Archiwa tagu: Adam Andruszkiewicz

Biskup Flaszka do Dudy jedzie, z drogi śledzie

Gdańska policja wysłała radiowóz na sygnałach, który pilotował auto wiozące abp. Sławoja Leszka Głódzia. Celem podróży była rezydencja Andrzeja Dudy w Juracie.

Podróż w eskorcie odbyła się w sierpniu 2018 r., dopiero teraz sprawa wyszła jednak na światło dzienne. Eskorta pozwoliła duchownemu na ominięcie korków i w miarę szybkie dotarcie do celu. Odbyło się to z ewidentnym naruszeniem przepisów; arcybiskupowi nie przysługuje bowiem prawo do policyjnego pilotażu.

Co właściwie abp. Głódź robił w Juracie? Pojechał tam, jak informuje „Gazeta Wyborcza”, na osobiste zaproszenie prezydenta Dudy. Wizyta miała nieoficjalny charakter. Dziennikarze zapytali o przebieg spotkania w kancelarii prezydenta. Najpierw dowiedzieli się oni, że wizyta w ogóle nie miała miejsca… „Wyborcza” potwierdziła więc, że wizyta miała miejsce – i otrzymała wtedy kolejną odpowiedź, w której stwierdzono, że poprzednio doszło do „pomyłki pisarskiej”…

Okazało się, że Kancelaria nie dysponuje kalendarzem spotkań prezydenta za 2018 r. „Kalendarz spotkań Prezydenta RP to materiał wewnętrzny, roboczy i niewiążący. Jest narzędziem biurowym, pomocniczym, wspomagającym organizację pracy, a umieszczenie w kalendarzu terminu jakiegoś wydarzenia ma czysto techniczny charakter i nie zaświadcza o tym, czy się ono odbyło lub odbędzie. Jeśli więc spotkanie miało miejsce, nie miało charakteru uroczystości czy wizyty oficjalnej” – napisano w liście.

Dziennikarze „Wyborczej” o więcej informacji zapytali Policję. „Policjanci, którzy pełnili tego dnia służbę, ułatwili metropolicie gdańskiemu przejazd na uroczystość, która odbywała się na Półwyspie Helskim. (…) Policjanci, którzy pełnili tego dnia służbę, ułatwili metropolicie gdańskiemu przejazd na uroczystość, która odbywała się na Półwyspie Helskim” – poinformowano w oficjalnym piśmie komendy miejskiej.

„Wyborcza” o sprawę zapytała również Komendę Wojewódzką. Redaktorzy zapytali o to, czy o sytuacji wiedział nadinspektor Jarosław Rzymkowski, komendant wojewódzki. „Komendant wojewódzki nie brał udziału w podejmowaniu tej decyzji. – Decyzje o tego typu działaniach policjantów podejmowane są na niższych stopniach kierowniczych” – odpowiedziała rzeczniczka komendanta. Z treści wiadomości niewiele wynika. Rzeczniczka stwierdziła również, że „osoby rangi arcybiskupa są uprawnione do wnioskowania o eskortę” – „Wyborcza” sprawdziła, czy rzeczywiście tak jest; okazało się, że w treści rozporządzenia MSWiA z 2 września 2002 r. nie ma o tym ani słowa.

Wizyta – nieoficjalnie – mogła mieć związek z urodzinami arcybiskupa, które miały miejsce dwa dni po spotkaniu. Na imprezie zorganizowanej przy parafii pw. Św. Ignacego Loyoli pojawili się m.in. o. Tadeusz Rydzyk i Piotr Duda.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS zaatakowali profil społecznościowy – SOK Z BURAKA krytykujący ich rządy. Jest to reakcja na pisowskie afery związane z hejtem w ich obozie.

Rządzący zareagowali na artykuł Sieci w którym czytamy, że zarządzający Sokiem z Buraka pracuje w warszawskim ratuszu.

– Powszechnie uważa się za stronę z memami, żartami związanymi z polityką. Ale do śmiechu jest tam tylko tym, którzy nienawidzą PiS, uwielbiają PO, nie przeszkadza im knajacki język publicznej debaty i nie silą się na weryfikowanie prawdziwości tego, co czytają. Bo Sok z Buraka to mieszanka drwin, manipulacji i kłamstw – opisuje propisowska gazeta.

