Archiwa tagu: Agata Kondzińska

Pokonać Dudę! Zadanie dla kandydatów opozycji. Nie powinno być trudne

Donald Tusk, Rafał Trzaskowski czy Małgorzata Kidawa-Błońska? Zanim największa partia opozycyjna postawi na kandydata na prezydenta, musi się rozliczyć z Grzegorzem Schetyną.

Słoneczny poranek przy Wiejskiej. W gmachu Sejmu atmosfera uroczysta, nowi posłowie zwiedzają budynek. W holu prowizoryczne atelier, parlamentarzyści robią sobie zdjęcia. Przy stoliku obok podpisują listę obecności, debiutanci szkolą się przed czteroletnią kadencją.

Godzina 18, modna ulica Foksal w centrum Warszawy. Cicha knajpka pełna gości. Gospodarzem jest nowy senator niezależny, były poseł PO Stanisław Gawłowski. Minione miesiące były dla niego pełne niespodzianek – w 2018 r. spędził czas w areszcie, ma zarzuty o korupcję.

– Dostałem zaproszenie na spotkanie Gawłowskiego. Kilkudziesięciu gości, większość baronów PO – opowiada jeden z biesiadników. – Podpisali wyrok na Schetynę. Chcieli, by to wiedział. Dlatego umówili się w centrum Warszawy, dali przecieki do tabloidów.

– Nie wszystkim się to podobało. Chcemy zmian, ale nie w takim stylu. Zależy nam, by po rewolucji nie zostały tylko zgliszcza. Rywalizacja powinna być fair play – mówi inny uczestnik biesiady.

Relację ze spotkania daje tygodnik „Wprost”. Wśród gości tzw. frakcja młodych: Borys Budka, Cezary Tomczyk, Sławomir Nitras, Bartosz Arłukowicz i szef partii w Warszawie Marcin Kierwiński, do niedawna kojarzony ze Schetyną.

Jest czołówka PO i polityczni przyjaciele: mecenas Roman Giertych, europoseł Radosław Sikorski, Cezary Grabarczyk, Michał Kamiński, Paweł Poncyljusz, Izabela Leszczyna, z Białegostoku przyjeżdża prezydent Tadeusz Truskolaski.

Lista zaproszonych jest długa, ale niektórych brakuje: Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Tomasza Siemoniaka, Andrzeja Halickiego.

Goście Gawłowskiego sypią anegdotami, bohaterem jest Schetyna. Wznoszą toasty na pohybel przewodniczącego PO.

– Schetyna jak Balcerowicz!

– Czyli jak?

– Musi odejść!

Trzaskowski wraca do gry

Ten wieczór lider PO spędza daleko. W Strasburgu ostrzega Radę Europy o „próbie zmiany werdyktu wyborczego przez PiS”. Gdy pozuje do zdjęcia z sekretarz Rady, jego przeciwnicy liczą szable w stolicy.

– Pytali, czy dołączę. Odmówiłem, bo nawet jeśli ze Schetyną już nie wygrywamy, to jaka jest gwarancja, że wygramy z Budką? – mówi nam polityk PO.

Są różne pomysły, jak odsunąć Schetynę. Kilka osób forsuje stanowisko wicemarszałka Sejmu dla szefa PO i marginalizację jego najbliższych współpracowników. Inni chcą blokować nominatów Schetyny do Senatu.

Ale naprzeciw jastrzębi w PO stają też gołębie. Mówią, że na koniec chcieliby przybić piątkę ze Schetyną. Wszystko ma się rozegrać po 12 listopada, gdy opozycja ułoży się w Senacie. Pierwszym testem będzie wybór szefa klubu parlamentarnego. Budka już się zgłosił.

Ciszej o samego siebie walczy Schetyna. Odwołał wyjazdowe posiedzenie klubu, ale znalazł czas na spotkanie z posłami debiutantami. Natychmiast pojawiły się komentarze, że szuka sojuszników, bo parlamentarzyści z automatu wchodzą do rady krajowej PO. To zaplecze partii.

Jak opowiadają nasi rozmówcy, miał zaproponować drugiej stronie, by do gry o prezydenturę wrócił Rafał Trzaskowski związany z młodymi w PO. – Jego kandydatura upadła, gdy wyskoczył z kartą LGBT. W partii uznali, że jest za bardzo lewicowy, że nie pozbiera głosów tradycyjnych wyborców, a prezydent musi mieć jak najszersze poparcie. Ostatnio młodzi podnieśli głowy, Schetyna da im wszystko, na czym im zależy. Na ich: „Grzegorz, zabijemy cię”, odpowiedział: „Chłopaki, nie zabijajcie mnie, Trzaskowski na prezydenta” – ujawnia polityk PO.

Z prezydentem Warszawy jest pewien problem. Zwycięski scenariusz to komisarz w stołecznym ratuszu, którego wskaże premier. To oznaczałoby, że stolica – wyborczy bastion PO – dostanie się w ręce nominata PiS. Komisarz będzie rządził miastem do nowych wyborów, które muszą być rozpisane w ciągu trzech miesięcy.

Samorządowa ekipa PO jest już przyzwyczajona do kontroli wysłanych przez państwowe służby. Ostatnia to CBA, które przysłało agentów w kominiarkach, co dobrze wygląda w TVP. Zażądali dokumentów oczyszczalni ścieków Czajka. – Czytamy to jako sygnał, że druga strona obawia się kandydata Trzaskowskiego – mówi warszawski polityk PO.

Tusk mobilizuje wyborców PiS

Trzaskowski to tylko jedna z propozycji, przede wszystkim PO czeka na decyzje jej byłego lidera Donalda Tuska. Ale ma on własne plany, startuje na szefa Europejskiej Partii Ludowej. Rzecz rozstrzygnie się dopiero 21 listopada.

To opóźnienie nie było do końca po myśli Schetyny. Po przegranych wyborach do Sejmu chciał uspokoić wrzenie w Platformie, wprowadzając do partyjnej debaty temat kandydata na prezydenta. Daleko szukać nie musiał. Kidawa-Błońska, którą wcześniej zrobił twarzą kampanii wyborczej, zdobyła w Warszawie 416 tys. głosów.

Schetyna uznał, że to kapitał, który daje jej realne szanse w starciu z Andrzejem Dudą. Ludzie z otoczenia przewodniczącego zaczęli przekonywać, że czas goni i trzeba się błyskawicznie decydować. By pójść dalej, potrzebował deklaracji Tuska, ale szef Rady Europejskiej się nie zadeklarował.

