Pisowscy politycy nie prowadzą kampanii wyborczej, lecz szantażują, w żywe oczy bredzą, nie wiedzą, co mogą samorządy

W tym roku Warszawa odda do budżetu państwa 935 mln zł z tytułu tzw. janosikowego. Tradycyjnie już kwota ta ma być rozdysponowane wśród mniej zamożnych podstołecznych gmin. W 2019 r. stolica odda z tego samego tytułu ponad miliard złotych – podaje wyborcza.pl.

Na tle tej informacji groteskowo wybrzmiewają pogróżki najpierw Piotra Guziała, kandydata na wiceprezydenta stolicy, następnie PiS-owskiego kandydata do ratusza Patryka Jakiego.

„Gdy wygra Trzaskowski, Warszawa na lata będzie odcięta od funduszy z budżetu państwa na budowę metra, mostów i obwodnicy, bo rząd PiS nie zaufa PO”- gardłował ten pierwszy. Patryk Jaki we wtorek w telewizji Polsat News stwierdził: „Trudno, żeby nasz rząd finansował mosty dla Rafała Trzaskowskiego…”, a politycy PiS dolewając oliwy do ognia i szerząc nieprawdę, zaczęli dowodzić, że Warszawa i tak nie korzysta z rządowych pieniędzy na inwestycje.

Te wypowiedzi wywołały w stolicy powszechne oburzenie, bo zabrzmiały jak szantaż i groźba skrajnego upartyjnienia relacji na linii rząd-samorząd. Co prawda Jaki taką retorykę szybko porzucił, ale ferment pozostał. PiS–owiec od wypowiedzi Guziała zdystansował się, pokrętnie wyjaśniając, że  on sam miał na myśli, iż Warszawa nie dostanie pieniędzy na mosty bo – według niego – Trzaskowski nie chce ich budować. Lekko przeszedł nad faktem, że w programie Trzaskowskiego jest np. most tramwajowy między Żeraniem, a Żoliborzem.

Ale na tym nie koniec, bo w czwartek na ratunek Jakiemu ruszył Jacek Sasin, szef komitetu stałego Rady Ministrów: „Hanna Gronkiewicz-Waltz przez 12 lat nie aplikowała o pieniądze budżetowe na warszawskie inwestycje. Są rezerwy celowe na wspieranie inwestycji samorządowych. Z pieniędzy, które rząd uruchamia na inwestycje samorządowe Hanna Gronkiewicz-Waltz, nie skorzystał” – przekonywał Sasin na antenie Polst News.

Dyskusję podsumował na Twitterze były wiceprezydent miasta odpowiedzialny za inwestycje, a obecnie niezależny kandydat na prezydenta Warszawy, pisząc m.in.: „Otóż rząd PiS-u raz dał na metro 100 mln, których L. Kaczyński nie wykorzystał i miasto oddało. W ostatnich latach na 30 mld inwestycji rząd dał W-wie ok 2% tej kwoty”

Warszawa w ciągu ostatnich 12 lat dostała „kilkaset milionów” złotych – potwierdza tymczasem Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza. Wylicza przykładowe inwestycje: ok. 40 mln zł na budowę tunelu w Międzylesiu, 15,6 mln zł na budowę Nowolazurowej, 13,3 mln zł na budowę kończonej właśnie Czerniakowskiej-bis, 10 mln zł na budowę Trasy Świetokrzyskiej od ul. Tysiąclecia do Zabranieckiej.

Rząd dołożył też stołecznemu samorządowi 55 mln zł na odbudowę mostu Łazienkowskiego po pożarze, a 88 mln zł wyłożył na współfinansowanie budowy muzeum Polin – przypomina wyborcza.pl i dodaje, że o wszystkie te pieniądze samorząd zabiegał, niekiedy przez wiele miesięcy.

>>>

>>>

Maciej Stuhr złożył swojej córce Matyldzie życzenia z okazji ukończenia 18 lat na łamach magazynu „Zwierciadło”. Oczywiście nie mogło zabraknąć w nich wątku politycznego.

Najpierw przypomniał swoje wejście w dorosłość. Był to rok 1993, „Z Polski wyjechał ostatni żołnierz rosyjski. Nie znałem Internetu ani telefonu komórkowego. Cieszyłem się, że mogę w końcu głosować, bo w tamtych czasach byliśmy młodzieżą bardzo rozpolitykowaną. Cieszyliśmy się nową demokracją i strasznie nas wkurzało, że suweren dobrowolnie w tym właśnie roku oddał władzę byłym komunistom. (…) Bracia Kaczyńscy byli wtedy kompletnie nieistotnymi, wiecznie awanturującymi się politykami, na których nikt nie zwracał uwagi, a Ojciec Dyrektor – obiektem kpinek z powodu swoich antysemickich wyskoków. Andrzej Duda, który dopiero co skończył moje liceum, pilnie i wnikliwie studiował prawo”.

Aktor wykorzystał urodziny córki, by przypomnieć, że niebawem odbędą się wybory samorządowe. Jego dziecko wprawdzie nie interesuje się polityką, jednak wydaje się, że tato jej nie odpuści. Pyta„na jakiej podstawie wybierzesz, na kogo zagłosować? Bardzo mnie to ciekawi” a jednocześnie obawia się, że „może będziesz w większości, która nasze wybory po prostu olewa? To byłoby najgorsze” i apeluje do niej –  (…) Nie oddawaj steru nikomu! Nie warto! Nie wolno!”.