Patryk Jaki postanowił zawiadomić prokuraturę. – Warszawski ratusz wycofał się z obietnic wyborczych. Nie było pieniędzy na żłobki, czy niepełnosprawnych, ale znalazły się pieniądze dla osoby, która organizuje Sok z Buraka, największe fekalia, ściek, fabrykę fejków w internecie, finansowaną z pieniędzy warszawiaków. To jest coś nieprawdopodobnego. Jutro skieruję…

View original post 1 648 słów więcej

 

Faszyzm w Polsce jest faktem

Zajścia podczas wczorajszego marszu równości w Białymstoku pokazały, że nagonka na mniejszości seksualne polityków i Kościoła prowadzi wprost do przemocy. Politycy PiS od miesięcy mówią o groźnej ideologii LGBT, przywilejach osób homoseksualnych i rzekomym panującym w Polsce równouprawnieniu. Tymczasem jak mogliśmy zobaczyć wczoraj, ta równość nad Wisłą oznacza prawo do siedzenia cicho i udawanie, że się nie istnieje, ponieważ każde otwarte przyznawanie się do orientacji przez osoby ze środowisk LGBT może skończyć się krzywymi spojrzeniami, wyzwiskami i na przemocy fizycznej jaką widzieliśmy wczoraj kończąc. Tak wygląda realizacja miłosierdzia Chrystusa przez obrońców “tradycyjnych wartości” w Polsce XXI wieku. To co miało miejsce w centrum Podlasia miało jednak szerszy wymiar. Nie doszło bowiem tam tylko do ataku niezorganizowanego tłumu na uczestników pokojowego zgromadzenia. Mamy bowiem tutaj także do czynienia ze skandaliczną próbą medialnej manipulacji, która próbuje tuszować zajścia w sposób godny Josefa Goebbelsa.

W prorządowym wPolityce.pl nie przeczytamy o atakach na demonstrantów, ale o… nietolerancji osób LGBT wobec osób o innych poglądach. Kiedy bowiem po jednej stronie kopano ludzi na chodnikach, prorządowe redakcje roztkliwiały się nad narodowcem, któryskarżył się, że oberwał… jajkiem. Relacje w wykonaniu niszowych Mediów Narodowych zostały wykorzystane masowo także przez pisowską farmę trolli:

Równocześnie wiceminister cyfryzacji z duma ogłosił, że wczoraj nie udało się LGBT sprowokować zamieszek, zignorował doniesienia o przemocy i na koniec zaatakował opozycje za chęć przyjmowania imigrantów:

W tym samym czasie dziennikarz TVP info stworzył teorię spiskową, że przemoc wobec uczestników marszu to… prowokacja samych protestujących:

Niegdysiejszy “niezależny bloger”, jak później ujawniono pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości, a dziś radny PiS Dariusz Matecki zaczął odwracać uwagę od wydarzeń poprzez wrzucanie skrajnych przypadków z zagranicy, które nie maja związku z polską rzeczywistością:

Do tego polityk ogłosił, że osoby LGBT wypowiedziały Polakom wojnę:

Do tego prawicowi dziennikarze krążyli jak sępy na marszu, próbując sprowokować uczestników i przechodniów. Liczyli oni, że uda im się zebrać głupie wypowiedzi, które będą wodą na młyn propagandy. Działa to bowiem tak, że po zebraniu kilkudziesięciu rozsądnych wywiadów wybiera się jeden czy dwa najbardziej kompromitujące, aby zrobić z nich symbol wszystkich uczestników. Jest to klasyczna forma manipulacji.

Jednak i w tym wczoraj coś poszło nie tak. W całym morzu hejtu doszło bowiem do bardzo pozytywnej sytuacji i pokazu społecznej solidarności. Media Narodowe próbowały sprowokować jedną z przechodzących i obserwujących zajścia z zewnątrz kobiet do krytyki protestujących. Ta jednak zamiast wejść w z góry założoną narrację jasno stwierdziła, że “Gdyby Jezus tu był, to byłby po stronie uciśnionych i niech Pan uważnie popatrzy, po której stronie są Ci uciśnieni”.