Spotkali się w Brukseli, gdzie Schetyna miał usłyszeć, że Tusk niczego nie wyklucza, ale uważa, że opozycji nie stać na pomyłki i kandydaci, których wybierze PO, muszą być gruntownie przebadani.

W partii mówią też o prawyborach. Jeśli PO się na to zdecyduje, to nie pierwszy raz – w ten sposób nominację dostał Bronisław Komorowski, z którym konkurował w 2010 r. Sikorski.

Tusk wie, że wzbudza skrajne emocje. Jest mocnym kandydatem po stronie opozycji, ale po drugiej stronie barykady ma zdeklarowanych przeciwników. W PiS też to wiedzą. Sztabowcy partii doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich elektorat najbardziej mobilizują Tusk, Wałęsa i Giertych.

– Do 21 listopada raczej nie należy się spodziewać twardych deklaracji po naszej stronie. Jeśli wtedy Tusk zostanie szefem Europejskiej Partii Ludowej, to są marne szanse na start w Polsce. Prezydent jest apolityczny, więc musiałby zrezygnować ze stanowiska, które dopiero co zdobył – słyszymy w PO. Ale są też tacy, którzy twierdzą, że rezygnacja nie będzie problemem.

Kaczyński wskazuje Dudę

W tej politycznej układance pewny jest jeden kandydat. Wskazał go Jarosław Kaczyński. – Prezydent Andrzej Duda odnosi sukcesy, które bardzo sobie cenimy. Byłoby z naszej strony wielce nieroztropne i nierozsądne, gdybyśmy chcieli szukać kogoś innego – stwierdził we wrześniu w „Super Expressie.”

Duda czasu nie marnuje, od czterech lat jest w trasie. Przejechał 117 powiatów już jako prezydent, teraz chce dojechać tam, gdzie nie był jeszcze nigdy żaden prezydent. PiS też się już szykuje, z kampanii parlamentarnej chce przejść płynnie w prezydencką. – Dzień po wyborach parlamentarnych jesteśmy gotowi do ostatniej, czwartej i mam nadzieję zwycięskiej – to usłyszeli dziennikarze na śniadaniu prasowym, które w środę wydał PiS. Na Nowogrodzkiej pokazali szczegółowe analizy poziomu poparcia dla partii Kaczyńskiego. To one m.in. posłużą do rozpisania strategii kampanijnej Dudy.

Wcześniej Joachim Brudziński uchylił rąbka tajemnicy, że w najbliższych dniach partia przedstawi sztab wyborczy. Ponieważ nie spodobało się to w Pałacu Prezydenckim, Brudziński stwierdził, że „palnął”, bo była godzina siódma rano.

Ale niezależnie od tego, co teraz głosi europoseł PiS, partia faktycznie przymierza się do wiosennej kampanii prezydenckiej. Z kilku powodów.

Po odbiciu Senatu przez opozycję w PiS wiedzą już, że mają realnego konkurenta. – Zdaję sobie sprawę, że to nie będzie spacerek – mówił o kampanii prezydenckiej wicepremier Jacek Sasin. Bo jeśli druga strona ułoży po swojemu Senat i wybierze swojego marszałka, to on, a nie Nowogrodzka, ogłosi termin wyborów prezydenckich.

PiS chce też wykorzystać zamieszanie i wewnętrzne rozliczenia w Platformie, by w ten sposób pokazać wyborcy porządek w obozie władzy i chaos po stronie głównej partii opozycji.

PSL: Zróbmy prawybory opozycji

Bo w PSL i na Lewicy kryzysu nie ma. W grze są Robert Biedroń z Wiosny i szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Schetyna ma wyjście. Może skorzystać z naszego pomysłu i odwrócić uwagę od tego, co się dzieje u niego w partii – mówi „Wyborczej” jeden z ludowców. PSL też proponuje prawybory, w których kandydatów do urzędu prezydenta wystawia cała opozycja. – To jest coś nowego, czego jeszcze w polskiej polityce nie było. Kandydaci spotykają się i debatują, śledzą to media i wyborcy, więc gra toczy się na naszym podwórku. Po trzech tygodniach robimy duże badania, który z kandydatów ma największe szanse, i tego wystawiamy – mówi „Wyborczej” Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ale pomysł nie ma wielu zwolenników. – Jeśli faktycznie przegrani w takich prawyborach wycofaliby się ze startu, uznając jednego kandydata opozycji, byłoby to godne rozważenia. Ale jakoś sobie tego nie wyobrażam – mówi ważny polityk PO.

Tomasz Siemoniak, wiceszef PO, stronnik Schetyny, ocenia, że propozycja PSL jest nierealistyczna, bo każdy, kto zajmuje się polityką, pamięta, co się stało z Unią Wolności, gdy nie zgłosiła kandydata na prezydenta w 2000 r. – Skończyło się to fatalnie, UW praktycznie przestała istnieć – przypomina.

To wspomnienie przywołują kolejni rozmówcy od PiS po SLD. Budka uważa, że najlepsze prawybory dla opozycji to pierwsza tura wyborów prezydenckich.

W prezydenckiej grze chce zagrać też lewica, która po czterech latach wróciła do Sejmu i na nowo buduje swoją markę. – Żadnych powszechnych prawyborów a la PSL, wszystko na spokojnie. Testem będzie pierwsza tura – mówi ważny polityk Sojuszu.

Kandydatem będzie Biedroń. To będzie dla niego finał brawurowego politycznego rajdu. Lider Wiosny, eurodeputowany, który obiecał złożyć mandat, ale zmienił zdanie. Do tego krytyk SLD, który został sojusznikiem partii Włodzimierza Czarzastego.

Działacz Sojuszu: – Nie gramy w tej samej lidze co Donald Tusk, ale Biedroń weźmie swoje, a my musimy za nim stać z logo lewicy. To nazwisko na kilkanaście procent. Powiem nieelegancko, ale obrazowo: po czterech latach wyszliśmy z czarnej dziury, nikt nie chce tam wrócić. Będziemy stali za Biedroniem murem.

