Seksafera powali PiS. Polska to nie burdel

„Wobec insynuacji i kłamstw, które pojawiły się w przestrzeni publicznej, informuję, że Marszałek Sejmu będzie stanowczo bronił swojego dobrego imienia i reprezentowanego urzędu. Działania na drodze prawnej odbędą się z wykorzystaniem możliwości postępowania karnego oraz cywilnego” – napisał na Twitterze Andrzej Grzegrzółka, dyrektor biura prasowego Kancelarii Sejmu.

Sprawa dotyczy tzw. afery podkarpackiej, w którą zamieszani byli biznesmeni, politycy i przedstawiciele służb. Funkcjonariusz CBA, Wojciech J. został oficjalnie wysłany na Podkarpacie w celu zbadania wspomnianej afery, a mniej oficjalnie miał za zadanie dowiedzieć się czy istnieją nagrania z agencji towarzyskich z udziałem polityków PiS. Jak usłyszał Wojciech J. od swojego szefa „takich nagrań może być tysiące.” Na miejscu okazało się, że dotarcie do taśm nie było zbyt trudne, a na jednej z nich pojawia się podobno wspomniany wcześniej polityk. „Nagranie jest dobrej jakości. Prawdopodobnie zostało sporządzone w agencji na tzw. Zameczku pod Rzeszowem. To znany, oddalony kilkadziesiąt kilometrów od miasta zespół pałacowy, z luksusowymi pokojami.”

Zarówno w Zameczku, jak i w innych podkarpackich domach publicznych często dochodziło do imprez z udziałem polityków i biznesmenów. Większość z nich było ochranianych przez byłego funkcjonariusza CBŚ Daniela Ś. Jak się okazało Daniel Ś. oprócz ochraniania zajmował się sprowadzaniem prostytutek z Ukrainy i nagrywaniem prominentnych osób. „Wszyscy wiedzieli, że Daniel Ś. nagrywał osoby w domach publicznych: polityków, funkcjonariuszy. Ustaliłem, że co jakiś czas wyjeżdżał na Ukrainę. Wywoził pieniądze, żeby je zdeponować w banku na Ukrainie (…) Ale nie tylko pieniądze. Oprócz tego woził nagrania” – powiedział Wojciech J. w rozmowie z „Faktem”.

Po ujawnieniu tych informacji przez Wojciecha J., CBA odcina się od swego, już byłego funkcjonariusza twierdząc, że nigdy podczas służby nie zarejestrował on „materiałów w formie elektronicznej, w formie płyt”, za to często korzystał ze zwolnień lekarskich wystawianych przez lekarza psychiatrę. W związku z powyższym CBA „złożyło do prokuratury zawiadomienie wobec Wojciecha J., dotyczące poświadczenia nieprawdy i złożenia zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie.” Mecenas Beata Bosak – Kruczek, pełnomocnik Wojciecha J., stanowczo zaprzecza jakoby jej klient leczył się psychiatrycznie i zataił ten fakt w procesie rekrutacyjnym w CBA. Jak udało się ustalić dziennikarzom Wirtualnej Polski wkrótce jedna ze stacji telewizyjnych opublikuje materiały potwierdzające opisywaną sprawę nagrań.

Wszystko zaczęło się od artykułu w „Nie”, w którym Andrzej Rozenek opisał historię byłego oficera CBA Wojciecha J. Miał on mieć rzekomo informacje, a nawet taśmę z nagraniami, będącą dowodem na obecność marszałka Sejmu w agencji towarzyskiej.

Według Wojciecha J. nagranie to, które dostał od informatora, zniknęło z szafy pancernej, a wobec niego wszczęto postępowanie sprawdzające, wysłano na badania psychiatryczne i oddano do dyspozycji szefa.

Po kilku dniach na te rewelacje zareagował marszałek Kuchciński i napisał na twitterze: „Przypisywanie najgorszych czynów bezpodstawnie jest jedną z najcięższych form pomówienia i zniesławienia, szczególnie, gdy dotyka funkcjonariusza publicznego, którym jest Marszałek Sejmu, jak i każdy poseł. Kto powtarza te oszczerstwa musi liczyć się z odpowiedzialnością prawną”.

Warto zaznaczyć, że były oficer CBA Wojciech J. nikomu z dziennikarzy, z którymi się skontaktował, wbrew zapowiedziom, nie przedstawił rzekomej taśmy.

CBA złożyło w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przez b. agenta Biura Wojciecha J. Według nieoficjalnych informacji PAP, zawiadomienia miały trafić do Prokuratury Regionalnej w Warszawie i mają nadaną klauzulę tajności.

Również dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka poinformował PAP, że w związku z publikacją tygodnika NIE, Kancelaria Sejmu złożyła zawiadomienie do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa. Zawiadomienia dotyczą znieważenia funkcjonariusza publicznego oraz zniesławienia. Ponadto do wydawcy tytułu wysłano wezwanie przedsądowe z żądaniem publikacji przeprosin oraz wpłaty zadośćuczynienia w wysokości 15 tys. zł na rzecz Caritasu Polska.

Co Kuchciński potrafi? To intelektualny Kononowicz. A domy publiczne to właściwe dla niego miejsce. Dlaczego jednak płaci z naszego (bo pensja w Sejmie z budżetu)? Dlaczego kompromituje imię Polaka ten niedojda?

Depresja plemnika

Ciężkie chwile przeżywa Marek Kuchciński po publikacji w „Nie” tekstu o seksaferze na Podkarpaciu. Marszałek już na początku tygodnia żądał od tygodnika przeprosin oraz wpłaty 15 tys. zł na Caritas, ale do dzisiaj Andrzej Rozenek, autor publikacji, żadnego pisma w tej sprawie nie otrzymał.

W rozmowie z Anną Dryjańską Rozenek przyznał, że nie widział taśmy z nagraniem, ale jak mówi „mój tekst dotyczy treści zawiadomienia, które do prokuratury skierował Wojciech J. Nie wykroczyłem poza ten dokument ani jednym słowem. Sprawdzenie, czy to, o czym pisze Wojciech J. jest prawdą, czy nie, należy do prokuratury”. Wierzy, że te taśmy istnieją, na co wskazują „materiały dowodowe złożone…

View original post 248 słów więcej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s