedziała.

Co udało się ustalić?

Jeśli ktoś wierzy Wassermann, musi zadać sobie pytanie, dlaczego ten „porażający” dokument nie ujrzy światła dziennego teraz? W końcu zapewne mógłby pozytywnie wpłynąć na pozycję PiS w wyścigu do Sejmu. W kwestii samego Donalda Tuska ponoć można mu zarzucić – ponownie…

View original post 1 545 słów więcej

 

Reklamy

Hartman o niemoralności i obłudzie PiS i Kościoła kat.

Prof. Jan Hartman na temat potencjalnej „zgody narodowej” sympatyków PiS oraz zwolenników Kościoła katolickiego z osobami o odmiennych poglądach na wiarę i Państwo.

Cały felieton Hartmana >>>

Kmicic z chesterfieldem

13-letnia Inga Zasowska zwraca uwagę polityków na fatalny wpływ ich polityki na klimat. Mimo że kilka dni temu zakończyła rok szkolny to, zamiast oddawać się beztrosce wakacji, zdecydowała udać się przed Sejm, aby zaprotestować.

Polska zablokowała europejską neutralność klimatyczną. – Zaciągnięcie hamulca w sprawie zintegrowanego, wspólnego, spójnego i intensywnego projektu dotyczącego neutralności klimatycznej to polityka samobójcza – komentuje Andrzej Halicki, europoseł PO. Poza tym KE ostrzega, że pieniądze na walkę ze smogiem są wydawane nieefektywnie i stawia ultimatum. Polska może stracić część unijnych pieniędzy.

Idea została zablokowana przez rządy Polski, Węgier, Czech i Estonii. Dlaczego? Oficjalnym powodem jest brak doprecyzowania, jak ma wyglądać droga do neutralności klimatycznej.

Unia Europejska chciała określić konkretne ramy, które pozwoliłyby osiągnąć w 2050 r. neutralność klimatyczną. Ów termin nabrał mocy pod koniec ubiegłego roku, kiedy stało się jasne, że UE chce szybciej wdrażać w życie postanowienia Porozumień Paryskich. Zwłaszcza po tym, jak wycofał się z nich prezydent USA Donald Trump.

Oczywiste jest, że taka strategia uderzy w gospodarki w sporej mierze uzależnione od węgla. Ta…

View original post 2 707 słów więcej

 

Metoda Morawieckiego: jak okradać państwo

„Gazeta Wyborcza” nie odpuszcza Mateuszowi Morawieckiemu. Dzisiaj pojawił się kolejny artykuł, dotyczący tych nieszczęsnych działek, które wydają się być bardzo niewygodnym dla premiera tematem. Na światło dzienne wychodzą coraz to nowe fakty, pojawiają się kolejne pytania, a szef rządu i jego znajomi, którzy nieźle wzbogacili się na nich, konsekwentnie milczą…

Wiemy już, że Morawiecki najpierw kupił od wrocławskiej parafii garnizonowej działkę za 700 tys. zł, potem odsprzedał jej część swojemu przyjacielowi Bogdanowi Szagdajowi za 190 tys. zł, po czym odkupił ją za 1,9 mln zł. Toż to 10-krotne przebicie i trudno uwierzyć, że biznesmen pokroju Morawieckiego ot tak, kupił za grosze, sprzedał za grosze, a potem zapłacił aż taką kwotę. Wydaje się, że brak tu logiki, jednak musiał to być świetny interes.  Trudno dzisiaj powiedzieć, jaki, bo pan premier milczy jak zaklęty.

>>>

Bogdan Szagdaj i jego brat są właścicielami jeszcze dwóch działek, kupionych od wrocławskiej parafii. Działka pana Bogdana leży w bezpośrednim sąsiedztwie Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. W 2003 roku Szagdaj kupił w imieniu swojej teściowej, wówczas 68 –latki, kolejną działkę od parafii, tym razem w Oławie. Zapłacił za nią 460 tys. zł, podzielił i odsprzedał pewną jej część gminie Wrocław za 365 tys. zł, Poczcie Polskiej za 378 tys. zł i jakiemuś prywatnemu przedsiębiorcy za 300 tys. zł. Trzeba przyznać, że zrobił na tym niezły interes. Teściowa Szagdaja, przesłuchiwana w śledztwie w sprawie obracania gruntami przez Agencję Nieruchomości Rolnych, niewiele miała do powiedzenia i zasłaniała się niepamięcią.