„Donald Tusk jest niezawodnie genialny. Lojalny i uczciwy wobec Wielkiej Brytanii, znacznie wykraczający poza to, czego można oczekiwać. Nie uciekł się do gniewnych tyrad ani nie był mechanicznym technokratą, w przeciwieństwie do innych w Brukseli. Mamy szczęście, że był tam w tym okresie z nami” – napisał wydawca jednego z angielskich serwisów poświęconych polityce, Ian Dunt.

„Gdyby pisiorki umiały czytać po angielsku trafiłby ich szlag.” – skomentował to jeden z internautów.

Kmicic z chesterfieldem

Kaczyński, Kamiński i Ziobro od dawna musieli wiedzieć o majątku Mariana Banasia i jego biznesowych konszachtach z gangsterami. A mimo to karnie podnieśli rękę za powołaniem tego „krystalicznie uczciwego” człowieka na szefa NIK. Dlaczego?

Prezes PiS, prokurator generalny, szefowie służb specjalnych jak jeden mąż zagłosowali 30 sierpnia w Sejmie za tym, by powołać Mariana Banasia na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Choć od miesięcy było wiadomo, że w sprawie jego majątku są niejasności, a jego byli współpracownicy z resortu finansów mają zarzuty za wyłudzenie VAT, „Pancerny Marian”, jak nazywają Banasia partyjni koledzy, jest mocniejszy, niż nam wszystkim się wydawało.

Gdy „Superwizjer” TVN ujawnił, że od lat wynajmował znanym krakowskim sutenerom kamienicę, którą ci zamienili na hotelik z pokojami na godziny, PiS bronił go jak niepodległości. Sam Banaś brylował w prorządowych mediach, pokrętnie tłumacząc się z biznesów z karanymi w przeszłości gangsterami, którzy mają do niego bezpośredni telefon. I sam się denuncjował, ujawniając…

View original post 2 490 słów więcej

 

Pisowski burdel

18 października 1851 roku ukazał się „Moby Dick” Hermana Melville’a

Mężczyzna z drabiną miał zainstalować kamery w każdym pokoju. Pozostali mieli czerwone zasłony, żeby było bardziej intymnie i zegar. Bo pokoje w siedzibie NIK mają być wynajmowane na godziny.

Do siedziby Najwyższej Izby kontroli w Warszawie wchodzi kilka osób. To przedstawiciele pracowni architektonicznej Lupanar. – Mamy tu przenieść wyposażenie z kamienicy z Krakowa – informuje na portierni jedna z kobiet. – Ja tu mam ulubiony kryształ Mariana, zasłonki czerwone też są – dodaje kolejna. Portierzy robią zdziwione miny. – To nie jest prywatny folwark – odpowiada im jeden, a drugi sięga po telefon. W tym czasie w drzwiach pojawia się kolejny mężczyzna. W rękach trzyma dwa materace do spania. – Dzień dobry, szefuniu, gdzie te materace zostawić? Mamy ponad trzysta – mówi.

Portierzy są coraz bardziej skonsternowani. – Pan zadzwoni do Banasia – mówi mężczyzna z drabiną, który przyszedł do siedziby NIK, by założyć kamery w pokojach. – Ja zegar przywiozłem. Bo podobno pokoje na godziny będą wynajmowane – dodaje kolejny.

„Możemy przyjechać w nocy”

– Pana Banasia dziś nie ma i nie będzie. Nie wiem, po co państwo przyjechali – pyta zdziwiony portier.

– Pokoje urządzać – odpowiada jeden z mężczyzn. – Jak się wstydzicie, to przyjedziemy w nocy – dodaje, po czym wszyscy wychodzą z budynku.

Cała akcja w siedzibie NIK to happening przygotowany przez nieformalną grupę Lotna Brygada Opozycji wyłonioną z uczestników antyrządowych protestów. – W ten sposób chcieliśmy zwrócić uwagę na niemoralne zachowanie szefa NIK i pomóc mu w podjęciu decyzji o dymisji – komentuje Arkadiusz Szczurek, opozycjonista uliczny, a na filmie człowiek z drabiną.

Prezes NIK Marian Banaś w czwartek stawił się w pracy. Wrócił z bezpłatnego urlopu, który sam sobie przyznał, gdy wybuchła afera z jego kamienicą. Dzień wcześniej Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończyło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia z lat 2015-18. Biuro sprawdzało je od kwietnia 2019 r. Wyników nie ujawniło, czeka na wyjaśnienia Banasia. Prezes NIK ma na to siedem dni.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej

 

Prywatne państwo PiS

Gazeta Wyborcza informuje o schadzkach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, premiera rządu Mateusza Morawieckiego z pełniącą obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego – JuliąPrzyłębską. Do częstych spotkań ma dochodzić w apartamencie Przyłębskiej przy alei Szucha w Warszawie.

Zdarza się, że prezes partii Jarosław Kaczyński przyjeżdża do Przyłębskiej dwa, a nawet trzy razy w tygodniu – informuje Gazeta Wyborcza.

Prywatne państwo PiS.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawnia, że w mieszkaniu prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej odbywają się cykliczne spotkania, w których uczestniczy prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Rozmówcy z rządu w rozmowie z GW podkreślają wprost, że to ważny ośrodek władzy.  Mieszkanie mieści się w reprezentacyjnym budynku z balkonami i dużymi oknami naprzeciwko TK. Obok swoje siedziby mają Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Edukacji Narodowej, niedaleko jest kancelaria premiera. W PiS od dawna narasta niezadowolenie, że partyjna siedziba przy ul. Nowogrodzkiej nie jest jedynym centrum decyzyjnym.

Jarosław Kaczyński skomentował publiczne swoje kontakty z prezes TK 13 maja w programie „Pytanie na śniadanie” w TVP 2. Niespodziewanie ujawnił w nim, że Przyłębska „jest jego towarzyskim odkryciem ostatnich lat” i bardzo lubi u niej bywać, a spotkania mimo pełnionej przez nią funkcji mają prywatny charakter.

