Układy Kaczyńskiego: PCK, radomski. Niech koleś od chorych głowy i kolana zajmnie się tymi aferami

W minioną sobotę Jarosław Kaczyński wraz z premierem Morawieckim odwiedzili Zduńską Wolę.  Jak zwykle, była mowa o dokonaniach partii rządzącej, planach, pracy na rzecz wspólnego dobra i nieustająca krytyka rządów PO/PSL.

Tym razem jednak prezes PiS mocno zaskoczył. Nie wiadomo, czy stracił kontrolę nad tym, co mówi czy też po prostu się przejęzyczył, ale gdy nagle powiedział, że „Nie możemy pozwolić na to, żeby społeczeństwo miało wiedzieć, że to my kłamiemy”, wprawił osoby słuchające go w wielkie zdziwienie.

Trzeba przyznać, że nikt się takich słów po prezesie nie spodziewał. Do tej pory jego partia oszukiwała ludzi, manipulowała nimi, głosząc kłamliwe informacje o budowie dróg, powstaniu Solidarności, wprowadzeniu Polski do UE. Te kłamstwa pozwalają partii rządzącej utrzymać swój elektorat w ryzach, dając całkowicie sfałszowany obraz rzeczywistości, w który tak wielu ludzi wierzy. Kaczyński dobrze wie, że nie może już wrócić do prawdy, bo to będzie oznaczało koniec władzy.

Zapewne zrobiłby wszystko, by cofnąć te słowa, ale nie ma na to szans. Internauci już je podchwycili i internet aż huczy. Ludzie piszą – „na kłamstwie zdobywają laury. kłamstwo ma krótkie nogi .Liczyłem że będzie to władza myśląca o dobrobycie wszystkich POLAKÓW ale tak nie jest życie jest krótkie ,żyje sie raz a tu człowiek człowiekowi czyni tyle zła”, „Kłamać trzeba umieć.Ale jak się zaplącze taki ( nawet Jaki -taki ) w swoich kłamstwach to już nie ma odwrotu.Trzeba powiedzieć wtedy że ten co słuchał ,słuchać nie umie .Brawo panie JK.Lubię patrzeć jak sobie kłamcy strzelają w piętę” czy „Opozycjo, wykorzystajcie dobrze, te słowa” .

Jest nawet prośba do opozycji, by rozpowszechnić słowa Kaczyńskiego na 1000 billboardach w całej Polsce. Trzeba przyznać, że pomysł świetny.

„Uważamy, że układ radomski, czyli to wszystko, co dzieje się w Radomiu powinno być pod szczególnym nadzorem służb państwa. Przypadek radomski wyjaśnia, dlaczego Mateuszowi Morawieckiemu i PiS tak spieszy się do tego, by wyznaczać nowe trasy i budować więcej dróg. Rozumiem, że mogą być za tym ukryte różne motywacje, niekoniecznie, żeby dostarczyć Polakom dróg” – powiedziała szefowa Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer Dodała, że sprawą powinna zająć się prokuratura.

Chodzi o przedstawione w „Superwizjerze” TVN24 powiązania biznesmena z branży budowlanej Romana Saczywki z radomskimi politykami PiS m.in. z Dariuszem Wójcikiem, wieloletnim przewodniczącym Rady Miasta oraz z byłym wiceprezydentem Radomia, nadzorującym miejskie inwestycje, Igorem Marszałkiewiczem. Więcej szczegółów w artykule „PiS-owski układ radomski – rozjedzie gminę Kowala”.

Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna powiedział, że sprawa jest bulwersująca. – „Mamy sygnały także z innych miejsc, że drogi krajowe są przez „ekspertów” pisane w sposób absolutnie dziwny. Będziemy żądać informacji od ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, czy taki sposób pracy nad wyznaczeniem korytarzy dróg krajowych to jest norma, czy wyjątek, który tylko potwierdza regułę. Chcemy wyjaśnienia tej kwestii. Nie zostawimy tego” – powiedział  Schetyna.

