Kaczyński chce mieć prawo, które będzie podporządkowane jego woli, a nie Konstytucji i prawu europejskiemu

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf odniosła się w TVN24 do słów Jarosława Kaczyńskiego, że rząd będzie się odwoływał od decyzji TSUE, zawieszającej pisowską ustawę o SN. – „Nie wiem, do kogo. Nie chcę tutaj kpić. Pan Kaczyński chyba nie bardzo zna prawo europejskie. Rząd nie może się odwołać do kogoś wyższego, bo już nie ma nikogo wyższego” – stwierdziła prof. Gersdorf.

Odniosła się też do złożonego przez Zbigniewa Ziobrę wniosku do TK w sprawie zbadania zgodności zapisów unijnego Traktatu z ustawą zasadniczą. Przypomniała, że cały Traktat został w 2006 r. uznany za zgodny z polską Konstytucją.

„To jest jakieś nieporozumienie dla mnie, żeby w ogóle Trybunał Konstytucyjny mógł o tym decydować. Ja to oceniam negatywnie jako chęć zastopowania działalności sądów, polegającej na stawianiu pytań prejudycjalnych co do zgodności z prawem unijnym rozwiązań przyjętych przez polski parlament” – powiedziała Pierwsza Prezes SN.

>>>

Na pytanie o konsekwencje ewentualnego wyroku TK, mówiącego o niezgodności Traktatu z Konstytucją, stwierdziła, że „byłby to najczarniejszy scenariusz”. – „Jeżeli mówimy, że ten traktat nam nie odpowiada, nie jest zgodny z Konstytucją, mimo że go negocjowaliśmy i podpisaliśmy, to znaczy, że się z nim nie zgadzamy”. Dodała, że w praktyce oznaczałoby to „pierwszy krok do wystąpienia Polski z UE”.

Prof. Gersdorf została poproszona o komentarz do najnowszej wypowiedzi Andrzeja Dudy, który podczas wizyty w Berlinie powiedział, że był „zszokowany”, gdy dowiedział się, że w SN zasiada obecnie kilkunastu sędziów, którzy byli „członkami komunistycznego aparatu represji, że są sędziowie, którzy w latach stanu wojennego skazywali opozycjonistów na kary więzienia”. – „To nie mieści mi się w głowie, żeby głowa państwa tak mówiła o sędziach, ponieważ to o czym mówi, to są przypadki dwóch kolegów, którzy byli zmuszeni zasiadać w sądzie wojskowym w stanie wojennym. Takie było prawo i wzięto ich z sali sądowej do tego i orzekali jak najłagodniej mogli. Prezes Strzembosz przyjął ich do pracy, wiedząc o tym wszystkim. Taka była sytuacja. Pan prezydent Duda wtedy był małym chłopaczkiem, no to nie mógł o tym wiedzieć. Na pewno się nie zhańbili i nie były im wytoczone żadne procesy” – podkreśliła Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego.

Gersdorf o terminie wydania zabezpieczenia TSUE: To jest zabezpieczenie trybunału w Luksemburgu, nie w Polsce, żadnych podtekstów być nie może

– To jest zabezpieczenie trybunału w Luksemburgu, nie w Polsce, żadnych podtekstów być nie może. Kampanii nie prowadzi sąd w Luksemburgu i chciałam powiedzieć, bo były takie słowa, że szybko bardzo. No nie tak szybko, bo dwa tygodnie trwało zastanawianie się nad tym czy będzie to zabezpieczenie, czy nie. W sprawie Puszczy Białowieskiej przez tydzień było wydane. To w takim trybie normalnym było wydane – mówiła Małgorzata Gersdorf w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” TVN24.

PiS chce, żeby 12 listopada był wolny od pracy. Nieoczekiwanie wczoraj późnym wieczorem posłowie tej partii złożyli w Sejmie projekt o Święcie Narodowym z okazji 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości, z którego wynika, że 12 listopada 2018 r. ma być dniem, w którym mamy nie pracować.

„Co najmniej 300 tysięcy wizyt tylko w przychodniach do specjalistów trzeba będzie odwołać 12 listopada!!!! Tysiące operacji planowych!! Taki będzie efekt gestu PiS, że 12ty jest dniem wolnym od pracy” – napisał na Twitterze Mariusz Piekarski z RMF FM. W kolejnym wpisie uszczegółowił te liczby do jednego ze szpitali w Warszawie.

„Tylko w dziecięcym szpitalu przy Niekłańskiej w Wa-wie 12 listopada trzeba odwołać 20 operacji i 340 wizyt w przychodni przyszpitalnej. Do dziecięcych kardiologów, ortopedów, neurologów, okulistów, psychologów, endokrynologów. Następne terminy za kilka tygodni”.

„Nie każdemu kule do domu dowozi dyrektor szpitala”; – „Było trzeba myśleć o tym wcześniej, nagle się połapali, że stulecie będzie?”; – „Dodajmy jeszcze straty firm, które muszą zatrzymać produkcję… A sporo firm ma teraz tzw. sezon i każdy dzień zwłoki w realizacji zleceń generuje bardzo duże problemy i wymierne straty”;

„Tylko w państwie z tektury można wprowadzać dzień wolny od pracy na 3 tygodnie przed jego datą” – komentowali internauci na Twitterze.

Sędzia Wojciech Łączewski długo czekał, aby premier zareagował na słowa swojej rzeczniczki. – „Chcemy, aby już nigdy więcej nie było sędziów na telefon, żeby nie było sędziego Łączewskiego i innych, którzy mają pewne karty, których nie powinien mieć sędzia orzekający, wydający sprawiedliwe wyroki” – powiedziała w lipcu tego roku Joanna Kopcińska. Przypomnijmy, że to właśnie sędzia Łączewski w marcu 2015 roku skazał Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia. Mimo że wyrok nie był prawomocny prezydent Andrzej Duda ułaskawił Kamińskiego.