Wypowiedź ta (temat przyjaźni prezesa PiS miał być jednym z zaplanowanych przez jego PR-owców tematów rozmowy) padła w…

View original post 3 519 słów więcej

 

Zniewolony nienawiścią umysł PiS

Odrażający spot, jakim Prawo i Sprawiedliwość w ostatnich dniach przed ciszą wyborczą chciał zmobilizować swój najtwardszy elektorat może zaprowadzić szefostwo sztabu wyborczego przed oblicze Temidy. Trwający minutę filmik, w którym przypomniano słowa polityków Platformy Obywatelskiej oraz części samorządowców o przyjmowaniu uciekających z terenów objętych działaniami wojennymi uchodźców powiązane z wizją 2020 roku, gdy krwiożerczy uchodźcy będą terroryzować lokalne społeczności nie wywołał spodziewanego efektu – wyborcy centrowi wyrazili masowe oburzenie uciekaniem się do antyuchodźczej retoryki i straszenia wizją wykrzywionej rzeczywistości, a środowiska narodowe wytknęły rządzącym niebywałą hipokryzję, przypominając że wbrew temu co mówi rząd Prawa i Sprawiedliwości, Polska otworzyła granicę na napływających w dużej ilości imigrantów z Bliskiego Wschodu czy Azji. 

Dziś natomiast Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował, że wystąpił do prokuratury o wszczęcie śledztwa ws. spotu wyborczego PiS mającego – w jego ocenie – “jednoznacznie antyuchodźczy i antymuzułmański charakter”. Zdaniem Adama Bodnara spot wymaga analizy pod kątem przestępstwa nawoływania do nienawiści.

“W ocenie RPO film ten, zgodnie z zamierzeniem autorów, miał przedstawić społeczność migrantów, a przede wszystkim uchodźców pochodzących z krajów arabskich i wyznających religię muzułmańską w negatywnym świetle i zmierzał do wywołania u odbiorców lęku oraz niechęci wobec tej społeczności” – zaznaczono w komunikacie RPO.

Bodnar nie miał zatem innego wyjścia jak skierować do Prokuratora Okręgowego w Warszawie wniosek o wszczęcie z urzędu postępowania w kierunku ustalenia, czy spot nie miał na celu wzbudzenia wśród odbiorców nienawiści lub innych silnych negatywnych emocji wobec migrantów, uchodźców, osób pochodzenia arabskiego i wyznawców islamu, a tym samym czy nie doszło do popełnienia przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści ze względu na pochodzenie narodowe, etniczne lub wyznanie. W komunikacie możemy też przeczytać, że w przypadku takiego wniosku prokuratura ma obowiązek wszcząć postępowanie niezwłocznie.

Co ciekawe, w Prawie i Sprawiedliwości dziś nie ma odważnych, którzy przyznaliby się do poparcia emisji tego skandalicznego spotu, ani do wyjaśnienia motywów, jakie kierowały twórcami. Wicepremier Gowin przyznał, że się go wstydził (oczywiście deklaracja padła już po wyborach), a pani minister od uchodźców Beata Kempa wyraźnie bała się publicznie wyrazić zdanie w tej sprawie, co skrzętnie wykorzystała wczoraj Monika Olejnik w Kropce nad i.

Podejrzenie naruszenia przepisu art. 256 kodeksu karnego wydaje się uzasadnione, a ukaranie pomysłodawców powinno być normą w państwie demokratycznym, uznającym europejskie wartości. Niestety, biorąc pod uwagę ostatnie trzy lata, najbardziej prawdopodobne jest wykonanie nieprawdopodobnego szpagatu podległych Zbigniewowi Ziobrze prokuratorów, by udowodnić, że spot wcale nie był tym, co wszyscy jego odbiorcy widzieli.

— NOWE PSL ODPORNE NA MIŁOŚĆ PIS – Agata Kondzińska i Iwona Szpala w GW: “Ile ugra PSL – nie wiadomo. Poza mikrofonem politycy PO mają żal do ludowców, że nie umieli rozhuśtać nastrojów w terenie. – Nie chcieli być twardym anty-PiS-em, choć im to doradzaliśmy. Jaka była ich kampania? Pokazuje to wynik– niecałe 13 proc. W porównaniu do tego, co mieli, dostali zwyczajnie łomot od PiS – mówi ważny polityk PO. Ale PSL ma odpowiedź: bez ludowców obóz Kaczyńskiego miałby 40 proc. poparcia. Dariusz Klimczak, wiceszef PSL: – Jesteśmy odporni na miłość, którą nagle obdarzył nas PiS. Pluli na nas, kłamali, szkalowali, atakowali, tego „nowe PSL” nie zapomina”. wyborcza.pl >>>

— SYLWESTER RUSZKIEWICZ W WP O ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SPOT PIS O UCHODŹCACH: “Jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, pomysłodawcami spotu wyborczego o uchodźcach są ludzie związani z firmą Solvere – tą, samą, która ma na swoim koncie kampanię Sprawiedliwe Sądy. To właśnie spot o imigrantach miał przyczynić się do słabszego wyniku wyborczego PiS. (…) Informację o udziale tych osób potwierdziliśmy w źródłach związanych z kierownictwem PiS. A także w rozmowach z osobami z Kancelarii Premiera. Oni również uważają, że spot był największym błędem tej kampanii.– Kierownictwo PiS uważa, że przez ten spot partia straciła władzę w 2-3 sejmikach. I dostała o kilka procent mniej w skali całego kraju. Jednak najbardziej bolesna była porażka Patryka Jakiego w pierwszej turze. To była pokazowa kampania, wszyscy w PiS byli przekonani, że Jaki wejdzie do drugiej tury. Spot zmobilizował mieszkańców Warszawy, żeby zagłosować na Rafała Trzaskowskiego – mówi nam nasz informator, członek sztabu wyborczego PiS”.
wp.pl >>>

— WŁADYSŁAW FRASYNIUK O BEZPARTYJNYCH SAMORZĄDOWCACH – MENTALNOŚĆ KACYKÓW – mówi w rozmowie z Jackiem Harłukowiczem: “To nic innego, jak mentalność lokalnych kacyków, odwzorowująca myślenie kacyków krajowych. Czas powiedzieć głośno: ktoś ponosi za to odpowiedzialność”.