Także PSL chce natychmiastowych wyjaśnień w tej sprawie. – „Będziemy się domagać na najbliższym posiedzeniu Sejmu informacji i działań służb” – zapowiedział prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Już w lutym 2016 CBA miała materiał dla prokuratury. Zarzutów korupcji nie postawiono. Rozpracowani to posłowie PiS Andrzej (wieloletni prezydent Radomia) i Krzysztof . Dodatkowo : radny Karol i jego kuzyn, wiceprezydent Radomia Igor .

Smarzowski: Hipokryzja dotyczy 90 proc. księży

„Newsweek” Nakręcił pan „Kler” ze złości czy bezsilności wobec poczynań Kościoła?

Wojciech Smarzowski: Zawsze robię filmy o tym, co mnie boli.Oczywiście wiele rzeczy uwiera mnie pod czapką, ale czasami przychodzi moment, w którym trzeba powiedzieć: dość. Czułem i czuję się osaczony Kościołem i religią. Religia jest wszędzie – w prasie, w telewizji, w urzędach i na ulicy. Kroplą, która przepełniła czarę, było zderzenie się z religią w szkole. Moi synowie rozpoczęli edukację i nagle uświadomiłem sobie skalę zjawiska. Nie chodzi o jednostkowy przypadek moich synów ani o konkretnego księdza, ale o to, że wszystko zaczyna się w szkole. Społeczeństwo jest przyzwyczajane od najmłodszych lat do wszechobecności Kościoła z życiu. Efekt jest taki, że nasze dzieci mają wyprane mózgi, bo wychowuje się je w przesądach.

Religia uczy bierności wobec działań Kościoła?

Nasze pokolenie wydaje się stracone, ale może uda się z tego zaklętego kręgu wyzwolić nasze dzieci? Obecność w życiu katechety, a potem księdza powinna być wyborem, a nie sytuacją zastaną, na którą jesteśmy skazani.

Naprawdę jesteśmy skazani?

Oczywiście istnieje margines wyboru. Jestem ateistą i nikt nie zmusza mnie do ochrzczenia dzieci albo chodzenia na mszę, jednak gdy wchodzę na pocztę, to mam wrażenie, że ilość kalendarzy z papieżami, śpiewników oazowych i żywotów świętych nie pozostawia już miejsca na listy. Gdy jadę przez Polskę i mijam coraz brzydsze kościoły, coraz wyższe krzyże – to myślę, że ktoś zabiera mi mój kraj. Gdy państwo łoży coraz większe kwoty na kościelne inwestycje albo uroczystości – również z moich podatków – to czuję się oszukany, bo finanse kościelne są poza prawem. Tak samo jak poza prawem, a właściwie ponad prawem jest kler. Gdy Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło rejestr pedofilów, to nie znalazł się w nim żaden ze skazanych za takie przestępstwa księży. Na taką rzeczywistość nie ma we mnie zgody!

W Polsce jest 33 tysiące duchownych, w tym ponad stu biskupów. Ilu z nich dotyczą problemy pokazane w „Klerze” – chciwość, pomiatanie ludźmi, korupcja, zblatanie z władzą, hipokryzja, kochanki, alkoholizm, pedofilia?