Chciałabym bardzo, by to wezwanie trafiło do tych, którzy „z marszu” odpuszczają sobie uczestnictwo w wyborach, bo ich to nie interesuje, bo mają w nosie, kto i jak zarządza Polską, bo nie myślą perspektywicznie i patrzą tylko „na czubek własnego nosa”. Nie zdają sobie sprawy, że gdy wreszcie dorosną, ockną się, to będziemy już w „czarnej dziurze”.

Powtarzam więc za Maciejem Stuhrem – „Nie oddawaj steru nikomu! Nie warto! Nie wolno!”.

Bożena Chlabicz-Polak pisze na koduj24.pl o Jakim.

Warszawiacy, głosowanie na kandydata PiS to… pułapka! Gdybyście jakoś do tej pory nie zauważyli, że nominaci partii aktualnie rządzącej na dowolne stanowiska i urzędy to tylko „długopisy” szefa wszystkich szefów, właśnie przypomniał wam o tym cichy zwolennik opozycji w obozie władzy. Anonimowy bohater walki o resztki demokracji przygotował oto spot wyborczy Patryka Jakiego na planie serialu TVN – „Pułapka”.

Dlaczego nie sfotografował kandydata w jego środowisku naturalnym, które – jak stąd wynika – mocno różni się od wypożyczonej z telewizji scenografii? Cóż – w tej sytuacji dozwolone są przypuszczenia, że biblioteczka z książkami to coś, czego raczej nie uświadczy w gabinetach polityków obozu władzy. Zresztą – po co im książki, skoro i tak przez cały dzień muszą się oni wpatrywać w ekrany smartfonów w oczekiwaniu na „przekazy dnia” z Nowogrodzkiej? A po drugie, być może w otoczeniu czynowników władzy nie udało się zorganizować ani jednej unijnej „szmaty”, bo jeszcze ktoś mógłby donieść na posiadacza do centrali lub narazić się koleżance Pawłowicz… Po co jednak, w takim razie te wszystkie obce elektoratowi partii władzy „rekwizyty”?

No cóż – wszystkim wiadomo, że akurat w stolicy sympatycy pana prezesa są – jak dotąd – w mniejszości. I to właśnie ma za zadanie zmienić kandydat Jaki. Więc się stara, jak może, pozując na liberała, a nawet – w porywach – gadając jak „lewak”.

Czy taka maskarada ma jakiś sens, skoro przecież wszystkim już wiadomo, jak mają się deklaracje przedwyborcze partii rządzącej do realnych poczynań „dobrej zmiany” w szkołach, sądach i spółkach skarbu państwa? Otóż – zdaniem rządzących – ma, ponieważ w obozie władzy panuje sprawdzone przed dekadą i podtrzymywane przez niesłabnące poparcie dla PiS przekonanie, że „ciemny lud wszystko kupi”. Zmieniła się jedynie wersja tego sloganu. Po aktualizacji przez pana premiera brzmi on teraz: „Ludzie są tacy głupi, że to działa. Niesamowite!”. Fakt. Niesamowite. I – niestety – „to” rzeczywiście ciągle działa.

Tym większa więc zasługa anonimowego autora pomysłu, żeby posadzić pana Jakiego na tle scenografii z „Pułapki”. Do zwolenników kandydata PiS ten przekaz i tak nie trafi, bo przecież nie oglądają TVN-u z zasady. Ale do reszty „zapominalskich”, „symetrystów”, a nawet części koniunkturalistów i oportunistów – być może.

Może któryś z nich rzeczywiście zapomniał o „chowaniu” przed wyborami mało popularnych polityków i zapewnieniach bez pokrycia. O obietnicach nie do spełnienia i – jeszcze gorszych – tych spełnionych (armia, sądy, edukacja i tak dalej). O Misiewiczach i nagrodach, które „się należały. I o „dekoracyjnej” jedynie roli, jaka przypadnie samorządowcom z PiS, bo wszystkie decyzje będą odtąd zapadać w „centrali”. Brawo, ten pan (albo pani)!

Niemniej ciche bohaterstwo scenarzysty spotu i tak może pójść na marne, bo reklama z flagą i książkami to tylko wyborcza „marchewka”. Pan Jaki na wszelki wypadek ma więc za sobą także kij. W roli cepa występuje niejaki Piotr Guział, kandydat PiS na wiceprezydenta stolicy, który mówi publicznie to, czego panu Patrykowi nie wypada. A mówi, że jeśli warszawiacy wybiorą na przykład  Rafała Trzaskowskiego, to na całe lata mogą się pożegnać z funduszami na wszystko, od nowych mostów po stare zabytkowe kamienice. Bo partia rządząca rozda budżetową kasę tylko i wyłącznie „swoim”.

Hasło wyborcze obozu władzy da się więc streścić w jednozdaniowym przekazie dnia – „nie będzie głosu, nie będzie kasy”. A te książki w tle, to od razu było wiadomo, że są tylko tak, „dla picu”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s