— ZDANIEM FRASYNIUKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA EWENTUALNE PRZEJĘCIE SEJMIKU DOLNEGO ŚLĄSKA SPOCZYWA NA SCHETYNIE: “Grzegorz Schetyna. To przecież on osobiście poniósł porażkę, nie tylko w swoim własnym regionie, ale i w mateczniku Platformy Obywatelskiej. A zrobił to właśnie przez zajmowanie się własnymi partykularnymi interesami. W polityce jest taka zasada, że nie ma rzeczy, których nie dałoby się spieprzyć. I przewodniczący Platformy jest tego przykładem. (…) Gdyby Schetyna dołączył Platformę do koalicji Dutkiewicza, gdyby wystawili wspólną listę sejmikową, toby wyborów na Dolnym Śląsku nie przegrał. Mam nadzieję, że ktoś mądry pokusi się kiedyś o analizę i wyliczy, ile mandatów straciły siły prodemokratyczne w sejmiku w wyniku ambicji przewodniczącego PO, który z osobistej niechęci nie zgodził się nawet na start z jego list Rafała Dutkiewicza. Ewentualne zdobyte przez niego głosy na pewno dałyby Platformie kolejny mandat. Ale uznał, że to mu do niczego niepotrzebne. Dramat”.

— SCHETYNA NIE WZBUDZA ZAUFANIA – DALEJ FRASYNIUK U HARŁUKOWICZA: “Przy tak ogromnym negatywnym elektoracie, jaki ma Grzegorz Schetyna, nie ma takich pieniędzy, które pozwoliłyby mu wygrywać. I jeśli chce trwać, to powinien choć uczyć się od prezesa Kaczyńskiego, że na czas wyborów musi się chować. Wybory potrzebują lidera, który wzbudza zaufanie. Schetyna nie wzbudza. Za kilka miesięcy czeka go kolejny sprawdzian – wybory do Parlamentu Europejskiego. Nasza strona musi wystawić w nich wspólną, proeuropejską listę ludzi, którzy zapobiegną wyprowadzeniu Polski z UE. A potem, dalej razem, odbiorą PiS-owi władzę nad Polską. I tak jak mówiłem, że w polityce nie ma rzeczy, której nie dałoby się spieprzyć, tak nie ma też takiej, której nie dałoby się poprawić”.
wroclaw.wyborcza.pl >>>

— SŁAWOMIR SIERAKOWSKI W ZAUWAŻA ROLĘ SCHETYNY: “Zamiast tego są spektakularne zwycięstwa w największych miastach (więcej wygranych w pierwszych rundach niż cztery lata temu) i obrona pozycji w większości Polski przed partią rządzącą, która rzuciła wszystkie siły, w tym media publiczne, cały rząd i obiecywała cuda wszystkim. To nie była równa walka, a jednak Koalicja Obywatelska i PSL razem wygrywają z PiS. Warto więc przynajmniej zauważyć obok Trzaskowskiego, Zdanowskiej, Jaśkowiaka i innych, także odpowiedzialnego za całość Schetynę”.

 SIERAKOWSKI ODBIJA ARGUMENTY O BRAKU CHARYZMY SCHETYNY: “A co ze słynnym brakiem charyzmy u Schetyny? Przecież bez tego nie pojedziesz w polityce. Prawda jest taka, że nic tak dobrze nie robi na charyzmę jak procenty wyborcze. Masz sukces, to masz charyzmę, a nie odwrotnie. Charyzmy nie miał Miller, a jak zaczął zwyciężać zaczęto do niego mówić „kanclerz” z podziwem i obawą. Zanim Tusk zaczął wzbudzać powszechne zachwyty, był chłopcem w krótkich spodenkach, leniuchem i autorem książek o urokach Gdańska”.
onet.pl >>>

>>>

Do oksymoronu – PiS i demokracja – należy dorzucić nienawiść do wolnej Polski i Polaków. Takie ich zniewolenie umysłu, świetnie opisane przez Czesława Miłosza.

vald2

Trzy teksty Waldemara Mystkowskiego.

Oddajcie demokrację Polakom – tak można interpretować słowa prezesa unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

Nieprzypadkowo prezes Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Koen Lenaerts sformułował pod adresem Polski (ciągle trzeba podkreślać przymiotnikiem: pisowskiej) kategoryczne ostrzeżenie: – „Państwo, które nie jest gotowe do dalszego podporządkowywania się orzeczeniom TSUE, wpisuje się w proces podobny do brexitowego, w proces wyjścia. To decyzja o tym, czy być, czy nie być w UE”.

Hamlet z czaszką Yoricka wypowiada najsłynniejszy dylemat: „być albo nie być”. Tą czaszką jest Polska, są aspiracje cywilizacyjne Polaków.

Prezes Koen Lenaerts odbiera niepokojące sygnały z Warszawy, która zwleka z podporządkowaniem się decyzji TSUE o zawieszeniu czystki emerytalnej w Sądzie Najwyższym. „Orły” w Polsce, jak Jarosław Gowin, nawet wyrażają się na temat negocjowania z TSUE. Ależ Trybunał nie jest stroną, wydaje postanowienia, jak wszystkie sądy na świecie, które są niezależne. Prezes Kaczyński nawet zapowiedział odwołanie się. Do kogo? Nie ma w tym wypadku…

View original post 1 266 słów więcej

Duda mówi językiem trolli Putina

— PIS SIĘ PRZYCZAIŁ, DWORCZYK MA SIĘ ZAJĄĆ KAPEROWANIEM KOALICJANTÓW – Agata Kondzińska w GW: “Z każdym kolejnym sejmikiem przejmowanym przez PiS nastroje w obozie władzy są lepsze. A szef kancelarii premiera Michał Dworczyk ma się zająć kaperowaniem jak największej liczby koalicjantów”.

— KACZYŃSKI UWAŻA, ŻE DYSKUSJA O POLEXICIE ZMOBILIZOWAŁA ANTY-PIS– pisze Kondzińska: “Mimo że Ziobro wystąpił do TK na początku października, sprawa wyszła na finiszu kampanii wyborczej i wywołała gorącą dyskusję o polexicie. – Kaczyński uważa, że to główna przyczyna zmobilizowania elektoratu anty-PiS – opowiada nasz rozmówca. Wśród przyczyn porażki w miastach jest też sprawa Hanny Zdanowskiej, która wygrała reelekcję w Łodzi, ale wcześniej została prawomocnie skazana na karę grzywny za poświadczenie nieprawdy w dokumentach o kredyt bankowy. – To straszenie, że będzie musiała odejść, na pewno nam nie pomogło, ale na pewno zmobilizowało jej zwolenników – mówi poseł PiS”.
wyborcza.pl >>>

— PRZEKŁUTY BALON REWOLUCJI PIS – PROF. ANTONI DUDEK W DGP (Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak): “Tu się da wiele ugrać. Nawet jeśli Sejm uchwali ustawę o dekoncentracji, a prezydent dostanie telefon z Waszyngtonu, to czy ją podpisze? Balon rewolucji PiS został przekłuty w niedzielę, pytanie tylko, czy powietrze będzie uciekało bardzo szybko, czy powoli. Bo schodzić zaczyna na pewno”.

