PiS ma w czterech literach swoje wyborcze gruszki na wierzbie, ciemny ludzie polski

Emilewicz: Przygotowaliśmy tzw. congestion tax. To jest podatek wprowadzony od sklepów wielkopowierzchniowych. Nie od obrotu, ale od trudności, jakie taki sklep tworzy w tkance miejskiej

– Przygotowywaliśmy dla premiera Morawieckiego, rozmawialiśmy o tym wiosną, rozwiązanie podatkowe, które zostało wprowadzone np. w Hiszpanii w ubiegłym roku, tzw. congestion tax, który nie będzie kwestionowany przez Komisję Europejską. To jest podatek wprowadzony od sklepów wielkopowierzchniowych, ale nie od obrotu, od poziomu uzyskiwanych dochodów, ale od trudności, jakie taki sklep wielkopowierzchniowy tworzy w tkance miejskiej. Zwiększone korki, większe inwestycje drogowe, które muszą powstać. Jest przelicznik, algorytm, który się wylicza i który można nałożyć na sklepy – mówiła Jadwiga Emilewicz w rozmowie z Joanną Komolką w programie „Gość Radia ZET”.

– Będziemy chcieli ten podatek wprowadzić. On nie budzi żadnych wątpliwości. Jesteśmy na końcu listopada. Myśmy przygotowywali założenia koncepcyjne, przegląd prawny. Jeśli rząd powstanie stosunkowo szybko, to być będziemy w stanie dopracować go do końca tego roku. Mógłby zacząć obowiązywać od początku przyszłego roku – dodała Emilewicz.

Na naszych oczach umierają kolejne kluczowe obietnice wyborcze PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego zdążyła zapowiedzieć, że może nie zdążyć z pakietem ustaw dla przedsiębiorców i emerytów, które miała uchwalić w ciągu 100 dni od ponownej wygranej. Nie dojdzie również w przyszłym roku do kwotowo-procentowej waloryzacji emerytur dla najbiedniejszych. A co najważniejsze – z dużą dozą prawdopodobieństwa nie dojdzie także do uchwalenia pierwszego w historii zrównoważonego budżetu.

Zacznijmy od pakietu, określanego w kampanii wyborczej jako „kluczowe rządowe projekty”. Chodzi o mały ZUS-u dla firm, 13. i 14 emerytury, pakiet badań profilaktycznych, program budowy 100 obwodnic i plan na rzecz równych dopłat dla polskich rolników. Już w dzień po wyborach 14 października w Radiu ZET szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk stwierdził, że może się nie udać ich wdrożyć. Dlaczego? „Nie ma jeszcze decyzji, który z tych projektów, część z nich to ustawy, a część programy, będzie realizowany jako pierwszy. Natomiast w ciągu pierwszych 100 dni zostanie rozpoczęta realizacja tych programów” – powiedział enigmatycznie Dworczyk.

Jeśli chodzi o renty i emerytury, rząd obiecywał w kampanii zmianę sposobu ich waloryzacji. Obecnie rosną one o ustalony procent (wskaźnik inflacji + 20 proc. realnego wzrostu płac). W efekcie najbiedniejsi dostają jedynie groszowe podwyżki, bogatsi natomiast- sporo większe. W kampanii usłyszeliśmy, że lepsza będzie waloryzacja procentowo-kwotowa. PiS obiecał więc, że minimalna coroczna procentowa waloryzacja nie będzie niższa niż 70 zł. Po wygranych wyborach okazało się, że sprawa jest już nieaktualna. Zniknął też zupełnie temat podwyżki dodatków pielęgnacyjnych dla emerytów w wieku 75 lat lub starszych (dziś jest to 222 złote brutto)…

Mało tego, także i głośna zapowiedź PiS dot. zrównoważonego budżetu jest najpewniej już nieaktualna. Za wszystkim stoi upadek pomysłu zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS. W efekcie resortowi finansów zabraknie do zamknięcia budżetu bez deficytu ok. 5 mld zł netto! Za to odetchnęły najbardziej innowacyjne branże w naszym kraju. Jarosław Gowin już jakiś czas temu powiedział, że budżet na przyszły rok – zachwalany jako pierwszy taki od 30 lat – trzeba będzie znowelizować i zrobi to „przyszły rząd i przyszły parlament”.

Wicepremier miał stwierdzić też, że niewielki deficyt „byłby i tak wielkim sukcesem”. To samo powtórzył kilka dni temu rzecznik rządu Piotr Müller, który dodał, że to „prawdopodobny wariant”. Warto zauważyć przy tym, że PiS nawet nie wpisał do budżetu 13. emerytury. Tymczasem, gdyby chciał forsować ten pomysł za rok, dojdzie do złamania reguły finansowej, zgodnie z którą każdy „sztywny wydatek” z państwowej kasy powinien być zrównoważony wpływami. A 13. emerytura wyniosłaby ok. 10 mld zł rocznie.

Kmicic z chesterfieldem

– „Złożyliśmy do sądu zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie zarzucanego przez G. Birgfellnera Jarosławowi Kaczyńskiemu oszustwa wielkich rozmiarów” – poinformował na Twitterze Roman Giertych. On i Jacek Dubois są pełnomocnikami austriackiego biznesmena.

11 października prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa z zawiadomienia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o budowę w centrum Warszawy dwóch wieżowców przez pisowską spółkę Srebrna.

Prokuratura, którą nadzoruje Zbigniew Ziobro, podjęła tę decyzję tuż przed wyborami do parlamentu. „Prokuratura odmówiła śledztwa dot. dwóch wież Kaczyńskiego – sprawa trafi do sądu”.

Dodajmy, że tego samego dnia prokuratura odmówiła również wszczęcia śledztwa w sprawie zawiadomienia, które złożyli posłowie PO. Dotyczyło ono możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego poprzez m.in. płatną protekcję, powoływanie się na wpływy oraz przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Internauci w komentarzach obawiali się, że po ewentualnym uwzględnieniu przez sąd zażalenia, prokuratura niewiele zrobi:…

View original post 1 329 słów więcej

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s