O zakupionej na podobnych zasadach innej działki od parafii garnizonowej nie chce też rozmawiać Danuta K., znajoma kolejnych przyjaciół Morawieckiego, małżeństwa H. Za 15 ha gruntów położonych w sąsiedztwie działki premiera zapłaciła ona 600 tys. zł i jakoś nikogo nie zainteresowało, skąd wzięła tyle pieniędzy. Również i ona, jak i małżeństwo H. nabrała wody w usta i konsekwentnie milczy.

W całej tej sprawie są jeszcze dwa wątki, które aż się proszą o wyjaśnienie. Przede wszystkim, ukrywany przez Morawieckiego fakt, iż w latach 90-tych był współpracownikiem Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, która to właśnie, na przełomie XX i XXI w., przekazywała grunty kościołowi w ramach rekompensaty za mienie utracone w czasach PRL. Jak twierdzi jeden z dyrektorów wrocławskiego oddziału Agencji, nasz pan premier miał zajmować się się właśnie bankowym postępowaniem ugodowym.

Wydaje się więc, że to stąd posiadał on wiedzę o gruntach parafii garnizonowej, choć tego nie potwierdza. Woli mówić, że to abp. Henryk Gulbinowicz był jego źródłem i powołuje się na przyjazne relacje z nim. I tu pojawia się druga wątpliwość, bo zgodnie z tym, co mówią znajomi premiera, Gulbinowicz nie utrzymywał przyjacielskich kontaktów z rodziną Morawieckiego, nie spotykał się z nią na gruncie prywatnym i nie ukrywał swej antypatii do ojca premiera.

Według Józefa Piniora i Władysława Frasyniuka działki „naraił” Morawieckiemu Wiesław Kilian, członek zarządu miasta Wrocławia, a łącznikiem w sprawie był ks. Stanisław Krzemień, wówczas ekonom Kurii. To właśnie Kilian naciskał, by przekazać parafii działki na Oporowie, które dzisiaj są szczególnie atrakcyjne ze względu na swoje położenie i to właśnie dzisiaj znajdują się w rękach premiera. Decyzję o przekazaniu działek właśnie w tym miejscu, podpisał Zbigniew N., były dyrektor w AWRS, skazany później za domaganie się od niektórych duchownych łapówek.

Kilian również należał do kręgu bliskich przyjaciół Morawieckiego. Nie można go jednak zapytać o nic, bo zmarł kilka miesięcy temu. Pewne światło mógłby rzucić na tę sprawę Ks. Krzemień, ale i on milczy, zasłaniając się swoją niechęcią do „Gazety Wyborczej”.

Jedno jest pewne. Ta sprawa wymaga dogłębnego wyjaśnienia. Czy to przypadek, że parafia garnizonowa otrzymuje w ramach rekompensaty, działki na terenie, który, jak czas pokazał, jest jak żyła złota, a niebawem przechodzą one w posiadanie premiera i jego przyjaciół. Czy premier Morawiecki wyłoży się na niej? W obecnych realiach politycznych, nie ma na to szans.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

 „To, co powiedział prezes Jarosław Kaczyński jest absurdalne. To klasyczny przykład fake newsa. Zdecydowanie się temu sprzeciwiam i będę żądał sprostowania, jak również przeprosin” – powiedział były premier Jan Krzysztof Bielecki w Polsat News. Chodzi o wypowiedź prezesa PiS, który stwierdził, że to właśnie Bielecki rzekomo miał proponować likwidację polskiej armii.

„Proponowano mi, a dokładnie to był premier Bielecki, likwidację Wojska Polskiego, Polska miała być krajem bez armii. Polska jako podmiot polityki zagranicznej miała zostać zlikwidowana” – stwierdził prezes PiS podczas sobotniego Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” w Spale. Więcej na ten temat w artykule „Kaczyński ogłosił publicznie kolejne zagrożenie, przed którym może obronić Polskę tylko PiS”.