Łączewski po tej wypowiedzi napisał pismo do Morawieckiego, w którym pytał, czy słowa rzeczniczki „to stanowisko całej Rady Ministrów, czy też należy ją traktować jako eksces Joanny Kopcińskiej”. Minęło kilka miesięcy, a sędzia nie doczekał się żadnej reakcji premiera. – „Do dziś nie dostałem nawet cienia odpowiedzi na moje pismo, pan premier jakby całkowicie je zignorował. W tej sytuacji pozostaje mi jedno. Wobec zaniechania organu władzy publicznej zamierzam złożyć skargę do sądu administracyjnego. Najpewniej stanie się to na początku listopada” – powiedział Onetowi sędzia Łączewski.

Zwrócił się także do Krajowej Rady Sądownictwa, ale jej przewodniczący odmówił zajęcia się sprawą.  – KRS nie zajęła się skandaliczną wypowiedzią rzecznika rządu, a jednocześnie deklarowała zajęcie się słowami szefa jednej z opozycyjnych partii. Jej przewodniczący, stojąc na straży organu fasadowego nie pierwszy raz daje dowód tego, że mentalnie jest bardziej urzędnikiem niż sędzią. Nie może być tak, że chęć zachowania przywilejów wyprzedza dbałość o niezależność sądów i niezawisłość” –  podkreślił w rozmowie z onet.pl.

Według sędziego Łączewskiego KRS to obecnie organ „radopodobnym”.

>>>

Waldemar Mystkowski pisze o krętactwie PiS ws. orzeczenia TSUE.

Kaczyński chce mieć prawo, które będzie podporządkowane jego woli, a nie Konstytucji i prawu europejskiemu.

Oto PiS zafundował nam państwo teoretyczne. W przeddzień wyborów samorządowych Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu zawiesił czystkę emerytalną w Sądzie Najwyższym, zastosowując środek tymczasowy w postaci zabezpieczenia: „przywrócenie sytuacji w SN do stanu sprzed wejścia w życie ustawy”.

W poniedziałek I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf przyszła do pracy, tak jak trzech spośród 22 sędziów, którzy zostali przez Andrzeja Dudę odwołani, przyjmując ślubowanie od nowych sędziów.

Prof. Gersdorf skierowała oficjalne pismo do sędziów SN, których przymusowo przeniesiono w stan spoczynku na mocy kontrowersyjnej ustawy. Wezwała do stawienia się w pracy i podjęcia służby sędziowskiej: – „Jako konstytucyjny organ Państwa Członkowskiego, pełniąc nieprzerwanie obowiązki Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej, w wykonaniu postanowienia Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18 R Komisja Europejska przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, wzywam wszystkich sędziów Sądu Najwyższego objętych zakresem zastosowania środków tymczasowych orzeczonych w tej sprawie do stawienia się w Sądzie Najwyższym w celu podjęcia służby sędziowskiej”.

W tym samym czasie w Brukseli szef dyplomacji Jacek Czaputowicz powiedział o decyzji TSUE: – „Będzie potrzebna ustawa, żeby wprowadzić w życie te postanowienia”. Czaputowicz mówił o nowelizacji ustawy o SN, byłaby to już siódma nowelizacja. Dopełniłaby liczbę siedmiu plag egipskich, w tym wypadku siedmiu plag bezprawia, bo tak należy rozumieć odebranie niezależności sądownictwu.

Jeszcze wcześniej prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewniał, iż „odwołamy się od decyzji TSUE”. Nie powiedział do kogo się odwoła, bo nie ma takiej możliwości. Wybitny konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski zakpił z Kaczyńskiego: odwoła się „chyba do papieża”, określając wiedzę prawniczą prezesa PiS: – „Jarku, przestałeś rozwijać wiedzę prawniczą na etapie badania roli ciał kolegialnych na uczelni w PRL?”.

Dzisiaj głos zajął prezydent Duda: – „Prawnicy zgłębiają to, co Trybunał postanowił i na pewno w odpowiednim do tego terminie zostaną podjęte przez polski rząd w tym zakresie właściwe decyzje”. Czyli jeszcze nie ma decyzji prezesa PiS.

Podobnie wycofuje się rakiem Czaputowicz: – „Przedstawiłem wczoraj analizę, zgodnie z którą, by wdrożyć orzeczenie TSUE, implementować je, wymaga to nowelizacji ustawy. Nie może być stosowane bezpośrednio. Kiedy to będzie, to jest kwestia władz, parlamentu, rządu, prezydenta, kiedy te działania będą podjęte”.

A TSUE wyraźnie orzekło o zabezpieczeniu: przywrócenie do stanu sprzed wejścia w życie ustawy o SN ws. emerytur sędziowskich. O co toczy się gra? O to, aby nie wykonać decyzji Luksemburga.

Kaczyński chce mieć prawo, które będzie podporządkowane jego woli, a nie Konstytucji i prawu europejskiemu, które zobowiązaliśmy się respektować w chwili akcesji do Unii Europejskiej.

Reklamy

2 komentarze do “Kaczyński chce mieć prawo, które będzie podporządkowane jego woli, a nie Konstytucji i prawu europejskiemu

  1. Hairwald Autor wpisu

    Reblogged this on Hairwald i skomentował(a):

    Śmiejemy się z żarówki Dudy, ale oni tak pojmują demokrację i członkostwo w Unii jak w analogii do obiadu u znajomych – wejść do salonu w brudnych buciorach, z gilem w nosie i petem w zębach. Nażreć się, napić, beknąć, puścić bąka i wyjść. Nic od siebie, zero odpowiedzialności.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s