Dziennikarz nie dawał za wygraną i chciał drążyć narrację o “ideologii LGBT” co zostało skontrowane słowami, że “dusza nie ma orientacji seksualnej”. Także argument o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe został rozbity w sposób nieoczekiwany przez dziennikarza: “W Polsce ogromny procent dzieci wychowuje się w rodzinach, gdzie wychowują je pary jednopłciowe, mama i babcia”

Na ostatnie koło ratunkowe w postaci oskarżeń o pedofilię padły znamienne słowa: “Nie spotkałam się z tym, ale spotkałam się natomiast z ofiarami molestowania przez księży”.

Niestety takich sytuacji jak powyżej opisana w morzu nienawiści było zdecydowanie zbyt mało.

W ogromie kłamstw i manipulacji widać zatem wyraźnie, że dla PiS mniejszości seksualne nie są częścią naszego społeczeństwa, naszymi rodakami, którzy żyją razem z nami i są częścią naszej wspólnoty narodowej. Kiedy “Gazeta Polska” ogłosiła “Strefę wolną od LGBT” rząd nie protestował, a kiedy akcję skrytykowała ambasador USA, to usłyszała od polityków PiS, aby nie wtrącała się w nasze wewnętrzne sprawy.

Przyzwolenie na przemoc i obrzydliwa próba manipulowania wczorajszymi zdarzeniami pokazuje, że polska prawica realizuje żywcem to, o co oskarżali ją latami, często wydawało się na wyrost, jej przeciwnicy. O ile do 2015 roku mówienie o faszystowskich ciągotach PiS były przesadzone, to o tyle dziś stają się one faktem. Proszę sobie porównać reakcje na wczorajsze zdarzenia do tego, co miałoby miejsce, jeśli lewicowe bojówki zaatakowałyby uczestników procesji Bożego Ciała. PiS wprowadziłby zapewne specustawę, użył całego aparatu dochodzeniowego i przymusu państwa do złapania uczestników i jeszcze miałby na koniec ponad 50% poparcia w sondażach. Jednak wśród ofiar od zawsze byli równi i równiejsi.

Nie wiemy w jakim kierunku obecne trendy pójdą, ale warto mieć świadomość, że początkowe wykluczenie i dyskryminacja panująca w III Rzeszy także wydawała się dla ludzi z poza grup na celowniku władzy niegroźna. Nikt nie spodziewał się do jakiej ostatecznej formy one doprowadzą. Stad właśnie trzeba być czujnym i reagować, ponieważ nie chodzi o to, że PiS dziś po cichu planuje zamykanie LGBT w obozach, ale że przyzwolenie na obecne wykluczenie i przemoc tworzy furtkę do coraz bardziej radykalnych form dyskryminacji, której ostatecznego wyniku dziś nikt nie potrafi przewidzieć. Bierność jest zatem ryzykiem na jakie nie możemy sobie pozwolić.

Kmicic z chesterfieldem

Po co PiS właściwie wprowadził przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej i dlaczego istnieje niewielka szansa, by się z nich wycofał? Jest to instrument politycznego wpływania na sędziów, co już widać, ale być może sprawa jest poważniejsza i PiS potrzebuje izby dyscyplinarnej, by przykładowo ograniczyć do niej tylko kompetencje Sądu Najwyższego do uznawania wyborów w kraju za legalne i ważne. To bardzo niebezpieczny instrument i dlatego działania Komisji Europejskiej uważam za w pełni uzasadnione – mówi europeistka prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Instytutu Nauk Politycznych UW. – KE dała 2 miesiące na wycofanie się z przepisów dotyczących systemu dyscyplinowania sędziów. Niezastosowanie się do tego zalecenia KE prawdopodobnie będzie wiązało się ze skierowaniem sprawy do TSUE – dodaje

JUSTYNA KOĆ: KE rozpoczęła drugi etap postępowania o naruszenie prawa unijnego wobec Polski w sprawie nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów. Co to oznacza, z czym się wiąże i kiedy możemy odczuć konsekwencje?