„Nie jest problemem, że jest taki JK i czasami bredzi. Problemem jest to, że duża grupa ludzi uwierzy w te brednie, bo wypowiedział je sam JK” – skomentował jeden z internautów.

„JK: „Proponowano wtedy (w 91), a dokładnie premier Bielecki, likwidację Wojska…

View original post 975 słów więcej

 

Szydło niemota. Pisowska szarańcza w Brukseli

Beata Szydło, która startuje z 1 pozycji na liście PiS małopolsko-świętokrzyskiej do Parlamentu Europejskiego została zapytana (po angielsku) w czasie konferencji o wyprowadzenie flag Unii Europejskiej z Kancelarii Premiera (gdy była premierem). Jak poradziła sobie z pytaniem angielskiego dziennikarza?

Pytanie od angielskiego dziennikarza

Morawiecki – Kaczyńskiego jeleń na rykowisku. Czyżby koleś miał iść do odstrzału?

Nikt w obozie władzy nie mógł się spodziewać, że amerykański szczyt ws. sytuacji na Bliskim Wschodzie zamiast wizerunkowym sukcesem Polski zakończy się kolejnym wielkim kryzysem w relacjach naszego kraju z Izraelem. Problem w tym, że na taki kryzys, akurat na tym polu, ekipa Zjednoczonej Prawicy pod żadnym pozorem nie może sobie teraz pozwolić i to co najmniej dwóch powodów.

Po pierwsze, ponownie skupia uwagę mediów na całym świecie na problem polskiego antysemityzmu i wstydliwych wydarzeń z naszej historii, co przecież miało się już nie zdarzać, gdy Polska w końcu wstanie z kolan. Uderzający przecież w godnościowe tony rząd PiS wyraźnie sobie z tą kwestią nie radzi, a twardy konserwatywny elektorat z pewnością to odnotuje.

Druga kwestia to naciski ze strony najważniejszych amerykańskich polityków w sprawie tzw. ustawy 447, tj. wprowadzenia w polskich przepisach kwestii restytucji majątku, których społeczność żydowska została pozbawiona w wyniku II wojny światowej. To z kolei woda na młyn środowisk narodowych, które już całkowicie wprost mówią o tym, że PiS staje się “chłopcem do bicia” Amerykanów, którzy wzięli na siebie ciężar zadośćuczynienia za krzywdy Holokaustu, także w przypadku, gdy dotyczyć to ma polskiego portfela.

W obu tych kwestiach całkowicie nieudolny okazał się premier Morawiecki, którego szerokie kontakty zagraniczne i kwiecista angielszczyzna miały być gwarancją zerwania z “dziadowskim” uprawianiem dyplomacji na światowych salonach. W przypadku kryzysu z Izraelem szef rządu nie ma w zasadzie nic do powiedzenia, a jego słowa najwyraźniej nie są traktowane poważnie. Nic więc dziwnego, że w prawicowych mediach około południa pojawiła się informacja, że pod nieobecność Morawieckiego, który ruszył w Polskę z podsumowywaniem sukcesu swojej “piątki”, prezes Jarosław Kaczyński zarządził na Nowogrodzkiej pilne spotkanie jedynie kilku najbardziej zaufanych polityków obozu władzy, by uradzić, jakie kroki podjąć.

Jak doniósł tygodnik “Do Rzeczy”, Kaczyński ma mieć osobisty żal do Morawieckiego, że doprowadził do takiego spięcia tuż przed początkiem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Już dzisiaj widać, że to nie będzie jedno-dwu dniowa przepychanka, że obije się echem w zachodnich mediach i co dla nas ważniejsze może przynieść bardzo duże straty w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi – powiedział informator tygodnika z bliskiego otoczenia prezesa PiS. Lider partii rządzącej ma też mieć coraz większe wątpliwości, czy nieformalne przedstawienie obecnego premiera jako swojego przyszłego następcy to rzeczywiście najlepsze wyjście. Podobno niektórzy namawiają nawet głównego stratega z Żoliborza do postawienia w nadchodzącej kampanii na “nową twarz”. Jest dziś co najmniej jeden polityk Zjednoczonej Prawicy, który ma bardzo mocne argumenty, by takiego rozwiązania się domagać.  Sama narada miała zostać utrzymana w ścisłej tajemnicy, nic więc dziwnego, że wobec przecieku do mediów dosłownie przed chwilą okazało się, że “sąd nad Morawieckim” wcale nie był planowany. O tym jak było naprawdę oczywiście się nie dowiemy. Nawet i bez powstałej burzy dyplomatycznej problemów nie brakuje.