Moim zdaniem hipokryzja dotyczy 90 procent księży. Pozostali są izolowani i mają zakaz wypowiedzi. A ryba psuje się od głowy. Myślę, że w grupie hierarchów musi być wielu mających coś za uszami, bo to daje przyzwolenie reszcie. Mnie zarzuca się pokazywanie wyłącznie ciemnej strony Kościoła, ale przygotowując się do tego filmu, zrozumiałem, że wiedza o tej instytucji jest bardzo rozproszona. Powstają porażające reportaże, pojawiło się kilka książek, czasami zapadnie jakiś wyrok w sprawie księdza pedofila, jest o tym głośno przez dzień, a następnego ludzie w sutannach zamiatają wszystko skrzętnie pod dywan. A przecież pedofilia wśród duchownych wciąż ma miejsce, wciąż rodzą się dzieci księży, wciąż duchowni powodują po pijanemu wypadki, potępiają z ambony homoseksualizm, choć – jak pokazują badania – w ich szeregach 30 procent to geje. Dopiero gdy spojrzy się całościowo, widać, jak to zepsuta instytucja. Wszystkim krytykom odpowiadam więc: „Kler” to film fabularny, nie dokument, film, który pozwala pokazać opisywany świat w pigułce.

Grupa skrajnie prawicowych aktywistów nie czeka na masowe blokady kin – doszło do ataku w jednym z sieci kin. Oczywiście chodzi o „KLER”.

Pięciu mężczyzn nabyło bilety na jedne z pierwszych seansów – widzów nie ma wtedy zbyt dużo – jak krzyczeli po ataku  – „Daliśmy przestrogę”.

Mężczyźni zaatakowali widzów – oblali ich colą i obsypali popcornem oraz opluli i wybiegli z sali. Cała sytuacja miała miejsce na jednym z pokazów w Warszawie – na prośbę kina nie ujawniamy miejsca zdarzenia.

Do ataku nie przyznała się żadna organizacja, a całość na szczęście skończyła się tylko na zniszczonej odzieży, ale napastnicy krzyczeli, że później „już nie będzie pobłażania…

Macierewicz, gdzie jesteś smrodzie!

Andrzej Karmiński na dokuj24.pl pisze o tym, co ma w pompie.

W tej sprawie mam w pompie poprawność polityczną, cywilizacyjną i każdą inną.  Uczciwie przyznaję: nie lubię Obcych. Nie rozumiem ich, nie akceptuję, organicznie nie znoszę, a czasem po prostu ich się boję. Łączy mnie z nimi niewiele ponad przynależność do rasy homo sapiens, a dzieli właściwie wszystko: język, wiara, poglądy, kultura, obyczaje i sposób na życie. Dlatego nie interesuje mnie z jakich pobojowisk się wywodzą i jest mi obojętne dokąd się wyniosą. Byle prędko, bo każdego dnia Obcy poszerzają sferę swoich wpływów i infekują umysły rodaków.  Niektórzy przyglądają się ich poczynaniom z ciekawością, ale też przybywa ludzi gotowych akceptować obce obyczaje i podporządkować się chorym ideom. Coraz mniej Polaków dostrzega zagrożenie cywilizacyjne, a coraz więcej obawia się przeciwstawić najazdowi prymitywnego ludu.

Obcy promują obcą kulturę – wciskają nam swój obraz historii i współczesnego świata, ale sami żyją w zamkniętych enklawach, w irracjonalnej krainie, na przekór cywilizacji. Kultywują obyczaje plemienne i za nic mają reguły demokracji. Ich struktura władzy nie wywodzi się z wyborów. Funkcyjni są wyznaczani, a wódz, który sprawuje rządy absolutne, wybiera się sam. Obcy to plemię agresywne, którego celem jest podbój i narzucenie podbitym swojej władzy, woli oraz prymitywnej wizji powrotu do dawno minionych czasów. Nie akceptują kodeksów państwa swojego pobytu, tylko narzucają współmieszkańcom własne prawa, wymyślane, poprawiane i zmieniane zgodnie z aktualnymi fanaberiami wodza. Słabo skrywają, że ich prawa służą legalizacji własnego bezprawia i zastraszaniu przeciwników, a docelowo usunięciu ich z życia politycznego.