PROF. RENATA MIENKOWSKA-NORKIENE: Komisja Europejska jest strażniczką europejskiego prawa, m.in. w tym…

View original post 3 114 słów więcej

 

Karnowscy – zaszczana i gnijąca propaganda pisowskich wlazodupców

Naukowcy z Oxfordu postanowili sprawdzić, jak przed wyborami europejskimi wygląda sytuacja rozpowszechniania dezinformacji m.in. w polskim internecie.

 

Co po PiS-ie?

W sobotę opozycja uliczna przegłosowała swój manifest i powołała Parlament Obywatelski. – Chodzi o to, żeby opozycja nie miała pustych szuflad i była przygotowana do przejęcia władzy po PiS – mówił Jacek Szymanderski, jeden z uczestników Kongresu Obywatelskich Ruchów Demokratycznych.

W sobotę opozycja uliczna z całej Polski zjechała się do Warszawskiego Domu Technika NOT. Około 80 fundacji, grup formalnych i nieformalnych wzięło udział w drugim Kongresie Obywatelskich Ruchów Demokratycznych. Byli m.in. Obywatele RP, KOD, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Miasto Jest Nasze, przyjechali nawet Wolni Obywatele Zamościa i Rebelianci Podkarpaccy. W sumie blisko 400 osób.

Co po PiS-ie?

Dużo mówiło się o potrzebie jedności. – Inaczej jesteśmy bez szans – mówiła Dorota Stalińska, aktorka i samorządowiec.

Witold Moszyński, prezes fundacji My Obywatele UE: – Jesteśmy pracodawcami polityków. Muszą mieć świadomość, że możemy ich zwolnić z pracy. Ale społeczeństwo obywatelskie czeka na sensowny projekt dla Polski, a nie wyłącznie na odsunięcie PiS od władzy.

Krytyka nie tylko rządów PiS-u, ale również PO pojawiała się zresztą często. – Nie chcemy powrotu do sytuacji sprzed 2015 roku. Ruchy obywatelskie i świadoma opinia publiczna mają odgrywać większą rolę, niż działo się to poprzednio – podkreślał Jacek Szymanderski z organizacji Długi Stół.

A co po Kaczyńskim? – pyta Waldemar Mystkowski (fragment).

Czyżby wspólną cechą polityków PiS było donosicielstwo, agenturalność, przypadłość charakterologiczna wszystkich złamasów, ludzi niegodnych zaufania?

Konteksty powyższych wypowiedzi i awansu są oczywiste, PiS gra na rozwalenie Unii Europejskiej. Więcej będziemy wiedzieli po wizycie wicepremiera Włoch Metteo Salviniego u Kaczyńskiego, lidera antyeuropejskiej Ligi Północnej, ten się nie kryje, że w polityce chodzi mu o rozbicie instytucji europejskich, a przy tym obnosi się z t-shirtem, na którym nosi portret swojego guru i sponsora, Władimira Putina.

Co miałoby zastąpić Unię Europejską? Oczywista oczywistość dla Kaczyńskiego, Salviniego, Marine le Pen i innych nacjonalistów, neofaszystów – egoizmy narodowe. A te wielokroć na naszych kontynencie przerabiano z takimi spektakularnymi „finałami”, jak I i II wojny światowe. Od 1945 roku gwarantem, iż do takich hekatomb nie dochodziło, była Unia Europejska. Jak to właściwie ujął szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker: „Wystarczy iść na cmentarz wojenny, by zdać sobie sprawę z tego, jaka jest alternatywa dla jedności europejskiej”.

I za tym optuje prezes PiS – za cmentarzem. Wybitna poetka Ewa Lipska pisze: „Był już taki egzamin z historii / kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali. / I został po nich uroczysty cmentarz”. Politycy opozycji wszystkich opcji muszą odstawić Kaczyńskiego i jego „złamasów” od rządów, bo zostanie po nas cmentarz.