Na prawej stronie polskiej sceny politycznej właśnie została bowiem zarejestrowana partia, o której pod groźbą pozwów nie wolno mówić, że jest “partią Tadeusza Rydzyka”. Co ciekawe, partię europosła Mirosława Piotrowskiego to właśnie media związane z toruńską rozgłośnią przedstawiają w znamienny sposób, tj. jako ruch, który ma być “alternatywą dla rozczarowanych Prawem i Sprawiedliwością”. Wcześniej tak otwarte przedstawianie Ruchu Prawdziwa Europa jako realnej konkurencji dla partii Jarosława Kaczyńskiego, a tym samym kwestionowanie jedynowładztwa prezesa PiS na polskiej prawicy, było niedopuszczalne. Warto przypomnieć choćby komentarz rzeczniczki PiS Beaty Mazurek na wieść, że został złożony wniosek o jej zarejestrowanie. Mówiła wówczas o potrzebie jedności, grożąc, że Każdy, kto burzy układ dzisiejszy ułatwia powrót do władzy lewicy. 

Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie, a kryzys w relacjach z Izraelem, uderzający w najbardziej wrażliwe dla konserwatywnego elektoratu kwestie, niewątpliwie może notowania nowego ruchu podnieść. Jak mówił wczoraj założyciel Ruchu Prawdziwa Europa Mirosław Piotrowski w wywiadzie z portalem Onet.pl, partia na ten moment planuje przede wszystkim start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale start w wyborach do Sejmu i Senatu również jest rozważany. Dalszy rozwój sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości, osłabienie premiera Morawieckiego na rzecz pozostającego przecież w bardzo dobrych stosunkach z ojcem Rydzykiem Zbigniewa Ziobry i konieczność ucieczki do przodu przed kryzysem, którego skutków PiS tak bardzo się obawia otwiera nowy etap walki o przyszłość polskiej prawicy. Nie jest jednak wcale powiedziane, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość będzie w niej głównym rozgrywającym.

Morawiecki ma czego się bać, Kaczyński szuka kozła ofiarnego. Oligarcha, który zarobił miliony nie mając talentów. Rzucić Morawieckiego na żer, nie gawiedź go „zlinczuje”. Potwory prawicowej rewolucji zjadają się na czczo bez popitki.

Depresja plemnika

Prokuratura jest upolityczniona i sterowana ręcznie – mówią uczestnicy parlamentarnego zespołu ds. reformy wymiaru sprawiedliwości. – Dziś najwyższy czas, aby Zbigniew Ziobro poniósł odpowiedzialność za to, po co sięgnął, za pełnię władzy nad prokuraturą – uważa Kamila Gasiuk-Pihowicz. W środę Sejm zajmie się wnioskiem o odwołanie Zbigniewa Ziobry z funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

3 lata prokuratury

W posiedzeniu zespołu parlamentarnego ds. reformy wymiaru sprawiedliwości wzięli udział nie tylko przedstawiciele prokuratorów, obecni też byli przedstawiciele zawodu sędziego, adwokatów, radców prawnych, organizacji pozarządowych i eksperci. Zespół podsumował ostatnie 3 lata, kiedy prokuraturą zarządza minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry została sprowadzona do czegoś pomiędzy agencją czarnego PR, a narzędziem do realizowania politycznych celów PiS-u – mówiła na konferencji po spotkaniu zespołu Kamila Gasiuk-Pihowicz z koalicji PO-KO.

Zdaniem uczestników zespołu całkowicie zaburzona została prawdziwa funkcja prokuratury, która w normalnym, europejskim i cywilizowanym  kraju stoi na straży praworządności.