Obcy to ludzie obcej wiary – dziwacznej, całkowicie odmiennej od naszej, powstałej w wyniku schizmy w kościele miłości bliźniego. Ci egocentryczni innowiercy wierzą w wieczną szczęśliwość tylko dla swoich. Straszą dzieci herezjami o diabłach i karzącej ręce mściwego Boga. Praktykują wypędzanie złych duchów, które z jakiegoś powodu lubią włazić w ciało i umysł człowieka. Cenzurują naukę i kulturę. Wierzą, że przychylność Stwórcy można kupić, składając daniny Jego funkcjonariuszom… Wiara Obcych to pogańskie zabobony – mroczne i nienawistne wobec niewiernych.  To wierzenia fanatyczne, a jednocześnie powierzchowne, rytualne, zapewniające status człowieka religijnego każdemu, kto gorliwie i wystarczająco demonstracyjnie uczestniczy w obrzędach. Obcy wierzą, że symbioza Kościoła z państwem zapewnia ludziom władzy akceptację wszelkich decyzji, nawet sprzecznych z nakazami wiary, a dary składane Kościołowi dają im prawo naruszania dowolnych kanonów w życiu publicznym i prywatnym.

Obcy używają obcego języka. Języka swoistego, niezrozumiałego, krzykliwego. Ich słownik pełen jest bogoojczyźnianych frazesów, ale także inwektyw i nowotworów, właściwych dla wyrażania pogardy.  Sporo tam przymiotników wielce przydatnych w konstruowaniu kampanii nienawiści do kolejnych grup niepokornych. W słowniku Obcych znaleźć też można wyrazy dla wielu ludzi niezrozumiałe, takie jak omnipotencja, imposybilizm czy ojkofobia, niezbędne dla podkreślania fałszywego dostojeństwa prymitywnych machinacji politycznych. Tym swoistym narzeczem Obcy oszukują, kłamią, mamią, a bywa, że również hipnotyzują.

Obcy odbierają nam pracę. Zwalniają ludzi, którzy ośmielają się oponować przeciw okupacyjnym prawom najeźdźców. Na atrakcyjnych stanowiskach zatrudniają wyłącznie swoich pobratymców. Płacą sobie niebotyczne premie kosztem obietnic podniesienia wynagrodzeń grupom zawodowym, których nie muszą się obawiać.  Nie interesują się prawidłami gospodarki. Nie oglądają się na koszty, nie przejmują rosnącym zadłużeniem, nie myślą o przyszłości – całkiem jak prymitywne i agresywne ludy, funkcjonujące wedle zasady: napaść, zagarnąć, obłowić się i zniknąć, pozostawiając za sobą dymiące zgliszcza.

Obcy są niebezpieczni. Już zdążyli rozbroić mój kraj. Pozbawili nas nowoczesnego sprzętu, usunęli doświadczonych dowódców, a teraz cichcem podkopują sojusze. Ku uciesze wrogów pozbywają się kolejnych przyjaciół Polski. Są zadufani, bezczelni i gotowi do awantur z całym światem w obronie godności, którą już dawno zastąpili kompromitacją.

Za granicą kpią ze mnie pytając, dlaczego dopuściłem do najazdu i jak długo jeszcze zamierzam tolerować okupantów? Otóż chcę właśnie powiedzieć, że nie zamierzam.  Choćby nie wiem co.

Waldemar Mystkowski pisze o Gowinie.

Jarosława Gowina jakby nie było, nie chce głośno popierać bezprawia PiS, stosuje się do swej wymyślonej naprędce dialektyki: „głosuje jak PiS, ale z tego się nie cieszy”. Sformułowanie padło po głosowaniach nad ustawami sądowymi w lipcu ubiegłego roku. Wówczas obiegło media zdjęcie Gowina, na którym przyjął pozę Stańczyka: rząd PiS klaszcze i tańczy z radości kazaczoka, a on siedzi smutny i niemal z tej depresji palec wskazujący wkłada do nosa.