— DUDEK O WYMIANIE PREZESA TVP, SCHOWANIU TERLECKIEGO – DALEJ W DGP: “Prezes Kaczyński ma dwie drogi: kontynuację dotychczasowego kursu lub jego złagodzenie, bo zaostrzyć się raczej nie da. Pojawiają się wprawdzie pogłoski o projekcie dekoncentracji mediów, ale to świadczyłoby o niezrozumieniu wyników tych wyborów. Prezes je zrozumiał, stąd mało widoczny entuzjazm w niedzielę. On patrzy dalej od swojego otoczenia. Widzi, że wielkie miasta nie zostały wzięte, a na dłuższą metę trudno jest rządzić Polską, nie mając w nich poparcia. W końcu z każdym rokiem przenosi się do nich coraz więcej ludzi. Dlatego zostaje mu tylko utrzymanie kursu albo jego łagodzenie. Jeśli łagodzenie, to trzeba pomyśleć o zmianie prezesa telewizji, zmianie kierunku propagandy rządowej, może wymianie rzecznika partii, schowaniu marszałka Terleckiego. Czyli trzeba pokazać miłą, ciepłą twarz PiS, aby pozyskać wahających się”.
gazetaprawna.pl >>>

— DR JAROSŁAW FLIS O MOBILIZACJI JAK W 2007 – mówi w rozmowie z Jackiem Niznkiewiczem w RZ: “Widać wyraźnie, że mobilizacja wyborców następuje jak w 2007 roku. To bardzo poważne ostrzeżenie dla PiS, bo 2007 rok nie jest dla nich miłym wspomnieniem”.

— PIS ZALEDWIE WYSZEDŁ Z DOŁKA – DALEJ FLIS W RZ: “W dużych miastach jest zagrożenie związane z polaryzacją kraju. Jeśli następuje unarodowienie polityki lokalnej, to może się przełożyć na złe nastroje w kraju. Mimo że PiS zwiększył stan posiadania, to zaledwie wyszedł z dołka. Wybory samorządowe wygrał PiS, ale tylko na punkty”.
rp.pl >>>

— W PIS CHCĄ GŁOWY KURSKIEGO – Agnieszka Kublik w GW: “Ale kilka dni po wyborach w samym PiS za gorszy od oczekiwanego wynik wielu liderów obwinia… prezesa TVP Jacka Kurskiego. – To on odpowiada za uruchomienie antypisowskich emocji. To on zmobilizował negatywny elektorat PiS. Z buta potraktował wielkie miasta, ale i ludzi z tych mniejszych. Ta wulgarna ludowość przekazu, promocja obciachu w kulturze, jak Zenon Martyniuk i sam Kurski śpiewający „Oczy zielone”. Ta paździerzowa TVP Info z nachalnym komentarzem, tandetną propagandą i udawaniem niezależnego dziennikarstwa – wylicza jeden z posłów PiS”.
wyborcza.p >>>

— DUDA MÓWI JĘZYKIEM TROLLI PUTINA – Bartosz T. Wieliński w GW: “Skąd prezydent Andrzej Duda czerpie wiedzę o świecie, skoro mówi o niemieckich mediach milczących o gwałtach? Z rosyjskiej propagandy. To pokazuje horyzont intelektualny głowy państwa i sposób, w jaki postrzega skomplikowaną międzynarodową rzeczywistość”.
wyborcza.pl >>>

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI MOCNO O PAD: CZY POLSKA OSIĄGNĘŁA COŚ PRZEZ TĘ PYSKÓWKĘ? – pisze w RZ: “Pojawiają się pytania znacznie poważniejsze: czy Polska osiągnęła coś przez tę pyskówkę? Czy zbliżyliśmy się do realizacji naszych celów strategicznych, wśród których jest choćby zablokowanie Nord Stream 2? Czy rozwiązaliśmy jakiś problem w naszych dwustronnych relacjach z Niemcami? Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: nie. A zatem sporo wizerunkowych strat (bo do Dudy coraz mocniej przykleja się łatka eurosceptyka, co wcale nie ułatwi mu dalszych dyplomatycznych podbojów w Europie), a zysków mało bądź wcale. Warto było?”
rp.pl >>>

>>>

Klasyka krętactwa PiS. 7. nowela ustawy o Sądzie Najwyższym

>>>

Mazurek: Nie pracujemy w tej chwili nad projektem nowelizacji ustawy o SN

– Powtórzę to, o czym mówiliśmy. Będziemy respektować wyroki TSUE, natomiast czekam na propozycję, którą przedstawi ewentualnie rząd, ponieważ to rząd dysponuje materiałami, korespondencją, między polskim rządem a TSUE czy KE – stwierdziła Beata Mazurek na briefingu w Sejmie. – Nie pracujemy w tej chwili [nad żadnym projektem nowelizacji ustaw sądowniczych] – dodała. Jak zarazem podkreśliła, „mamy pełne prawo do tego, by reformować wymiar sprawiedliwości”.

Dworczyk o TSUE: Można zaryzykować stwierdzenie, że w ogóle nie mieli możliwości zapoznania się ze stanowiskiem Polski

– Trudno oprzeć się wrażeniu, że sytuacja była conajmniej dziwna. Przypomnijmy, polski rząd miał czas do 18 października, czyli do czwartku włącznie, żeby odnieść się do stanowiska trybunału, pytań. Zostało w czwartek wieczorem kilkudziesięciostronicowe stanowisko polskiego rządu wysłane do TSUE, a w piątek rano pojawiła się informacja o stanowisku TSUE. To oznacza, że nie mieli szans w sposób wnikliwy ze stanowiskiem polskiego rządu. Można zaryzykować stwierdzenie, że w ogóle nie mieli [sędziowie TSUE] możliwości zapoznania się z tym stanowiskiem, a to stanowisko TSUE było już wcześniej przygotowane – stwierdził Michał Dworczyk w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”.