–…

View original post 1 243 słowa więcej

Lech Kaczyński a podwyżka za prąd

Prowizoryczna ustawa prądowa oznacza nie tylko kłamstwo wyborcze i postępujący drenaż publicznych środków, ale też otwarcie kolejnego frontu walki z Unią Europejską. Według polityków opozycji ustawa w dwóch punktach jest niezgodna z unijnymi regulacjami. Jak mówi poseł PiS Bartosz Kownacki „Nie ma takiego ryzyka”, jak jednak wkrótce dodaje, z jednym zastrzeżeniem: „Jak nie będzie donosu na Polskę, to nic się nie stanie”.

Ustawa, po pierwsze, zakłada rekompensaty dla spółek energetycznych, co może stanowić nieuprawnioną pomoc publiczną. Tempo i tryb pracy nad ustawą pozwala mieć obawy, iż rząd nie wykazał należytej staranności w zbadaniu tej kwestii. Kluczowe regulacje w przedmiocie pomocy publicznej zawarte zostały w art. 107 – 109 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Uznana będzie jedynie „pomoc przeznaczona na ułatwianie rozwoju niektórych działań gospodarczych lub niektórych regionów gospodarczych, o ile nie zmienia warunków wymiany handlowej w zakresie sprzecznym ze wspólnym interesem”. Rozpatrzenie tej kwestii jest jednak bardzo skomplikowane i wymaga czasu.

Drugi punkt zaczepny jest jednak dużo bardziej oczywisty. Według ustawy, Fundusz Wypłaty Różnicy Cen ma być zasilany ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2, z dyrektywy unijnej wynika zaś, iż połowa pieniędzy z uprawnień powinna zasilać zieloną energię. “U nas 80 procent pójdzie na zbijanie rachunków za prąd z węgla […] a tylko 20 procent, czyli jedna piąta, ma pójść na odnawialne źródła energii. Co oznacza, że nie 50 a 20 procent – co jest jawnym pogwałceniem dyrektywy Unii Europejskiej” – powiedziała liderka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Oczywiście eksperci ministerstwa energii, na których nazwiska nie chce powołać się żaden z polityków Prawa i Sprawiedliwości, mają własne analizy, które mówią coś całkiem innego. Stara śpiewka, jak „szuflady pełne projektów ustaw”. A poza tym, Bartosz Kownacki liczy, że Unia Europejska nie zauważy wprowadzenia do polskiego prawodawstwa kuriozum w postaci tzw. ustawy prądowej. “Ktoś będzie donosił, próbował zainteresować tych urzędników, to siłą rzeczy będą musieli to sprawdzić. Apeluję więc – nie donośmy” – mówił poseł PiS.

No tak… Zrobiliśmy bałagan, a za ewentualną awanturę weźmie odpowiedzialność opozycja. Bo kto inny miałby donieść do Brukseli? Sęk w tym, że nikt już nie musi donosić. Prawo i Sprawiedliwość uczyniło dość, by Polskę kontrolowano niczym nieokrzesanego dzieciaka. Jak naiwnym trzeba być, żeby wierzyć, że, szczególnie teraz, cokolwiek może przejść niezauważone przez machinę unijnej biurokracji.

3 lata nieudolności, głupoty, braku wyobraźni, buty, chamstwa, kłamstwa, poronionych projektów, pseudopatriotycznej fanfaronady, przelewów dla Rydzyka, asystentek za 65 tys, ciemnoty i ośmieszania Polski absolutnie wystarczą. Za 10 miesięcy może być po wszystkim. Tego nam życzę.

Depresja plemnika

Dawno temu, w państwie zwanym PRL, opresyjne prawo skłoniło ludzi do szukania możliwości skutecznego oporu. Tak powstały rozliczne instrukcje postępowania szarego obywatela w razie konfrontacji z czerwonym państwem. Najsłynniejsza z nich, to „Obywatel a Służba Bezpieczeństwa”. Niniejsza praca jest próbą nawiązania do tamtej światłej tradycji piśmienniczej, tak jak Polska PiS jest próbą powrotu do mroków PRL.

