Szukanie zamachu na siłę

Wiadomo było, że po zabójstwie prezydenta Gdańska, partia rządząca musi znaleźć cokolwiek, byle tylko pokazać, że i jej politycy nie mogą czuć się bezpiecznie. Jak z nieba spadł im mężczyzna, który wjechał w zabezpieczenia przy Pałacu Prezydenckim. SOP i policja uznały sytuację za groźną, kierowca został zatrzymany, a w Polskę poszła informacja o ewentualnej próbie zamachu na głowę państwa.

Jaka powinna być procedura w takim przypadku? Przede wszystkim łańcuch powinien być opuszczony, by nikt niepowołany nie mógł dostać się na teren Pałacu Prezydenckiego. Kierowca, nie posiadając przepustki, powinien być natychmiast cofnięty za łańcuch. Pracownicy SOP powinni zareagować błyskawicznie i natychmiast kierowcę obezwładnić, tym bardziej że nie odpowiadał on na żadne pytania i sprawiał wrażenie osoby niezrównoważonej. Zawiodła również policja, która powinna ostrzec, że Tomasz S, jadąc pod prąd, dopiero co potrącił policjanta na ul. Focha

„Fakt” dotarł do nagrań i okazuje się, że cała ta historia została nieźle podkoloryzowana. Na zdjęciach wyraźnie widać, że volkswagen golf niczego nie musiał sforsować. Wjechał sobie spokojnie na teren Pałacu Prezydenckiego, bo między słupkami przed nim nie było żadnego łańcucha. W kilka minut później Tomasz S, na polecenie SOP wycofał samochód, a w międzyczasie założono łańcuch, który miał uzasadniać tezę o sforsowaniu. Policja pojawiła się na miejscu zdarzenia dopiero po 10 minutach.

Nie ma co, całe to wydarzenie to ostra kompromitacja SOP i policji. Gdyby rzeczywiście był to terrorysta, to miałby czas, by spokojnie wysadzić Pałac Prezydencki. Na szczęście tak się nie stało, a sytuację nieźle podsumował jeden z internautów, „jaki prezydent, taki zamach. Jedyne osoby, które mogą zrobić krzywdę panu prezydentowi, to jego ochroniarze…”.

Duda to tylko dudek, który chciałby zostać bohaterem. Szukanie zamachu na siłę dla tego wystraszonego niedołęgi.

Depresja plemnika

W trakcie przesłuchania, do którego doszło 13 marca, Gerald Birgfellner dodał nowe, ważne szczegóły do sprawy „koperty dla księdza”.

Przypomnijmy: mowa o środkach finansowych, przeznaczonych dla ks. Sawicza, członka Rady Fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Bez zgody rady fundacji spółka Srebrna nie mogłaby się zająć działalnością deweloperską. Dlatego po otrzymaniu gotówki ksiądz miał złożyć podpis pod odpowiednią uchwałą. Birgfellner, jak wynika z jego zeznania, 7 lutego 2018 roku przywiózł do centrali PiS 50 tys. zł w gotówce, do czego miał go nakłonić sam Jarosław Kaczyński.

Teraz Birgfellner dodał nowe szczegóły do swoich zeznań. Według Austriaka Kaczyński miał mu proponować, żeby przekazać ks. Sawiczowi nie 50 tys. zł, a kwotę… dwukrotnie wyższą. Jednak biznesmen miał wówczas odpowiedzieć, że na szybko zdobędzie jedynie 50 tys. zł ze swoich prywatnych środków. Wspomnianego już 7 lutego 2018 roku Birgfellner pojawił się w siedzibie PiS po południu. Widział tam Sawicza i dostał informację, że ksiądz…

View original post 2 148 słów więcej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s