>>>

Petycja w sprawie podjęcia prac legislacyjnych w celu uchwalenia ustawy o świeckim charakterze Rzeczypospolitej Polskiej

W imieniu Stowarzyszenia Inicjatywa Polska oraz tych Obywatelek i Obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którym leży na sercu świecki charakter Polski oraz realizacja zapisów art. 25 Konstytucji RP, zwracamy się do Sejmu RP z petycją w sprawie podjęcia prac legislacyjnych w celu uchwalenia ustawy o świeckim charakterze Rzeczypospolitej Polskiej.

Projekt ustawy wraz z uzasadnieniem stanowi załącznik do niniejszej petycji.

Zasady państwa świeckiego określone są w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i wynikają wprost z art. 1 Konstytucji, który stanowi, iż Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli oraz z art. 25 Konstytucji, który stanowi, iż władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ma więc obowiązek stwierdzić w drodze ustawy, że Polska jest państwem świeckim, w którym istnieje ścisły rozdział kościołów i związków wyznaniowych od państwa.

W celu zabezpieczenia świeckiego charakteru Rzeczypospolitej Polskiej należy ustanowić prawo, które wypełni zapisy Konstytucji. Praktyka pokazuje tymczasem, że kościoły, w szczególności Kościół katolicki, wywierają realny nacisk na władze publiczne w sferze materialnej i niematerialnej. Państwo polskie finansuje naukę religii w szkołach, czyli naukę wiary bez naukowych podstaw, finansuje składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych. Taki stan rzeczy i takie zachowania naruszają neutralność światopoglądową państwa. Przedstawiciele władz publicznych nie powinni eksponować swoich przekonań religijnych. Powinni zachowywać realną neutralność wobec wszelkich religijnych przekonań.

Celem ustawy jest:

– zaprzestanie finansowania lekcji religii ze środków publicznych, precyzyjne uregulowanie jej obecności w publicznych szkołach oraz wzmocnienie neutralności światopoglądowej systemu edukacji w Polsce;

– zaprzestanie finansowania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych oraz likwidacja Funduszu Kościelnego;

– likwidacja wspólnych komisji rządowo – kościelnych i ustanowienie jednej komisji złożonej z przedstawicieli rządu, kościołów, związków wyznaniowych oraz organizacji świeckich skupiających agnostyków i ateistów.

W poczuciu konieczności ustanowienia faktycznego rozdziału kościołów i związków wyznaniowych od państwa oraz wypełnienia zapisów art. 25 Konstytucji RP, zwracamy się o podjęcie prac legislacyjnych nad przedłożonym projektem ustawy.

Plik: projekt ustawy Świeckie Państwo preambuła

Plik: uzasadnienie ustawy Świeckie Państwo

Plik: tabela do zbierania podpisów

Strona internetowa akcji: www.inicjatywa25.pl

Podpisy pod petycją mozna również zbierać fizycznie. Jest to alternatywa dla tych, którzy popieraja nasz projekt, ale z różnych powodów są „wykluczeni cyfrowo”. Petycję po podpisaniu wersji papierowej prosimy o przesłanie na adres: Stowarzyszenie Inicjatywa Polska – Łódź, ul. Gdańska 40; 90-730 Łódź.

>>>

Rosyjska agentura rządzi PiS-em, a w konsekwencji Polską?

Liczba doniesień o uzależnieniu Polski od Rosji, która na różne sposoby steruje polskimi politykami z PiS i okolic, przekroczyła już dawno masę krytyczną, powyżej której wszelki racjonalny opór ustaje. Z narracji Piątka o Macierewiczu wynika jasno, że ten szaleniec przez całe dekady monitorowany jest i inspirowany przez rosyjskich agentów. Również tropy afery taśmowej prowadzą do Falenty, pisowskich agentów w służbach, no i, rzecz jasna, do Rosji.