I. Prawo stanowione i prawo ludowe

Podstawą działania sądów, prokuratury oraz rozmaitych służb policyjnych jest, jak na razie, Kodeks Postępowania Karnego. Chociaż niektóre jego zapisy wydają się uniwersalne, jednak ich rozumienie, a co za tym idzie, interpretacja, może ulegać gwałtownej ewolucji. Przykładowo: instytucja ułaskawienia przez Prezydenta do niedawna wiązała się z koniecznością prawomocnego skazania. Ułaskawić można było tylko uznanego przez sąd za winnego. Wydawało się to całkiem logiczne, jednak dziś już takie nie jest. Obecnie Prezydent może ułaskawić każdego, kto popadł w konflikt z prawem lub jest o to podejrzany. Bez czekania na wyrok…

View original post 4 037 słów więcej

Konstytucja nie jest przestrzegana, więc zabroniona

„Zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego jest publiczne używanie przez sędziego infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi, tworzonymi przez związki zawodowe, partie polityczne lub inne organizacje prowadzące działalność polityczną” – napisano w uchwale przyjętej przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Została ona – jak wiadomo – wybrana przez PiS i Kukiz’15.

W związku z tym prawnik Oskar Sobolewski zapytał na Twitterze: – Czy to jest jedna z takich zakazanych infografik?” i dołączył napis „Konstytucja”.

Odpowiedź zastępcy rzecznika nowej KRS Jarosława Dudzicza brzmiała: – „Jest utożsamiana z określoną opcją polityczną. A sędzia – przypominam – ma być apolityczny i swoją postawą nie wzbudzać podejrzeń, że tak nie jest”.

„Przeciwnicy demokracji usiłują upolitycznić słowo „Konstytucja”. Dla nas „Konstytucja” jest aktem prawnym, który szanujemy. Koszulka z „Konstytucją” nie kojarzy się z żadnym ugrupowaniem politycznym, ale z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Ja jako sędzia mam prawo taką koszulkę zakładać. Ta uchwała to przejaw bezradności politycznego organu, który jako ramię rządu próbuje pacyfikować sędziów. W naszym sądzie rozprowadziliśmy już ponad 400 takich koszulek. Po tej uchwale będziemy mieć dodatkową motywację” – powiedział „GW” sędzia Waldemar Żurek. A sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia skomentował: – „Panu Dudziczowi Konstytucja kojarzy się z polityką” – skomentował.

Znacząco zabrzmiał wpis Jacka Barcika: – „Uchwała opublikowana 13 grudnia. Pseudo-KRS, duchowy dziedzic marionetek z PRON ma znakomite wyczucie czasu. Cóż, dla przypomnienia: zima wasza, wiosna nasza! 1981 r. – wolność i suwerenność; 2018 r. – KONSTYTUCJA, przyzwoitość, normalność i zdrowy rozsądek”.

Zakazane słowo Konstytucja, tak mają okupaci – zakazują. Hitlerowcy zakazywali śpiewać. Nowi okupaci zakazują t-shirtów.

Depresja plemnika

Do fundacji „Nie lękajcie się” zgłosiły się trzy kolejne ofiary księdza Henryka Jankowskiego. – Opisują, jak ksiądz Jankowski się przy nich masturbował czy dotykał ich w miejscach intymnych – mówi prezes fundacji w rozmowie z „Super Expresem”.

Jak informuje „Super Express”, do fundacji „Nie lękajcie się” od momentu nagłośnienia sprawy prałata Jankowskiego zgłaszają się kolejne ofiary, które opisują, że w przeszłości były przez niego molestowane.

Henryk Jankowski. Kolejne zarzuty o pedofilię

Zgłoszenia od kolejnych ofiar księdza Jankowskiego przychodzą do fundacji „Nie lękajcie się” między innymi w formie listów. Nie wszystkie z ofiar chcą ujawniać swoje dane osobowe. W ostatnich dniach do „Nie lękajcie się” zgłosiło się trzech mężczyzn z Gdańska, Anglii i Niemiec, którzy opisują, że byli przez niego molestowani.

– To trzech dorosłych mężczyzn, którzy na przełomie lat 80. i 90. mieli po kilkanaście lat – mówi prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński w rozmowie z „Super Expressem”.

Jak dodaje…

View original post 1 251 słów więcej