Od tamtego czasu sprawy sądownicze potoczyły się wartko, jesteśmy w innym miejscu – dużo mniej demokratycznym, a Gowin nadaje tej sytuacji nowe znaczenia dialektyczne. Tym razem mimowolnie odkrywają one strategię PiS w stosunku do polityki wewnętrznej i unijnej.

W dwóch wywiadach udzielonych niemieckiej gazecie „Sueddeutsche Zeitung” i polskiej „Rzeczpospolitej” (pełny wywiad w „Rz” ukaże się w wydaniu poniedziałkowym) padają te same sformułowania i bodaj niechcący Gowin puścił juchę. Mianowicie o ustosunkowaniu się rządu PiS do przyszłego werdyktu Trybunału Sprawiedliwości UE mówi: „Należymy do grona nielicznych krajów, które respektują wszystkie orzeczenia TSUE.”

Zauważmy, że dotyczy to werdyktów, które zapadały, a które nie dotyczą rządu PiS. Twardo stwierdza także Gowin, iż „prawo unijne stoi ponad prawem krajowym (ustawami)”.  Chciałoby się bić mu brawo. Lecz powstrzymajmy się, bo wracamy do dialektyki Gowina (nie cieszy się): „Ale w Europie coraz szersze kręgi zatacza dyskusja czy Trybunał Sprawiedliwości ma prawo ingerować w rozstrzygnięcia konstytucyjne państw członkowskich. Podobnie jak niemiecki Trybunał Konstytucyjny uważam, że nie.”

W tym Gowin grzebie pisowskiego psa („pies pogrzebany”, palec w nosie też). Darujmy sobie, co sądzi niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, bo to nieprawda, co twierdzi Gowin. Akurat tego nie mówi dla niemieckiej gazety, ale dla „Rzeczpospolitej”. Clou pada w tym oto określeniu: TSUE nie powinien ingerować w rozstrzygnięcia konstytucyjne. Może tylko na podstawie tychże rozstrzygnięć konstytucyjnych wydawać werdykty, być poza tym arbitrem w sprawach między członkami UE.

Kto zatem powinien rozstrzygać wg konstytucji? Tylko krajowe Trybunały Konstytucyjne. Gowin więc na razie poddaje się werdyktowi TSUE (in spe) o Sądzie Najwyższym, ale z tego się nie cieszy. Na tym opiera się strategia PiS. Gdyby ją zastosować, to musiałby być zmieniony traktat akcesyjny. A to oznacza, że Unia przestaje być organizmem wspólnych wartości demokratycznych, sprowadzona byłaby do strefy wspólnego handlu i wschodniego sobiepaństwa władz, do której mogłaby przystąpić nawet Rosja, bo spełnia standardy, z którymi zgadzają się Gowin i PiS.

Zrozumiałe więc jest, iż Kornel Morawiecki tak a nie inaczej mówi o Rosji, i to nie spotyka się z potępieniem syna Mateusza, ani nikogo z rządzących. Praworządność unijna w rozumieniu Gowina szybko doprowadziłaby do rozpadu UE – i zdaje się o to chodzi. Jemu i rządzącej partii nie o Polexit, ale rozpad Unii – w to gra PiS.

A gdzie nas prowadzi partia rządząca? Ano – do marzeń prezesa Kaczyńskiego. W Bydgoszczy Mateusz Morawiecki zacytował książkę prezesa z poprzednich kampanii: „zbudujemy taką Rzeczpospolitą naszych marzeń”W PiS można mieć tylko marzenia takie, jak prezes i te marzenia będą narzucane wszystkim Polakom.

Na czym miałyby polegać „nasze marzenia PiS”? Na rechrystianizacji – to już jakiś czas temu słyszeliśmy, ale także na reindustrializacji. Zaleciało Leninem, prawda? Chcą nas cofnąć ideowo do Średniowiecza, a marzenia do PRL-u.

Reklamy

2 komentarze do “Układy Kaczyńskiego: PCK, radomski. Niech koleś od chorych głowy i kolana zajmnie się tymi aferami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s