Ktoś był zaskoczony? Nawet żałosny Andruszkiewicz, choć tak drobnego jest sortu, obstawiony jest ruską agenturą i namierzony przez Political Capital Institute jako tzw. agent wpływu. Rasistowskie męty, przebrane za bogobojnych polonusów, dziwni sponsorzy nabożnych „dzieł” medialnych, owi wielcy przyjaciele Polski i Pana Antoniego – to samo. W mediach zatrzęsienie publikacji na ten temat, ale jako że nic z tym nie możemy zrobić ani na to poradzić, to po prostu łykamy te niusy i jedziemy dalej. Nasza bezsilność – ich bezkarność. Taki jest teraz układ sił i emocji.

W sieci aż się roi od polskojęzycznych propagandowych tożsamości agenturalnych. Niezliczone wpisy, komentarze, a nawet całe media – polska sieć staje się w coraz większym stopniu bajorem zamulanym przez ruskie boty, a raczej rynsztokiem. Trudno powiedzieć, jak daleko sięga rosyjska infiltracja, ale skoro Tomasz Piątek i Grzegorz Rzeczkowski twierdzą, że sięga najbliższych doradców Kaczyńskiego, to dlaczego mielibyśmy im nie wierzyć? To zawodowcy, wykonujący bardzo specjalistyczną i niebezpieczną pracę śledczą. Bylibyśmy niewdzięcznikami, lekceważąc efekty ich śledztw. Zresztą skoro od dawna już wiadomo, że rosyjskie służby starają się wspierać warchołów, faszystów i innych rozrabiaków na całym świecie, a nawet mieszać się do wyborów w USA i zachodniej Europie, to niby dlaczego mielibyśmy jakoś specjalnie nie dowierzać wiadomościom o dziwnych relacjach polskich polityków z dziwnymi ludźmi ze Wschodu?

Przy tym horrorze, jaki zafundował nam PiS, nasze dawne ekscytacje meczami tenisowymi Kwaśniewskiego z rosyjskim szpiegiem, a tym bardziej rewelacje o Oleksym, który jeszcze jako sekretarz wojewódzki PZPR dostarczał Ruskim jakieś materiały, wydają się dziecinadą. Dziś trzeba sobie powiedzieć jasno – Polska realizuje plan polityczny Moskwy, którego centralnym punktem jest osłabienie Unii Europejskiej. Pożytecznymi idiotami, pomagającymi Rosji dezintegrować Zachód, są różni mali faszyści i więksi dyktatorzy na obrzeżach Zachodu, tacy jak Orbán i Kaczyński. Nacjonalizm i ksenofobia są doskonałą pożywką dla kampanii nienawiści i anarchizującego „uogólnionego zbuntowania”, które Rosja stara się pobudzać wszędzie na świecie. Destabilizując świat, sama jawi się jako oaza spokoju i racjonalności – razem z Chinami, rzecz jasna. A takie kraje jak Polska to tylko pionki w tej grze. Wyizolowana, skompromitowana Polska to dla Rosji marchia, czyli ziemia niczyja, terytorium potencjalnie sporne…

O tym, jak bardzo jesteśmy już bezbronni wobec Rosji, najlepiej świadczy całkowity zanik stosunków dyplomatycznych z imperium, z którym przecież graniczymy. Putin nie potrzebuje z nikim tutaj rozmawiać. Nie ma o czym. Relacje z Polską załatwiane są na poziomie służb – dyplomacja nie odgrywa już żadnej roli. Jesteśmy jako państwo ignorowani. Miło, że chociaż KGB ma jakiś budżet na obsługę Przywiślańskiego Kraju. Pewnie oszczędnościowy, ale dobre i to. Zawsze to jakaś satysfakcja, że wydają na nas jakieś pieniądze.

Dla Kremla władze w Warszawie to banda żałosnych pętaków i idiotów, umiejących tylko skamlać o amerykańskie rakiety i łasić się do wujka Sama, który mniej więcej tak się z nimi liczy jak z Namibią i Paragwajem. Wszystko, na co możemy liczyć, to poklepanie po plecach ciężką owłosioną łapą starego Jankesa. Moskwa nie musi się przed nikim tłumaczyć, ile jabłuszek i wieprzowinki sprowadza lub nie sprowadza z Polski. Ani którędy puszcza rurkę. Jeszcze może Angela się zafrasuje czasem, bo, wiadomo, wojna była, ale Angela już kartony pakuje. Się sentymenty zaraz w Belinie skończą.