Dworczyk: Postanowienie TSUE jest analizowane. W szczególności to, czy trybunał miał w ogóle prawo zajmować się tą problematyką

– W tej chwili jest ono analizowane [postanowienie TSUE]. W szczególności analizowane jest to, czy Europejski Trybunał Sprawiedliwości miał w ogóle prawo zajmować się tą problematyką. Dlatego że jedną z ważniejszych zasad funkcjonujących w ramach UE jest zasada przyznania. Mówi o tym, że organy UE mogą działać tylko w tych obszarach, w których zostało im przyznane prawo przez członków UE. Akurat jeśli chodzi o system sądownictwa, sprawiedliwości to jest obszar, domena państw narodowych. W związku z tym może się okazać, że w ogóle ten Europejski Trybunał Sprawiedliwości nie ma podstawy prawnej, żeby tą sprawą się zajmować. To musi być ocenione – stwierdził Michał Dworczyk w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”.

Dworczyk pytany o nowelizację ustaw sądowniczych: Nie mam takiej wiedzy. Trwa analiza postanowienia TSUE

– Nie znam tej wypowiedzi ministra Czaputowicza. Wydaje mi się, że chodziło i hipotetyczne działania, które mogą być podjęte po przeanalizowaniu decyzji TSUE. Wieczorem została wysłana kilkunastu stronicowa odpowiedź, a już rano pojawiła się decyzja. Trudno oprzeć się wrażeniu, że komuś zależało żeby wyborcy przed wyborami dowiedzieli się, jaka jest decyzja TSUE – stwierdził Michał Dworczyk w rozmowie z Piotrem Witwickim w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

Dopytywany, czy ustawa będzie nowelizowana, stwierdził: – Nie mam takiej wiedzy. W tej chwili trwa analiza czy TSUE ma prawo zajmować się tą problematyką.

— TRZASKOWSKI WCHODZI DO PIERWSZEJ LIGI, MOŻE MYŚLEĆ O TYM, BY STAĆ SIĘ NR 1 W PLATFORMIE – MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI W RZ: “Gdyby Trzaskowski wymęczył zwycięstwo w II turze, jego wygrana nie byłaby aż tak spektakularnym sukcesem, jakim jest dzisiaj. W efekcie Trzaskowski wchodzi do absolutnie pierwszej ligi polskiej polityki. Staje się osobą numer dwa w Platformie Obywatelskiej i może myśleć o tym, by stać się kiedyś osobą numer jeden”.
https://www.rp.pl/Wybory-samorzadowe >>>

— KOALICJA OBYWATELSKA SAMA NIE DA RADY – KONKLUZJA LESZCZYŃSKIEGO: “Wyborców lewicowych jest dziś w Polsce 10, może 15 proc. Jeśli zagłosują na jedno ugrupowanie – dowolne –  PiS nie będzie miał szans na samodzielną większość w wyborach parlamentarnych, a to od nich zależy przyszłość demokracji w Polsce. Partia rządząca utrzymuje na razie komfortową przewagę nad Koalicją Obywatelską. Nic nie wskazuje, aby mogła ona samodzielnie odsunąć PiS od władzy”.
https://oko.press/jest-taki-kraj-ktory-nie-ma-lewicy/

— CZY PIS UDERZY W MEDIA – LUDWIK DORN w GW: “Jakie jest możliwe drugie rozwiązanie? Od dawna suflują je redaktorzy pisowskich plujek – to uderzenie we wrogie „dobrej zmianie” media, czyli nowa ustawa medialna zwana przez PiS „dekoncentracyjną”. Jeden z niezawodnych braci Karnowskich przyczyny porażki upatruje w tym, „że pełna mobilizacja opozycji i jej mediów jest w stanie znacząco zbić poparcie dla PiS, i to w ostatnim, kluczowym okresie kampanii”. A drugi brat dopowiada: „Machina narracyjno-propagandowa III RP odzyskała siłę. Potężną siłę, zdolną narzucać totalny przekaz, organizować dowolne prowokacje i nagonki. Czy dziś można coś jeszcze zmienić? Na pewno, jeśli się nie spróbuje, będzie źle”. Co zatem zrobi PiS? Co nas czeka? Albo otwarcie kolejnego frontu, albo brak decyzji, który też jest decyzją, na ogół złą”.
http://wyborcza.pl >>>

— PYRRUSOWE ZWYCIĘSTWO NIEPOKOI WŁADZE PIS – Agata Kondzińska na jedynce GW: “– Jest obawa, że wyniki wyborów samorządowych mogą się powtórzyć w sejmowych – mówi mi na koniec doradca Kaczyńskiego. – Jeśli znowu wszyscy zjednoczą się przeciw PiS, to wygramy, ale władzy nie zdobędziemy. Musimy zacząć się wyciszać, zamykać fronty. Ale przyznam, że nasz obóz jest w tej sprawie podzielony”.
http://wyborcza.pl >>>

— KATARZYNA KOLENDA- ZALESKA: JAKIE ARMATY WYTOCZĄ PO TEJ KLĘSCE? – pisze w GW: “Wszystko to pokazuje, że perfekcyjne do tej pory kampanijne umiejętności PiS-u wyraźnie szwankowały. Przeszarżowali. Zwłaszcza Patryk Jaki przeszarżował. A już końcówka kampanii była totalną katastrofą. Spot o uchodźcach i haniebne odwołania do powstania warszawskiego pogrążyły i kandydata, i PiS. Nawet w kampanii są granice i świętości, których szarganie ma wysoką cenę. To z jednej strony pozytywna wiadomość. Z drugiej rządzący do walki o utrzymanie władzy będą musieli wytoczyć inne, potężniejsze armaty. Strach pomyśleć, jak daleko będą się chcieli posunąć”.
http://lodz.wyborcza.pl >>>

>>>

>>>

Kościuł, czyli koś i ciułaj kasę

Pisarka Manuela Gretkowska jasno określa swoje stanowisko wobec Kościoła katolickiego, który otrzymuje z pieniędzy polskich podatników ok. 14 mld rocznie.

Ewa Sadowska Cieślak (była doradczyni prezesa Narodowego Banku Polskiego – Leszka Balcerowicza) oraz internauci odnieśli się do sprawy pedofilii w Kościele katolickim i stanowiska Episkopatu.