Paranoja smoleńska, którą rozpętali Kaczyński z Macierewiczem, dostarczyła Rosjanom doskonałego pretekstu do lekceważenia Polski. Niby dlaczego mieliby poważnie rozmawiać ze świrami, którzy oskarżają ich o zamordowanie prezydenta (w zmowie z polskim premierem w dodatku)? I nikt nie będzie miał do Rosji pretensji, że w takich okolicznościach traktuje Polskę jak powietrze. W dużych rozgrywkach upraszcza się pole gry – tam, gdzie chodzi o gaz, rakiety, Bliski Wschód i inne sprawy dużych chłopców, maluchy są odsyłane do domu. Jeśli go mają. Polska już nie ma.

Jesteśmy krajem sierotą. Nic ważnego nie produkujemy, nie wnosimy, nie zagrażamy nikomu. Przez jakiś czas wydawało się, że należymy do rodziny, ale to było złudzenie. Byliśmy fajni, mądrzy, postępowi, obiecujący. Było, minęło. Teraz jesteśmy „bijącym sercem Europy” – żałosną Beatą Szydło i żenującym Mateuszem Morawieckim, straszącymi na korytarzach i przeszkadzającymi na zebraniach. Śmieszni dla gojów, a wkurzający dla Żydów. Jakieś gospodarstwo pomocnicze Watykanu. Kawał przetrzebionej puszczy. Cholera wie, co jeszcze. Wstali sobie z kolan, a kolanka spod krótkich spodenek wystają, całe w jodynie. Za górami, za lasami jest Warszawa, a w Warszawie podobno jakiś przedpotopowy dziwak nazwiskiem Katschynsky, którego jednakże nikt na oczy nie widział i nie wiadomo do końca, czy naprawdę istnieje. Wszyscy pytają o niego Tuska, a Tusk się głupio uśmiecha i przeprasza. Tak se ludzie wybrali, cóż począć.

Nasza sytuacja jest przerażająca. Nie tylko wypadliśmy już z Unii Europejskiej, do której należymy jeszcze tylko formalnie, w dodatku wpadliśmy w łapy Rosjan, a USA mają to w nosie. Pies z kulawą nogą nie będzie się za nami wstawiał, gdyby „zielone ludziki” pojawiły się na Zasaniu albo na „marszu niepodległości”. Nie mamy własnych sił obronnych, żadne społeczeństwo Zachodu nie da nam swoich dzieci, żeby ginęły za Gdańsk, więc co?

Wydaje mi się, że poziom złudzeń i nieodpowiedzialności, z jakim mamy dziś w Polsce do czynienia, odpowiada temu z drugiej połowy lat 30. Wtedy też mieliśmy piękne sojusze – najpierw z Niemcami, a potem z Wielką Brytanią. I armię też mieliśmy piękną – wyszczotkowane końskie zady aż błyszczały na paradach. Marzyliśmy o koloniach i wysłaniu Żydów na Madagaskar. A potem było wiadomo co. Ale spokojnie, Rosja nie ma żadnego powodu, aby na nas napadać. Wystarczy, że będzie nas kontrolować i trzymać z dala od Zachodu. Witajcie więc w rosyjskiej strefie wpływów i uszy do góry!

Przy tym horrorze, jaki zafundował nam PiS, nasze dawne ekscytacje meczami tenisowymi Kwaśniewskiego z rosyjskim szpiegiem, a tym bardziej rewelacje o Oleksym, który jeszcze jako sekretarz wojewódzki PZPR dostarczał Ruskim jakieś materiały, wydają się dziecinadą. Dziś trzeba sobie powiedzieć jasno – Polska realizuje plan polityczny Moskwy, którego centralnym punktem jest osłabienie Unii Europejskiej.

Depresja plemnika

W plebiscycie na słowo roku 2018 wygrała „Konstytucja”. Ja stawiałam na „serce”. A na drugim miejscu na „żarówkę”. Tym bardziej, że za sprawą przedstawicieli partii aktualnie rządzącej, serce z żarówką nieoczekiwanie wpisały się nam w kontekst europejski.