Państwo teoretyczne

❗️Kilka tygodni po emisji reportażu Superwizjera „Działacz i kariera w państwowej spółce” rozmówca dziennikarzy zostaje zatrzymany na polecenie prokuratury… przypadek? 🤔 i chce być bezkarny 👇

Dalsza strategia działania metodą faktów dokonanych przez polski rząd być może pozostaje skuteczna w kwestii utrzymywania pożądanej mobilizacji elektoratu partii rządzącej, jednak długofalowo jest dla Polski fatalna w skutkach. Każdy kolejny miesiąc trwania otwartej konfrontacji z unijnymi instytucjami i Trybunałem Sprawiedliwości UE to większe zagrożenie olbrzymimi finansowymi karami, oraz stopniowe pogrążanie wizerunku naszego kraju na arenie międzynarodowej do poziomu, z którego przez długie dekady możemy się nie wygrzebać.

Jak ustaliła korespondentka RMF FM w Brukseli, najbliższe tygodnie będą dla Prawa i Sprawiedliwości czasem permanentnego tłumaczenia się przed szeregiem unijnych gremiów. Tylko w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, rząd czterokrotnie zostanie wezwany “na dywanik”, zarówno przez Parlamentem Europejskim, Radą UE czy unijnymi komisarzami. Unijny dyplomaci nie ukrywają, że chodzi o ciągłe wywieranie na Polskę presji tak, by rząd Prawa i Sprawiedliwości rozważył powstrzymanie wprowadzania w życie zmian, które otwarcie łamią zasady UE.

Biorąc z kolei pod uwagę fakt, iż kolejne polskie sądy zwracają się o pomoc w rozstrzygnięciu zapytań prawnych do TSUE, wszystkie wnioskując o tryb przyspieszony i zastosowanie środków zabezpieczających, lada moment te tłumaczenia mogą się odbywać już z wyrokami “skazującymi” w tle. Tym bardziej, że sądy stają się coraz bardziej śmiałe, już wprost zamieszczając w pytaniach prejudycjalnych tezę, że wprowadzone przez rząd rozwiązania dają władzy wykonawczej nieprawdopodobny wpływ na kwestie dyscyplinarne sędziów, a to w oczywisty sposób narusza ich niezawisłość i może wpływać na treść orzeczeń. Fragment zapytania z sądu w Gorzowie Wlkp. ujawnił na Twitterze Tomasz Skory z RMF FM.

Sędziowie najwyraźniej nie dają się zastraszyć, a efekt mrożenia, jaki ma wywołać demonstracyjne uruchamianie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, którzy takie pytania prejudycjalne do TSUE wysyłają, nie przynosi spodziewanych skutków, wręcz potwierdzając znajdujące się w pytaniach zarzuty.

Jeśli zatem Prawo i Sprawiedliwość nie chce trwale postawić się faktycznie poza unijnym systemem prawnym, prędzej czy później będzie musiało pójść na ustępstwa i to w najgorszym dla nich momencie, czyli w czasie wyborczego maratonu.

Od intensywnej obrony naszego międzynarodowego porządku opartego na regułach przez mieszanie się w wyborach i zmianę klimatu na przesłanie Mandeli i Wałęsy, jak nigdy nie kapitulować.

Zobacz najważniejsze fragmenty mojego przemówienia #UNGA:

— 3 PAŹDZIERNIKA PREMIERA KSIĄŻKI BARTŁOMIEJA SIENKIEWICZA – PAŃSTWO TEORETYCZNE: “Napisana ostrym językiem przez analityka i polityka. Bartłomiej Sienkiewicz, były minister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska, autor słynnego stwierdzenia, że „państwo polskie istnieje teoretycznie”, opowiada o kulisach polityki. Ale przede wszystkim pisze o państwie, które mimo zaklęć kolejnych ekip rządzących jest nadal obce dla swoich obywateli. Więcej, polskie państwo jest niezrozumiałe, a czasami wręcz dramatycznie nieporadne. W „Państwie teoretycznym” autor stawia tylko z pozoru paradoksalne pytania: „Dlaczego kodeks drogowy jest ważny dla obrony sądów?”, „Czy szkoła w Polsce jest formą demoralizacji?”, „Dlaczego pożary wysypisk śmieci to ostrzeżenie przed potencjalną wojną?”. Sienkiewicz zastanawia się, co można zrobić, żeby państwo w Polsce było sprawne, a nie teoretyczne. Przedstawia swoją receptę na polskie choroby w niebanalny, często zaskakujący sposób. Nie cofa się przy tym przed przyznaniem się do własnych błędów. Jest bezlitosny w demaskowaniu zakłamania polskiej polityki”.
https://arbitror.pl >>>

— ZWIASTUN DOBREJ ZMIANY: Dobra zmiana – oficjalny zwiastun nowego filmu Konrada Szołajskiego. “Pierwszy polski film dokumentalny o… dobrej zmianie. Jego bohaterkami są dwie kobiety, reprezentujące dwie strony politycznego podziału naszego kraju. Obserwujemy je w życiu codziennym, starając się zrozumieć, co i dlaczego je różni. Obie czują się patriotkami, tyle że dla Marty patriotyzm ma odcień narodowy i katolicki, a dla Tity – europejski i liberalny. Film jest ich intymnym portretem, a zarazem to rzetelny, społeczny dokument o współczesnej Polsce. Bohaterki filmu nic o sobie nie wiedzą, uczestniczą w manifestacjach po dwóch stronach barykady, odgrodzone barierkami i kordonem policji. Czy uda się kiedyś doprowadzić do tego, żeby mogły ze sobą porozmawiać?”
https://youtu.be/3TIxjOohwkc

— AGATA KONDZIŃSKA O GRUPIE TRZYMAJĄCEJ PAŁAC – pisze w GW: “Kędryna ironizuje: – Oczywiście, że jest grupa krakowska, tylko proszę napisać, że jestem w niej najstarszy. Bo jak coś takiego pojawia się w mediach, to potem dużo łatwiej załatwia mi się sprawy urzędowe. Kolarski podobnie: – Tak, grupa krakowska jest niezwykle wpływowa i każdy, kto zna historię sztuki, może sobie przyporządkować nazwiska. Grupa nie jest przypadkowa. Duda i Kędryna są przyjaciółmi z krakowskiej podstawówki i z harcerstwa. Kolarski to kolega prezydenta i z harcerstwa, i z liceum, był w jednej klasie z Agatą Kornhauser-Dudą. Znajomość Szczerskiego i prezydenta trwa od pierwszych rządów PiS w latach 2005-07. Duda był wiceministrem sprawiedliwości, Szczerski – wiceministrem spraw zagranicznych”.
http://wyborcza.pl >>>

>>>