Bo tak: pan premier Morawiecki, w ramach kampanii przed wyborami do PE, dokonał analizy europejskiej anatomii pod kątem etnicznym i wyszło mu, że Polska to Serce Unii. I to by się zgadzało. Bo Zachód od stuleci utożsamiany jest z Rozumem.

Serce jest też symbolem miłości, która owładnęła partią aktualnie rządzącą. To niespodziewane uczucie spadło na formację władzy akurat tuż przed wyborami. No, ale z miłością tak właśnie bywa, że kto się czubi, ten się lubi.

Gwałtowność uczucia ku Unii może też, po trosze, wynikać ze specyfiki naszego Serca, bo funkcjonuje ono nieco na przekór oficjalnej wiedzy medycznej. Mamy je – otóż – po prawej stronie, bowiem trudno, żeby cokolwiek pod rządami aktualnej władzy…

View original post 2 382 słowa więcej

Zdziecinnienie Polaków podczas 3 Króli. Ciemnogród trzyma się mocno

Oto Polska zdziecinniała. Kiepski mit 3 Króli sprzed dwóch tysięcy lat ma wzięcie wśród niedouczonych Polaków.

Depresja plemnika

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, uznający, że Polska przeprowadzając ekshumację Arkadiusza Rybickiego i Leszka Solskiego wbrew woli ich żon naruszały art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, uzyskał statut prawomocnego. Państwo polskie nie odwoływało się od wyroku.

>>>

Awantura wokół nominacji Adama Andruszkiewicza na wiceministra cyfryzacji doprowadziła do ponownego przywołania w mediach równie skandalicznych nominacji, których symbolem stał się Bartłomiej Misiewicz. Ten ostatni poczuł się jednak porównaniami do byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej głęboko urażony i postanowił zabrać w sprawie głos. Można powiedzieć, że doszło między politykami do pewnej licytacji, kto bardziej nadaje się do pełnienia funkcji wiceministra. Pupil Antoniego Macierewicza jest przekonany, że to on o wiele bardziej nadaje się na takie stanowisko.

Andruszkiewicz ukończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie w Białymstoku i bardzo podkreślał, że posiadanie wyższego wykształcenia jest niezwykle ważną kompetencją na stanowisku wiceministra. Bartłomiej Misiewicz pochwalił się jednak znacznie dłuższą listą “osiągnięć”:

“Widzę, że znów brakuje arg. i wyciera…

View original post 1 532 słowa więcej

Blondynka plus. Program PiS dla podreperowania libido kolesi Kaczyńskiego

Dla pisowców kasa państwa to Sezam. Wpadła banda Alibaby i partyjnych rozbójników – i grabi Polskę.

Depresja plemnika

Były szef departamentu operacyjno-śledczego w CBA, Paweł W. w grudniu został powołany na stanowisko kierownicze w Biurze Przeciwdziałania Nadużyciom i Audytu w Państwowych Portach Lotniczych.

Być może nie byłoby w tym fakcie nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że na Pawle W. ciąży oskarżenie prokuratury za jazdę samochodem bez prawa jazdy. Zostało mu ono wcześniej zabrane za przekroczenie dozwolonej liczby punktów karnych.

Paweł W. jest doskonałym przykładem na proceder obsadzania ważnych stanowisk państwowych ludźmi związanymi z Prawem i Sprawiedliwością, tym bardziej, że poprzednie swoje stanowisko w CBA również zawdzięczał partyjnemu powiązaniu.

Powołanie Pawła W. na szefa BPNiA może mieć powiązanie ze zwolnieniami ludzi, nawet z kilkunastoletnim stażem pracy, ale nie związanych z partią rządzącą.

„Musiałam zwalniać dyscyplinarnie pracowników z 10-20-letnim stażem pracy, prawie we wszystkich przypadkach bez uzasadnienia” – mówiła dziennikarzom „Wyborczej” była kadrowa PPL, Renata Grzywna, która też została zwolniona.

Nadrzędnym celem Biura Przeciwdziałania Nadużyciom i Audytu jest według prezesa PPA…

View original post 41 słów więcej